Czy kredyty złotowe mogą „powtórzyć franki”? Podobieństwa i kluczowe różnice

Redakcja

29 grudnia, 2025

Przez lata kredyty frankowe stały się symbolem jednego z największych kryzysów zaufania pomiędzy bankami a klientami w Polsce. Gdy sądy zaczęły masowo unieważniać umowy, a kredytobiorcy wygrywać spory, wydawało się, że podobny scenariusz już się nie powtórzy. Tymczasem w ostatnich miesiącach coraz częściej pojawia się pytanie, czy kredyty złotowe oparte na WIBOR mogą pójść tą samą drogą. W mediach i kancelariach prawnych narasta dyskusja, a część kredytobiorców zaczyna zastanawiać się, czy ich umowy również zawierają wady, które mogą stać się podstawą pozwów. Choć analogia do „franków” bywa kusząca, rzeczywistość prawna i ekonomiczna jest bardziej złożona.

Skąd w ogóle porównanie kredytów złotowych do frankowych

Porównanie kredytów złotowych do frankowych nie wzięło się znikąd. W obu przypadkach punktem zapalnym stał się mechanizm kształtowania wysokości raty, który dla przeciętnego konsumenta bywał trudny do zrozumienia. W kredytach frankowych problemem były klauzule przeliczeniowe i ryzyko walutowe, które w praktyce przerzucały niemal całą odpowiedzialność na klienta. W kredytach złotowych uwagę skupia wskaźnik WIBOR, czyli element wpływający na oprocentowanie, a tym samym na wysokość raty.

W obu sytuacjach pojawia się zarzut braku przejrzystości oraz pytanie, czy klient był w pełni informowany o ryzykach związanych z konstrukcją umowy. To właśnie ta płaszczyzna – ochrona konsumenta i obowiązki informacyjne banku – sprawia, że część prawników i komentatorów dostrzega podobieństwa między obiema grupami kredytów.

Narracja medialna i rosnąca fala pozwów

Media odegrały ogromną rolę w sprawie kredytów frankowych i dziś podobny mechanizm zaczyna być widoczny w kontekście WIBOR. Coraz częściej pojawiają się artykuły, analizy i komentarze wskazujące na możliwość kwestionowania zapisów umów kredytów złotowych. Narracja medialna buduje zainteresowanie tematem i sprawia, że kredytobiorcy zaczynają zadawać pytania, które jeszcze niedawno wydawały się marginalne.

Wraz z tą narracją pojawia się również realna fala pozwów. Choć skala spraw dotyczących WIBOR jest na razie nieporównywalnie mniejsza niż w przypadku franków, trend jest zauważalny. Więcej informacji o tym, jak temat kredytów opartych na WIBOR znalazł się pod lupą i dlaczego liczba spraw zaczyna rosnąć, można znaleźć tutaj: https://wyborcza.pl/7,111390,32476516,kredyty-oparte-na-wibor-pod-lupa-rosnaca-fala-pozwow.html. To właśnie takie publikacje wzmacniają przekaz, że kredyty złotowe również mogą stać się przedmiotem długotrwałych sporów sądowych.

Kluczowe podobieństwa: konsument kontra instytucja finansowa

Najważniejszym punktem wspólnym obu spraw jest relacja pomiędzy konsumentem a bankiem. W kredytach frankowych sądy wielokrotnie wskazywały, że klient był stroną słabszą, a bank dysponował przewagą informacyjną i negocjacyjną. W przypadku kredytów złotowych argumentacja idzie w podobnym kierunku: przeciętny kredytobiorca nie miał realnego wpływu na treść umowy ani na sposób ustalania WIBOR.

Podobieństwo dotyczy również masowości produktów. Zarówno kredyty frankowe, jak i złotowe były sprzedawane na dużą skalę, według ustandaryzowanych wzorców umownych. To sprawia, że ewentualne orzeczenia sądowe mogą mieć szerokie konsekwencje, wykraczające poza pojedyncze przypadki.

Kluczowe różnice: waluta a wskaźnik referencyjny

Mimo tych podobieństw, różnice między kredytami frankowymi a złotowymi są zasadnicze. W przypadku franków głównym problemem było ryzyko walutowe, które materializowało się wraz z gwałtownym wzrostem kursu CHF. Kredytobiorcy często nie byli w stanie przewidzieć skali tego ryzyka, a banki nie zawsze informowały o nim w sposób rzetelny.

Kredyty złotowe nie niosą ryzyka walutowego, lecz opierają się na zmiennym oprocentowaniu. WIBOR jako wskaźnik referencyjny odzwierciedla sytuację na rynku pieniężnym, a jego wzrost jest powiązany z polityką monetarną i stopami procentowymi. To sprawia, że argumentacja prawna jest inna – zamiast kwestionowania samej waluty, podnoszone są zarzuty dotyczące transparentności wskaźnika i sposobu jego prezentacji w umowie.

Jak sądy mogą patrzeć na kredyty złotowe

Doświadczenia z kredytami frankowymi pokazują, że sądy coraz częściej analizują umowy przez pryzmat ochrony konsumenta, a nie wyłącznie formalnej zgodności z przepisami. W sprawach dotyczących WIBOR kluczowe będzie ustalenie, czy bank w sposób wystarczający wyjaśnił mechanizm działania wskaźnika i jego wpływ na wysokość zobowiązania.

Nie można jednak automatycznie zakładać, że linia orzecznicza ukształtuje się identycznie jak w przypadku franków. Każda sprawa będzie wymagała indywidualnej analizy, a różnice konstrukcyjne między produktami mogą prowadzić do odmiennych rozstrzygnięć.

Czy kredyty złotowe rzeczywiście „powtórzą franki”

Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Kredyty złotowe i frankowe łączy kontekst sporów konsumenckich i rosnąca świadomość prawna klientów, ale dzieli je fundament ekonomiczny. Możliwe jest, że część umów zostanie zakwestionowana, a niektóre zapisy uznane za abuzywne, jednak skala i skutki tych sporów mogą być inne niż w przypadku kredytów walutowych.

Najważniejszym efektem obecnej sytuacji może okazać się nie masowe unieważnianie umów, lecz większa presja na banki w zakresie transparentności i komunikacji z klientami. Już sama możliwość sporów sądowych zmienia równowagę sił i sprawia, że temat kredytów złotowych przestaje być postrzegany jako całkowicie „bezpieczny” i zamknięty.

Co powinien zrobić kredytobiorca dziś

Dla posiadaczy kredytów złotowych kluczowe jest zachowanie spokoju i świadomości, że sytuacja dopiero się rozwija. Warto śledzić orzecznictwo, analizować swoją umowę i nie ulegać emocjom podsycanym przez nagłówki. Historia franków pokazuje, że procesy prawne są długie i skomplikowane, a szybkie decyzje rzadko bywają najlepszym rozwiązaniem.

Kredyty złotowe mogą nie „powtórzyć franków” w prosty sposób, ale niewątpliwie wchodzą w nową fazę zainteresowania prawnego i społecznego. To, jak zakończy się ten proces, zależy zarówno od sądów, jak i od tego, jak banki oraz kredytobiorcy odnajdą się w zmieniającej się rzeczywistości.

Artykuł zewnętrzny.

Polecane: