Górniczy hymn

Górniczy Stan niech nam żyje
Niech żyje nam Górniczy Stan,
Bo choć przed nami dzienne światło kryje
Toć dla ojczyzny trud ten jest nam dan.

Boć synowi podziemnych czarnych światów
Każdy chętnie poda swą dłoń./(bis)
Niech żyje nam Górniczy Stan
Górniczy Stan niech żyje nam. (bis)

Czyż nie słyszysz dzwonka w naszej wieży,
I kilofa, który wzywa nas,
Hej, do szybu niech z nas każdy bieży,
Szczęść nam Boże zaśpiewajmy wraz.

Boć synowi podziemnych czarnych światów
Każdy chętnie poda swą dłoń./(bis)
Niech żyje nam Górniczy Stan
Górniczy Stan niech żyje nam. (bis)

Gdy nareszcie góry się zachwieją,
I wrócim bracia do światłości bram,
Wejdziemy wszyscy z tą błogą nadzieją,
Że słodka miłość wzruszy serca nam.

Boć synowi podziemnych czarnych światów
Każdy chętnie poda swą dłoń./(bis)
Niech żyje nam Górniczy Stan
Górniczy Stan niech żyje nam. (bis)

Już za za parę dni przypadnie święto górników, Barbórka. Dlaczego akurat Barbórka jest patronką górników i to na dodatek kobiecą (według górniczych wierzeń kobieta pod ziemią przynosi pecha) przeczytacie poniżej. Legenda głosi, że tuż po tym, jak Barbara została ścięta przez ojca za to, że przeszła na chrześcijaństwo, raził go piorun. Święta Barbara została patronką wszystkich narażonych na wybuchy pracowników oraz górników.

„Z okazji Barbórki wszystkie bergmany łoblykajom swoje baby w nojlepsze kiecki, a sami wyciongajom ze szranku nojlepszy szaket i spotykajom sie przi wspólnym stole na wielkij biesiadzie slonskij. Dziś bergmany mają wolne i nie fedrują. Cały zamysł tego świyntowanio polego na tym żeby rozliczyć sie z tego co było w starym roku dobrego i złego. Wspólne świyntowanie zaczyno sie od Msziy Świntej. Potem przi ślonskij muzyce można połosporowiać, napić sie piwa, którego ni może nikomu zabraknyć, potańcować i coś pomaszkecić. Barbórka na Górnym Ślonsku obchodzona jest hucznie od niy pamiyntnych lot. W przeciwieństwie do polskich somsiadów, na Ślonsku nigdy niy obchodzono imienin, wiync także i w tym dniu ich niy obchodzono”. (źródło: travelforum.pl)

Z pracą górników i ich świętem łączy się wiele tradycji i symboli.

  • Górnicze godło. Godło stanowią młot żelazny, perlik, nie mający wystającego górą końca trzonka oraz klin żelazny również na trzonku, zwany żelazkiem. Obecna forma godła została wystylizowana w jednym z przedwojennych czasopism górniczych, tak, że całość daje się wpisać w koło, przy czym perlik spoczywa na żelazku. W dawniejszych czasach spotykamy godło o kształcie nieco innym na przykład cieńsze trzonki, żelazko zbliżone do dwustronnego kilofa. Pierwotnym symbolem górnictwa był róg (jest taki piękny egzemplarz w Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce).

  • Pod ziemią bez „dzień dobry”. Górnicy na dole witają się słowami „szczęść Boże”. Większość też zawsze się żegna, zjeżdżając na dół. Żeby wrócić.
  • Mundur górniczy i czako. Zwyczaj noszenia munduru wprowadzono w XVIII w. na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim. Gwałtowny rozwój górnictwa węgla kamiennego, zapoczątkowany pod koniec XVIII w., wiązał się z masowym napływem ludzi do kopalń. Wprowadzenie mundurów miało służyć zacieśnieniu więzi górniczych. Obecny wzór munduru został wprowadzony w 1983 r. i nawiązuje do pierwowzoru. Wysoka sztywna czapka spełniała rolę hełmu ochronnego. Czasami dla ochrony przed wodą kapiącą ze stropu naciągano na głowę kaptur, który przedłużał się w dłuższą lub krótszą pelerynkę. Najbardziej charakterystycznym elementem stroju górniczego był skórzany fartuch zwany skórą lub łatą (dlatego dziś górnik przyjmowany do braci na specjalnym chrzcie skacze przez skórę).
  • Szpada. Górnicza szpada obecnie jest odznaką honorową. Przywilej jej przypinania zarezerwowany jest tylko dla wyróżnionych. Szpada górnicza jest symbolem honoru, wolności i godności górnika. Tradycja pochodzi z dawnych wieków. Wówczas białą broń mogli nosić tylko wolni ludzie honoru. Od 1817 r., gdy Stanisław Staszic utworzył Korpus Górniczy, jest też symbolem władzy wyższych urzędników górniczych i nadzoru. Szpada była traktowana jako element stroju podkreślający szlachecki stan. Uzupełnieniem tego stroju był kilof z czarnym styliskiem (trzonkiem) trzymanym na ramieniu w trakcie oficjalnych uroczystości.
  • Pyrlik i żelosko. Górnicze godło – duma branży. Ludzie spoza Śląska mówią o nim „skrzyżowane młotki”. Dokładnie są to skrzyżowane żelazny młot – pyrlik – oraz żelazny klin zwany żelazkiem, czyli najstarsze znane narzędzia górnicze.
  • Kolory górnicze. Czerń, czyli symbol podziemi. Zieleń – symbol natury i tego, co jest na ziemi.

Duchy kopalń

Duchy ziemne zamieszkiwały kopalnie kruszców i były ich strażnikami, stąd w Polsce przyjęła się dla nich nazwa skarbników. Każdy prawie kraj miał swojego ducha ziemnego, Szwedzi zwali goTorbernem, Francuzi Gnomem, Niemcy Koboldem.
Duchy te były bardzo zawzięte na tych, co łamali prawa podziemnego świata. Wyrażały Się one zakazami gwizdania, śpiewania i w ogóle hałasowania pod ziemią, przeklinania, zasypiania na dole, a także znęcania się nad pracującymi tam końmi.
Skarbnik. Nazwa Skarbnik pochodzi od prasłowiańskiego rdzenia skarb iznaczyła troskę. Skarbnik miał troszczyć się o podziemne skarby. Mógł przyjmować postać konia, kozy, myszy, psa, pająka. Czasami pojawiali się pod postacią człowieka. Wówczas był ubrany w mundur i miał laskę sztygarską. Aby go można było poznać trzeba było być bardzo spostrzegawczym. Bo miał jedną nogę ― stopę człowieka, a drugą ― końskie kopyto. Nie pozdrawiał on górników, jak to zwykli byli czyniąc między sobą. To milczące zjawienie miało być jedną z oznak, po których można go było rozpoznać. Tak było przynajmniej na górnym Śląsku, bo w innych regionach miewał on inne pod tym względem obyczaje. Skarbnik występował zwykle z fajką, a gdy zażądał ognia, nie wolno mu go było podać ręką, bo skarbnik mógł ją urwać. Nie znosił bezpośredniego zetknięcia z ludzkim ciałem. Ogień należało mu podać na łopacie lub na rękojeści kilofa. Często skarbnik nie ukazywał się wcale. Jego obecność poznawało się po odgłosach kucia w głębi ściany.
Gdy przybierał postać myszy, ich ucieczka w stronę szybu zwiastowała jakieś nieszczęście, pożar lub zawał.
W rejonie bytomsko-tarnogoskim duża popularność zyskał podziemny duch zwany Szarlejem. Według Gustawa Morcinka był to diabeł, który swoimi skarbami  doprowadził bytomian do grzechu, a przez to do zbrodni.
Skarbnik pojawiający się w Zagłębiu Dąbrowskim był nieco inny niż śląski. Jeśli karał górników, to czynił to sprawiedliwie, a często im pomagał. Był więc grzeczny i zawsze pierwszy pozdrawiał górników.

TRADYCJE GÓRNICZEJ KARCZMY PIWNEJ

Karczmy piwne wywodzą się z tradycji spotkań gwarków w najstarszych uczelniach górniczych Europy (XVIII–XIX w.). „Pochód lisów” i „skok przez skórę” otwierają zazwyczaj nieoficjalną, biesiadną część zebrań przy kuflu piwa. Obrzędowość górnicza w Polsce była kształtowana w XX w. głównie w krakowskiej AGH i przez jej absolwentów zatrudnionych w górnictwie. W artykule opisano zasady prowadzenia karczm piwnych w okresie obchodów „barbórki”. Omówiono też kolekcjonerskie znaczenie kufli, jakie każdy gwarek wynosi z kolejnych spotkań.

1. Coś na początek

Zebranie gwarków jest znakomitą formą kontynuacji zwyczajów i obrzędów, jakim górnicy pozostają wierni od stuleci. Tradycja „karczmy piwnej”, spotkania po znojnej pracy w „podziemnym, czarnym świecie”, wiąże się przede wszystkim z obchodami święta patronki górników – św. Barbary. Uroczystość gwarecka rozpoczyna się „pochodem lisów” i „skokiem przez skórę” z udziałem młodych adeptów sztuki górniczej. Później przychodzi pora na nieskrępowany i często bardzo frywolny dialog, kraszony ciętym dowcipem i pieśnią lubianą przez wszystkich – a całość odbywa się w atmosferze braterskiej równości, choć z zachowaniem należytego szacunku dla wieku i zasług „starych strzech”. Forma tego niefrasobliwego spotkania pozostaje z dawien dawna dowodem, jak dobrze zorganizowana i zdyscyplinowana była zawsze społeczność górnicza. Coraz częstsze odchodzenie od kanonu historycznych obrzędów „barbórkowych” bywa przejawem niepotrzebnej komercjalizacji, psującej tradycję. Tradycja tylko wtedy spełnia swą rolę, gdy jest wiecznie żywa. Górniczy stan uległ głębokim przemianom historycznym. W górnictwie pracują dziś także kobiety; są świetnymi geologami górniczymi i mierniczymi górniczymi, górnikami pracującymi np. w sferze projektowania i organizacji pracy kopalń, zwłaszcza odkrywkowych. Ale obecność kobiet, tj. „gwarków ułomnych” na klasycznej „karczmie piwnej” jest jednak odstępstwem od tradycji. Godnym uwagi rozwinięciem zwyczaju spotkania przy kuflu wydaje się aktualnie nowy zwyczaj „combru babskiego”, gdzie z kolei obecność mężczyzn powinna być wykluczona. Oczywiście uczestnicy tradycyjnej „karczmy” i uczestniczki „combru” mogą się spotkać – jeśli imprezy te odbywają się blisko i w tym samym czasie – po ogłoszeniu tzw. „anarchii piwnej”. Nie nazywajmy nigdy „karczmą”, z całym jej historycznym scenariuszem, „barbórkowego” obiadu górniczego lub górniczej biesiady, choć i takie formy świętowania (zwłaszcza w górnictwie skalnym) są ze wszech miar pożyteczne dla górniczej społeczności. A już częste używanie zwulgaryzowanego terminu„knajpa piwna” stanowi całkowite zaprzeczenie formy i treści zwyczaju tych spotkań.

2. „Prowadź górniczą brać naszą szarą – święta Barbaro”

Święta Barbara (285–306?) należy do najbardziej czczonych świętych chrześcijańskich. Zginęła śmiercią męczeńską z rąk swego ojca, nie wyrzekając się wiary. Jej kult rozprzestrzeniał się szybko, zwłaszcza wśród ludzi wielu trudnych zawodów narażonych na nagłą i niespodziewaną śmierć. W średniowieczu należała do 14 świętych orędowników sprawujących opiekę nad światem. Patronką górników została prawdopodobnie w XIII lub XIV w., pierwotnie na ziemiach czeskich (kopalnia srebra w Kutnej Horze). W XVII i XVIII w. obrali ją za patronkę w godzinę śmierci również górnicy polscy. Z 1646 roku pochodzi słynna figura św. Barbary w kościele na kieleckiej Karczówce, wykuta z jednej bryły galeny, a z roku 1689 – rzeźba zachowana w kopalni soli w Wieliczce. Kościoły i kaplice pod jej wezwaniem znajdują się w wielu miastach górniczych, a jej wizerunki spotyka się w cechowniach kopalń i na uczelniach górniczych (np. sześciometrowy posąg na dachu budynku głównego AGH i witraż wholu głównym).
Od połowy XVIII w. tradycyjne święto „barbórki” obchodzone jest w kopalniach na ziemiach polskich w dniu św. Barbary (4 grudnia). Pierwsze obchody „barbórkowe” miały miejsce w okręgu wydobycia rud ołowiowo-srebrowych w Tarnowskich Górach. Nieco później narodziła się tradycja świeckiej części obchodów, „cywilizująca” górnicze zwyczaje spędzania czasu przy kuflu piwa – napoju powszechnego i taniego, zastępującego nierzadko obfity posiłek.

3. Jak to się zaczęło?

Bez wątpienia największe zasługi w tworzeniu karczmy piwnej w wielu krajach Europy o najbardziej rozwiniętym górnictwie mieli studenci i absolwenci najstarszych uczelni górniczych Starego Kontynentu. To oni umieli najlepiej połączyć górnicze tradycje swoich przodków, tworząc niezwykłą obrzędowość przenoszoną następnie do kopalń rud i soli, a później węgla. Dziś górnicze święto jest obchodzone we wszystkich
kopalniach podziemnych, odkrywkowych i otworowych. Obchody tego święta w Polsce, Czechach, Niemczech, Austrii i innych krajach mają wspólne korzenie, choć polska karczma piwna jest szczególnie cennym i pielęgnowanym reliktem obyczajowościgórniczej w skali całej Europy. Pierwsza uczelnia górnicza powstała w roku 1763 w Schemnitz (dzisiejszej Bańskiej Szczawnicy na Słowacji) – ówczesnym okręgu wydobycia rud, w tym złota. Studenci pochodzili z wielu krajów monarchii austro-węgierskiej i spoza niej, więc trudno się dziwić, że ukształtowany w uczelni zwyczaj pochodu lisów, skoku przez skórę, chrztu piwnego i innych form biesiadowania pojawił się prędko w kopalniach na ziemiach polskich i czeskich, w Saksonii i w Górach Harzu, w austriackiej Styrii, w Liege (Belgia) i w innych miejscach. Ogromną rolę w kultywowaniu tych zwyczajów odegrały następne uczelnie kształcące górników: Freiberg (1769), Petersburg (1773), paryska École des Mines (1783), Clausthal (1810), Leoben (1849), Przybram (1869) i krakowska Akademia Górnicza (1919).
Polska obrzędowość górnicza zawdzięcza najwięcej studentom skupionym wokół stowarzyszenia pod nazwą Czytelnia Polska Akademików Górniczych w Leoben, powstałego tam w roku 1878. Czytelnia mieściła się w wielkiej chacie krytej strzechą, przypominającej domy na ziemiach polskich rozdartych wówczas rozbiorami. To z tamtych czasów pochodzi określenie „starej strzechy” – doświadczonego absolwenta
uczelni górniczej. Kuratorem Czytelni był Leon Syroczyński późniejszy współzałożyciel i jeden z pierwszych doktorów honoris causa Akademii Górniczej w Krakowie. Studenci polscy w Leoben uczestniczyli w corocznych obchodach „barbórki”. Po zmierzchu wyruszał tam pochód górniczy, na czele którego jechał konno starosta górniczy w asyście świty z pochodniami, dalej studenci, straż pod białą bronią i na końcu w powozach profesorowie uczelni. Później w sali biesiadnej (karczmie) dokonywano podsumowania minionego roku i przyjmowano młodych „lisów” („fuksów”) do górniczego stanu. Młodzi stawali na bryle rudy lub soli, albo na beczce piwnej i przeskakiwali przez skórę (łatę) – ówczesny atrybut górnika, trzymaną przez „ojców chrzestnych”. Przed skokiem odpowiadali na pytania Lisa – Majora o nazwisko, narodowość i ród (skąd pochodzą ?) oraz byli uderzani końcem szpady w lewe ramię. Ta uroczysta część kończyła się przekazaniem sztandaru uczelni i palących się pochodni młodszemu rocznikowi. Resztę wieczoru wypełniało biesiadowanie. Nowoprzyjęci do stanu górniczego – jeszcze niedawno zwani camelami (wielbłądami) – mogli od tej pory być piwolejami i usługiwać starszym. Konkursy i chrzest piwem, nadawanie imion piwnych, wspólne śpiewy łączyły wszystkich obecnych gwarków (słowo „gwarek” pochodzi odniem. Gewerke – tj. każdy górnik, zarówno przedsiębiorca górniczy, przedstawiciel starszyzny górniczej, jak i najzwyklejszy kopacz). Po odzyskaniu niepodległości w roku 1918 rolę Czytelni w Leoben w kultywowaniu tradycji górniczej na ziemiach polskich przejęła krakowska Akademia Górnicza
(od 1949 Akademia Górniczo-Hutnicza). Do dziś najpełniejszy, historyczny scenariusz karczmy piwnej jest realizowany w AGH podczas uroczystości kończących zwykle obchody „barbórki” w polskim górnictwie. Z tradycji tej czerpią zaś najlepsze wzory absolwenci AGH zatrudnieni w największych kopalniach węgla, rud, soli itp., organizując tam świetne zebrania gwarków. Szacunek dla tradycji nie wyklucza oczywiście różnych form uatrakcyjnienia spotkań gwareckich, np. przedstawienia w humorystycznym kształcie bieżących problemów polskiego górnictwa.

4. Inscenizacje karczmy piwnej

Największe zasługi w rozsławianiu idei spotkań gwarków wiążemy z nazwiskiem Profesora Witolda Żabickiego z AGH. To dzięki niemu blisko pół wieku temu górnicza obrzędowość nabrała nowej jakości. Coraz liczniejsze roczniki absolwentów krakowskiej uczelni przenosiły tradycje karczm piwnych do swoich kopalń, korzystając z perfekcyjnie przygotowanych inscenizacji skoku przez skórę i biesiady „w prześwietnej gwareckiej kompanii”. Szczegółowe opisy tradycji górniczych w AGH znajdziemy w oczekiwanej książce Profesora Artura Bębna. Ogromnym szacunkiem w środowisku górniczym cieszyli się zawsze najwybitniejsi prezesi karczmy piwnej i kontrapunkci „tablic piwnych”. Było i jest ich wielu, a najbardziej znanym był nieżyjący już Jerzy Teodor Śliż (uczeń prof. Żabickiego). Inne znane nazwiska, to Tadeusz Szponder i Ryszard Morawa (AGH), Józef Fudali, Józef Niewdana i Wojciech Urban (olkuskie kopalnie rud cynkowo-ołowiowych), Jan Hawrysz (kopalnie rud miedzi) i profesor Marek Rogoż (Górny Śląsk). Karczma piwna ma swój scenariusz, stałe ramyprogramowe. Każde zebranie gwarków jest oczywiście inne, ale są elementy, bez których ani przyjmowanie młodych do górniczego stanu, ani biesiadowanie obejść się nie może. Nie traktujmy zatem poniższego tekstu jako recepty na dobrą karczmę, ale raczej jako opis klimatu gwareckich spotkań.

„Skok przez skórę”…

Przewodniczący zebrania gwarków mówi o znaczeniu starej górniczej tradycji i powołuje władzę „absolutną” – „Wysokie, a w Sprawach Piwnych Nigdy Nieomylne Prezydium” oraz Prezesa tegoż prezydium. Zebrani śpiewają „Wstępuj, wstępuj Prezesie mój”. Po sygnale fanfar Prezes wzywa Lisa-Majora i nakazuje przeprowadzenie „skoku przez skórę”. Do sali wchodzi przy dźwiękach marsza generalskiego poczet sztandarowy (chorąży i dwóch górników z pochodniami). Przy wejściu kontrapunkci trzymają szpady górnicze w pozycji „na ramię broń” i salutują sztandarowi – zebrani gwarkowie stoją i śpiewają, najczęściej „Zieleni się jodła”. Orkiestra przestaje grać, wybrzmiewa pieśń i słychać tylko werble: Lis-Major wprowadza młodych „lisów” wstępujących w górniczy stan. Idą jeden za drugim z zapalonymi lampkami.

Chór recytuje:

Idą, idą lisy z góry, lamp górniczych światła płoną.
Niechaj pieśń rozpoczną chóry, niech ich przyjmie bratnie grono.

Narrator mówi:
Z robotniczą klasą brata trud i walka. W górę pięści!
Niech w kopalni pełne lata dźwigną jutro, dźwigną szczęście.

Chór:
Idą, idą lisy z góry … itd.
Narrator:
Naprzód śmiało, niech oskardy rąbią rudę (węgiel, sól itd.) na pokładzie.
Niech Wasz krok rozbrzmiewa twardy, w nowe lata niech prowadzi.
Przy dźwiękach werbli Lis-Major kroczy z młodymi Lisami.

Chór śpiewa:
Kto z dali idzie tam? (2x)
Ktoż z mrocznej dali idzie tam?
Hej, hej, idzie tam, ktoż z dali idzie tam?
Lis-Major śpiewa:
Mykita lisów mistrz (2x)
Mykita młodych lisów mistrz
Hej, hej, lisów mistrz, Lis-Major lisów mistrz

Chór:
I czegoż lisy chcą? (2x)
I czegoż młode lisy chcą?
Hej, hej, lisy chcą i czegoż lisy chcą?

Lis-Major:
W górniczy chcą wejść stan (2x)
W górników polskich świetny stan
Hej, hej, świetny stan, w górniczy chcą wejść stan.
Brzmią werble, a kontrapunkci zatrzymują Lisa-Majora skrzyżowanymi szpadami.

Chór:
Czy zakon nasz im znan? (2x)
Górników polskich zakon znan?
Hej, hej, zakon znan, czy zakon nasz im znan?

Lis-Major:
Z żywymi naprzód iść do zorzy co ma przyjść,
Wytrwale w mrokach drogę kuć, Hej, hej, drogę kuć, ku światłu drogę kuć.

Chór:
Gdy zakon nasz im znan (2x)
Niech wejdą wszyscy w świetny stan,
Hej, hej, w świetny stan, w górników polskich stan.
Kontrapunkci przepuszczają Lisa-Majora i podchodzą z nim do beczki piwa (skrzyni,
bryły rudy itp.). Przy dźwiękach werbli Lis-Major staje na beczce

Do Lisa-Majora zwraca się Promotor:
Skąd młodzi przybywacie?
Lis-Major:
Z dalekich stron, zza gór, zza rzek, by po długich lat mozole (np. w murach naszej szkoły, kopalni itp.) zdobyć wiedzę i prosić o przyjęcie do Waszego grona.
Promotor:
Kimże jesteście młodzi?
Lis-Major:
Jesteśmy tymi, których krok znaczy nauka, walka i praca, a których droga prowadzi w demokrację.
Promotor:
Czegoż sobie młodzi życzycie?
Lis-Major:
Po zdobyciu wstępnej wiedzy i zapoznaniu się w kopalni
z ciężką pracą górnika przychodzimy do Was z prośbą,
Stare Strzechy, abyście nas przyjęli do świetnego stanu górniczego.

Promotor:
Czy przysięgacie na honor Wasz i stanu naszego,
że będziecie stać na straży godności stanu górniczego,
a sumiennym i ofiarnym spełnianiem obowiązków
będziecie służyć Rzeczypospolitej i stać na straży postępu?
Lis-Major kładzie dwa palce na pochylonym sztandarze i mówi:
Przysięgamy, że wiernie stać będziemy na straży godności stanu górniczego,
a po zdobyciu wiedzy staniemy karnie w szeregach polskich górników
i przyczynimy się usilną i ofiarną pracą do utrwalenia dobrobytu naszej Ojczyzny.

Promotor:
Wobec tego w imieniu starszej braci górniczej przyjmuję Was do naszego grona, a skokiem przez skórę i przypięciem tejże pasuję Was na górników.
Następuje uroczysta chwila skoku przez skórę trzymaną przez Promotora i jednego ze
Starych Strzech. Lis-Major zadaje skaczącym pytania:
Nazwisko? Narodowość? Rodem?
i uderza przyjmowanych szpadą po lewym ramieniu.
Po skoku (po każdym werble!) skaczący ustawiają się w rzędzie. Wszyscy śpiewają
hymn „Górniczy stan”, stojąc na baczność. Lis-Major i konrtapunkci salutują bronią.
Do chorążego „starego” pocztu podchodzi nowy poczet sztandarowy. Brzmią werble, a

chór recytuje:
Rok najstarszy co odchodzi przy sztandarze pełni straże,
niech go młodym dziś przekaże, niech go młodym dziś przekaże.

Lis-Major:
Przekazujemy Wam koledzy sztandar (tu następuje nazwa uczelni lub kopalni)
wraz z tradycją naszego zakładu.
Odzywają się fanfary. Chorążowie przekazują sobie sztandar.

Lis-Major:
Przekazujemy Wam gorące pochodnie, symbole postępu, zapału i wiedzy.
Asysty chorążego przekazują sobie pochodnie , a orkiestra – gdy milkną fanfary
– zaczyna grać marsz górniczy (np. „Poszła Karolinka…”). Lis-Major i kontrapunkci
po bokach, za nimi nowy poczet sztandarowy i stary poczet, a dalej nowoprzyjęte lisy
w kolumnie trójkowej opuszczają miejsce uroczystości.
… i biesiada
„W piwnej karczmie nam upływa czas pełen uciechy, w beczkach piwa zaś ubywa
– nie próżnują strzechy”.

fot. Monika Opieka

Biesiadę rozpoczyna Prezes. Uczestnicy biesiady są podzieleni na dwie odrębne „Tablice Piwne” – Wyższą i Niższą. Władzę nad tablicami sprawują Kontrapunkci, których powołuje i prezentuje na początku swego „biesiadnego urzędowania” Prezes. Prezydium powołuje ponadto Kantorów obydwu tablic – to oni odpowiadają za to, by nie milkły pieśni górnicze i by były przedmiotem rywalizacji między tablicami. Wysokie Prezydium powinno wynagradzać lub karać za dobrze lub marnie wykonaną pieśń. W śpiewach pomaga dobrze przygotowany do swej roli zespół muzyczny. Aby można się było napić piwa, musi być złożony przez kontrapunktów meldunek o gotowości tablic do rozpoczęcia biesiady i powinna być dokonana „próba piwa”. Dopiero gdy prezydium zdecyduje o przydatności piwa do spożycia, pada komenda: „piwoleje do roboty”. Kufle napełnia się z wielkich dzbanów (fot. 3). Zanim wszystkie zostaną napełnione, gwarkowie śpiewają. Pierwsze „quantum” piwa wypija się dopiero po wzniesieniu przez Prezesa toastu za pomyślność górniczego stanu. Rozpoczyna się nieustanna rywalizacja między tablicami. Pieśni przeplatane są konkursami o różnej randze i powadze. Prezydium nagradza za dobrze opowiedziany dowcip (może być sprośny, ale nie ordynarny), za najszybsze wypicie „buta piwa”, za najlepsze wykonanie pieśni. Pomysłowość autorów konkursów nie zna granic! Każdy członek Tablicy Piwnej może prosić o głos, ale nie musi go otrzymać. Prosząc o zabranie głosu, gwarek zwraca się do swego kontrapunkta słowami „Rogo vocem pro me” („proszę o głos dla mnie”). Kontrapunkt może, ale nie musi wnieść prośbę do Wysokiego Prezydium, które postanawia „Habeas” („masz, udzielam”) lub „Non habeas” („nie zezwalam”). Czasem zakaz zabrania głosu jest ostrzejszy: “Non habeas. Sedeas ad magnas cupas”, co oznacza „nie zezwalam, siedź na dużych czterech literach”. Gdy prezydium wzywa gwarka przed swe oblicze, wezwany melduje się obowiązkowo z kuflem. Trzeba pamiętać, że samowolne zabranie głosu lub nieprzestrzeganie innych rygorów jest surowo karane. Kary bywają różne, np. wypicie kufla
wody z solą, zakucie w dyby, czasem nawet wykluczenie z zebrania. Wzruszającym momentem biesiady jest tzw. meldunek roczników. Wstają z kuflem w dłoni gwarkowie o różnym stażu pracy, wywołani pieśnią:
„Bo kto kopie rudę (węgiel itd.) 5 (10, 20, 30, 40 itd. lat) – wstawaj, wstawaj, wstawaj… (to w kopalniach) albo Kto na 10 (20, 30, 40, 50 itd.) semestrze jest – wstawaj, wstawaj, wstawaj… (tona uczelniach górniczych).
Oczywiście gwarkowie posilają się nie tylko piwem, ale również np. golonką (gdzie te PRL-owskie czasy deficytu, kiedy dyrektorzy kopalń lub rektorzy uczelni zwracali się do komitetów PZPR o „spowodowanie odpowiedniego przydziału golonki na okoliczność tradycyjnego spotkania gwarków” !). Po wieczerzy (spożyciu głównego posiłku) może być zarządzona przez Prezesa przerwa „ad psipsiandum” na uprzątnięcie stołów i ponowne napełnienie kufli piwem.
Wysokie Prezydium, choć jest „nieomylne”, może być obalone. To się zdarza. Zebrani mogą zaśpiewać „do d… z tym prezydium”, obalić starą władzę i powołać nową (znowu „Wstępuj, wstępuj Prezesie mój”), ale taki „zamach” musi być dobrze zorganizowany. Gdy nadchodzi czas rozstania, sygnalizowany stosowną pieśnią, Prezes ogłasza „anarchię piwną”. Wtedy można już bez konsekwencji zaśpiewać znowu „do d… z tym prezydium” i jeszcze trochę pogwarzyć przy piwie ze Starymi Strzechami.

5. Szklane, ceramiczne, metalowe…

… kufle są najlepszą pamiątką karczmy piwnej.
„Oda do kufla” (fragment)
/ … /
Kuflu Górniczy, w Tobie smak piwa,
echo gwarkowych biesiad, wzruszenia,
świadku tradycji, która wciąż żywa,
w Tobie zamknięte karczm wspomnienia.
Co roku inny, choć zawsze dobrze
Pasujesz do poprzedników zbioru.
Patrzę na Ciebie serio, mądrze
- Tyś górniczego cząstką wyboru.
Każdy, kto mundur górniczy nosi
przez los szczęśliwy kiedyś nam dan,
w pieśni radosnej głośno prosi,
by żył nam godnie górniczy stan,
Ileż to razy w karczmy porze
z kuflami w dłoni staliśmy wraz,
by zapamiętać – tylko dobrze! –
ten „barbórkowy” magiczny czas.
/ … / /Jerzy Górecki/

W każdym szanującym się zakładzie górniczym na długo przed „barbórką” dokonywany jest wybór producenta i formy kufla. Co roku kufel powinien być inny, bo powtarzanie wzorów zmartwiłoby namiętnych kolekcjonerów. Zawsze – bez względu na materiał, kształt i wielkość kufla – musi być podana data uroczystości gwareckiej (np. „Barbórka 2007”) i nazwa instytucji organizującej karczmę piwną. Niekiedy uroczystości barbórkowe wiążą się np. z jubileuszem kopalni – i to także powinno być treścią napisu, ot, taka „historia kuflami pisana”. Każdy kufel staje się oczywiście własnością uczestnika spotkania gwarków, z tego wynika potrzeba pilnowania go przed „zmianą” właściciela, bądź uszkodzeniem. Tworzywo kufli – szkło przezroczyste lub ciemne, metal, masy ceramiczne, czasem również kompozycje tych tworzyw – nie decyduje o bogactwie form. Pomysłowość ludzka jest nieograniczona, co widać na wybranych zdjęciach Wielkie kolekcje kufli, a zbieraczy jest wielu, pokazują całą „geografię” polskiego przemysłu wydobywczego, m.in. kopalnie węgla kamiennego i brunatnego, ropy i gazu, rud Cu i Zn-Pb, soli, siarki oraz surowców skalnych. W ostatnich latach szczególnie te świetnie prosperujące kopalnie na złożach kruszywowych prześcigają się w prezentowaniu coraz piękniejszych kufli. Granit, bazalt, dolomity, wapienie, piaskowce, kwarcyty, melafiry, porfiry, diabazy, kruszywa naturalne piaskowo-żwirowe, piaski
szklarskie i formierskie, kopaliny ilaste itd. – te nazwy znajdujemy na wielu pamiątkowych kuflach. Tradycje górnicze, to dziś nie tylko sprawa Górnego i Dolnego Śląska czy Gór Świętokrzyskich, kufle napełnia się również np. na Suwalszczyźnie lub w Mielniku n/Bugiem. A ponieważ karczma piwna kojarzy się nie tylko z kuflem, ale i ze wspaniałym śpiewem, nieodłącznym atrybutem każdego spotkania jest śpiewnik
biesiadny (fot. 5). Śpiewniki są także chętnie kolekcjonowane przez wielu gwarków.

źródło: Dzieje górnictwa – element europejskiego dziedzictwa kultury, pod red. P.P. Zagożdzona i M. Madziarza, Wrocław 2008 (tradycje górnicze, spotkania gwarków).

Na koniec parę górniczych przysłów:

  • Barbara święta o górnikach pamięta.
  • Gdy górnik pracuje w nocy, to mu święta Barbórka stoi przy pomocy.
  • Kto w Barbórka nie pije, tego w grubie zabije.
  • Kto na dole pracuje, ten się dobrze czuje.
  • Uważaj wole, boś na dole.
  • Będzie z ciebie górnik jak z diabła organista.
  • Z ciebie górnik jak z kozy ogrodnik.
  • Górnik bez ślepra to jak baba bez chłopa.
  • Górnik chłop morowy, do wszystkiego gotowy.
  • Górnik na dole, chlyb na stole.
  • Górnik ma czarną skórę, ale złote serce.
  • Na czwartego grudnia wyjdzie wódki studnia.
  • Hajer to jest tako dupa, co narobi wonglo kupa.
  • Kto pod ziemią pracuje, temu forsa suje.
  • Kto nie chce ojca, matki słuchać, bydzie musioł skóry słuchać.
  • Franek, trzymej ściana, jo leca po premija.
  • Gdzie się węgiel sypie, tam dobrze słychać.

Szczęść Boże dla wszystkich górników.

więcej na temat Barbórki tutaj: www.dziennikzachodni.pl/slask, www.dziennikzachodni.pl/slask

podobne wpisy: Barbórka 2011

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks