Mały Krzysztof Komeda, z mamą, tatą i siostrą Ireną, fot. ze strony komeda.pl/muzeum

A Krzysiu od dzieciństwa bał się widoku popękanej, wysuszonej ziemi. Mówił, że nie może na nią patrzeć, bo ma gęsią skórkę na rękach. I na taką ziemię potem spadł.” (źródło: Duży Format Krzysztof Komeda. Chłopiec to był, rozmowa z Zofią Komedą-Trzcińską)

mały Krzysztof Komeda, fot. ze strony komeda.pl/muzeum

Krzysztof Komeda z Markiem Hłasko, fot. Marek Niziński/Wiadomości londyńskie

„Urodziłem się 27 IV 1931 roku w Poznaniu z ojca Mieczysława z zawodu urzędnika państwowego i matki Zenobii Gembickiej. Przed wojną uczęszczałem do pierwszej klasy szkoły powszechnej. W listopadzie 1939 roku zostałem wraz z rodzicami wysiedlony przez Niemców z Poznania do Częstochowy. Tam uczęszczałem na tajne komplety. Poza tym chcąc pomóc rodzicom pracowałem w charakterze chłopca do posyłek. Po wyzwoleniu Polski przez wojska radzieckie i polskie zacząłem uczęszczać do gimnazjum. (…) W kwietniu 1950 roku zdałem egzamin dojrzałości w liceum w Ostrowie Wielkopolskim” - tak pisał Krzysztof Trzciński w swoim życiorysie przed startem na studia medyczne poznańskiej Akademii Medycznej (źródło: Czas Komedy, s. 83).

Krzysztof Komeda tańczy na swoim balu maturalnym z mamą, fot. ze strony komeda.pl/muzeum

Dzisiaj mija 42 rocznica śmierci genialnego kompozytora jazzowego Krzysztofa Trzcińskiego Komedy. Utwory jazzmana pozostają wiecznie żywe i nieustannie są inspiracją wielu zdolnych muzyków. Ogólnoświatową sławę przyniosła mu kołysanka z filmu Polańskiego „Dziecko Rosemary” .

Krzysztof  w wieku 7  lat zaczął przejawiać uzdolnienia muzyczne, toteż podjął się nauki gry na fortepianie. Od tego momentu zaczęła się kształtować jego osobowość muzyczna. Mimo trwającej wojny Krzysztof nie przestał kontynuować nauki gry, uczęszczał na prywatne lekcje. Po wojnie w 1947 roku chodził do Miejskiej Szkoły Muzycznej w Ostrowie Wielkopolskim.

Krzysztof Komeda o muzyce powiedział: „Muzyką rozrywkową i taneczną zacząłem się interesować bodaj w roku 1947 w gimnazjum w Ostrowie Wielkopolskim i szybko awansowałem na członka szkolnego zespołu ‘Carioca’. Gimnazjum, do którego uczęszczałem, nieco przede mną ukończył znany kontrabasista jazzowy, Witek Kujawski. Często odwiedzał on rodzinę w Ostrowie i gdy usłyszał o istnieniu orkiestry w swojej ‘budzie’, przyszedł do nas na próbę. Od niego dowiedziałem się, że wariacje, jakie na fortepianie zaprodukowałem mu po temacie ‘In The Mood’, są improwizacją jazzową. Odtąd zacząłem interesować się jazzem, szukać go w radio i … knajpach.” (źródło: Obywatel Jazz, s. 174)

Matka Komedy pragnęła aby syn miał stabilny zawód, miał być księdzem lub lekarzem.
Ukończył Akademię Medyczną w Poznaniu na specjalności laryngologia. Początkowo planował specjalność ortopedyczną, w latach dzieciństwa zachorował czego, wynikiem było utykanie na jedną nogę. Wybierając ortopedię chciał pomagać innym dzieciom. Zdecydował się jednak na laryngologię twierdząc, że będzie to kierunek związany z muzyką jako foniatria. Komeda nigdy nie planował kariery jazzmana, myślał że będzie to jego hobbistyczne zajęcie. Jako student nawiązał współpracę z Dixieland Band Jerzego Grzewińskiego, w latach 1952-54 grał z zespołem Melomani. Studia ukończył w 1955 roku i podjął pracę w klinice laryngologicznej w Poznaniu. Tam po raz pierwszy użył swojego artystycznego pseudonimu Komeda, aby ukryć powiązania i fascynacje jazzowe. W tamtych czasach jazz był czymś pozderzanym i diabolicznym.

„Wiem, że bawił się w wojnę i kiedyś kredą napisał z błędem „komęda”. Śmiali się, więc powiedział, że jeszcze będzie kiedyś „komędą”, choć wtedy z wojskiem mu się to kojarzyło. No i potem wziął sobie to za pseudonim.” (źródło: Duży Format Krzysztof Komeda. Chłopiec to był, rozmowa z Zofią Komedą-Trzcińską)

Krzysztof Komeda

„Wybrał laryngologię, bo chciał się dokształcić w fonetyce. Myślał, że na całe życie zostanie lekarzem, a jazz tylko z doskoku będzie uprawiał. Dopiero ja mu powiedziałam, że może być tylko muzykiem.” (źródło: Duży Format Krzysztof Komeda. Chłopiec to był, rozmowa z Zofią Komedą-Trzcińską)

Komeda zafascynowany był be-bopem wykonywanym przez Andrzeja Trzaskowskiego. Przez jakiś czas współpracował z pierwszym, powojennym, pionierskim zespołem jazzowym – krakowsko-łódzką grupą „Melomani”, której filarami byli Matuszkiewicz, Trzaskowski i Kujawski. Później grał z różnymi poznańskimi grupami rozrywkowymi. Jedną z nich była grupa Jerzego Grzewińskiego, która wkrótce przekształciła się w zespół dixielandowy. Komeda pojawił się razem z Grzewińskim na I Festiwalu Jazzowym w Sopocie, lecz sukces odniósł występując z „Ptaszynem” Wróblewskim i Milianem. Powód tego był prosty – dixieland nie spełniał już wówczas oczekiwań Komedy. Fascynowała go przede wszystkim muzyka nowoczesna. Dzięki tej pasji powstał właśnie „Komeda Sextet”.

Podczas jednej z imprez jazzowych skrzyżowały się ze sobą drogi Krzysztofa i Zofii Tittenbrun. Przypadli sobie do gustu, po krótkim czasie Zofia została kierownikiem organizacyjnym Sekstetu i żoną kompozytora.

Krzysztof Komeda z żoną Zofię w klubie "Krzywego koła" w Warszawie, fot. ze strony komeda.pl/muzeum

Okres świetności Komedy rozpoczął się od I Festiwalu Jazzowego w Sopocie. W ciągu trzynastu lat, które upłynęły od Festiwalu Sopockiego, osobowość Krzysztofa Trzcińskiego pozostała niezmieniona. Dojrzała tylko, wykrystalizowała się, przekształciła się w poezję. Ponieważ Krzysztof Komeda był przede wszystkim wiecznie poszukującym poetą, potrafił odnaleźć sposoby indywidualnej ekspresji jazzu w sobie, w słowiańskim liryzmie i w tradycjach polskiej muzyki. Był mistrzem w kreowaniu poetyckiej atmosfery i wiedział lepiej niż inni, jak zdobyć publiczność. Nie można nie rozpoznać jego muzyki – ma ona swoje wyjątkowe brzmienie. Komeda stworzył całkiem nowy klimat. Proces doskonalenia i wzbogacania warsztatu artystycznego trwał wiele lat.

Krzysztof Komeda w swoim mieszkaniu w Warszawie w trakcie komponowania, fot. ze strony komeda.pl/muzeum

zapis nutowy Krzysztofa Komedy, muzyka do filmu "Mój stary" reż. Janusza Nasfetera, fot. ze strony komeda.pl/muzeum

W latach 1956 – 1962 Komeda wraz ze swoją grupą brał udział w kolejnych krajowych festiwalach, przygotowując zawsze bardzo ambitne programy. Były to także lata pierwszych sukcesów zagranicznych – w Moskwie, Grenoble i Paryżu. Powstało wtedy interesujące przedstawienie „Jazz i poezja” pokazane na Jazz Jamboree’60, a później w Filharmonii Warszawskiej. Rozpoczęła się również przygoda Krzysztofa Trzcińskiego z muzyką filmową. Powstały utwory do filmów Polańskiego „Nóż w wodzie”, Wajdy „Niewinni czarodzieje”, Nasfetera „Mój tato” oraz Morgensterna „Do widzenia do jutra”. Okres, który w artystycznej biografii Komedy może być nazywany okresem dojrzewania i doskonalenia jego własnego muzycznego języka, był ukoronowany „Etiudami baletowymi” wykonanymi na Jazz Jamboree’62. Pomimo tego, iż przyjęcie „Etiud” przez krajową krytykę było raczej chłodne, otworzyły one wrota Europy przed Krzysztofem Komedą-Trzcińskim.

Krzysztof Komeda w przerwie nagrania muzyki w studio TV w Baden - Baden, fot. ze strony komeda.pl/muzeum

Wiosną 1960 roku wyjechał po raz pierwszy do Skandynawii i później powracał tam co roku. Wszystkie jego występy w sztokholmskiej „Gyllene Cirkeln” i kopenhaskim „Jazzhus Montmartre”, które gościły najbardziej znane gwiazdy amerykańskiego jazzu, okazały się prawdziwym sukcesem. Firma fonograficzna „Metronome” nagrała longplay z jego muzyką wykonywaną przez międzynarodowy kwintet – Allan Botschinsky – trąbka, Jan „Ptaszyn” Wróblewski – saksofon tenorowy, Krzysztof Komeda – fortepian, Roman „Gucio” Dyląg – kontrabas, Rune Carlsson – perkusja. Słynny reżyser duński Hennig Carlsen zamówił u niego muzykę do swoich filmów: „Hvad med os”, „Kattorna” i „Sult” (oparty na powieści Knuta Hamsuna). Po sukcesach skandynawskich nastąpiły dalsze – na festiwalach jazzowych w Pradze, Bled i Koenigsbergu, podczas tourne po Bułgarii i obydwu państwach niemieckich. W maju 1967 „Komeda Quartet” (Tomasz Stańko – trąbka, Roman Dyląg – kontrabas, Rune Carlsson – perkusja, a ponadto Zbigniew Namysłowski – sax) nagrał „Lirik und Jazz” dla zachodnioniemieckiej wytwórni „Electrola”.

list, fot. ze strony komeda.pl/muzeum

W grudniu 1967 roku Krzysztof Komeda wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracował nad muzyką do filmów: Polańskiego „Dziecko Rosemary” i Kulika „The Riot”. W grudniu 1968, w Los Angeles uległ tragicznemu wypadkowi. Po przewiezieniu przez żonę Zofię do kraju, zmarł 23 kwietnia 1969 roku i pochowany został w Warszawie na Powązkach.

Na podstawie Jerzego Radlińskiego

„Krzysiu zaczął życie kołysanką i kołysanką skończył.” (źródło: Duży Format Krzysztof Komeda. Chłopiec to był, rozmowa z Zofią Komedą-Trzcińską)

Krzysztof Komeda na nartach w Zakopanem, fot. ze strony komeda.pl/muzeum

Krzysztof Komeda w domu Los Angeles ze swoim psem, fot. ze strony komeda.pl/muzeum

Pianino Ed Seiler Krzysztofa Komedy, na którym skomponował większość utworów, fot. ze strony komeda.pl/muzeum

O Komedzie:

  • Tutaj można posłuchać jedynego zachowanego wywiadu z Krzysztofem Komedą w Polskim Radiu polskieradio.pl
  • W 2009 roku Gazeta Wyborcza przeprowadziła bardzo ciekawy wywiad z żoną Komedy, który możecie przeczytaj tutaj wyborcza.pl
  • Tutaj również wywiad z żoną na temat Komedy wiadomości24.pl

film dokumentalny KOMEDA

Komeda – Muzyczne ścieżki życia


  • Komeda – Marek Hendrykowski, Wydawnictwo Miejskie, ISBN: 978-83-7503-066-2, Data Wydania 2009

  • Komeda. Księżycowy chłopiec -  Emilia Batura, Wydawnictwo Rebis, ISBN: 9788375105490, Data Wydania 2010

  • Polski jazz : wczesna historia i trzy biografie zamknięte : Komeda, Kosz, Seifert – Roman Kowal, Akademia Muzyczna, Kraków 1995, ISBN 83-901888-5-6

  • Komeda w jazzowej kołysance – Mariusz Krystek, Wydawnictwo Poznańskie, ISBN:9788388480553,  Data Wydania 2009

  • Wielscy Kompozytorzy Filmowi. Tom 19. Krzysztof Komeda (książka + cd) – Wydawca Agora, Rok Wydania 2010


  • Komeda, Zośka i inni – Zofia Komedowa – Trzcińska, Agencja J.P Polnad, Warszawa 1996, ISBN 83-906497-0-5

  • Krzysztof Komeda – Portrety różne – Wydawnictwo Adi Art, Łódź 2001, ISBN 83-85815-70-8


  • Czas Komedy – Film dvd, Reżyser Mariusz Kalinowski, Robert Kaczmarek – Artystę wspominają m.in: Zofia Komedowa-Trzcińska, Tomasz Stańko, Jerzy Skolimowski, Roman Polański, Agnieszka Osiecka.

Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści zamieszczonych w powyższym tekście , w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody autora jest zabronione.

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks