Archiwum kategorii ‘ dygresje osobiste ’

Wczoraj odbyła się premiera promującego Śląsk teledysku pod tytułem „Jadymy na Bogato”. Zapowiadało się na prawdę dobrze, ta cała otoczka i wywiady, twarze, które figurują w teledysku, sam pan Kutz i Grubson, dwoje ludzi, których cenię za to co zrobili, zaufałam że jeśli użyczyli swojego wizerunku, to musi być to coś na prawdę gryfnego. Jestem pierwsza do takich akcji, ale tutaj chociaż bym bardzo chciała przychylna, być nie potrafię, i jedno szczęście że mamy ludzi na Śląsku, którzy potrafią go na prawdę dobrze zaprezentować a nie ośmieszać, choćby Katowicki Bit, po którym widać że MOŻNA zrobić coś profesjonalnego i na poziomie.

[ czytaj całość → ]

W każdym dużym mieście jest problem ludzi spod marginesu, menele są od zawsze, w każdych czasach i ustrojach, wszędzie się ulokują tworząc mniejsze bądź większe skupiska. Wtapiają się w rzeczywistość tworząc umowne znaki wodne miast. Katowice nie są wyjątkiem i z tymi swoimi znakami wodnymi próbują jakoś walczyć. Problem szczególnie dotkliwie wyłazi na wierzch w ciepłe dni, kiedy to ludzie rozsiadają się w ogródkach przed kawiarniami.

Nie wiadomo jak się do tego odnieść, z jednej strony nie powinno się tracić cech człowieczeństwa, i wesprzeć bliźniego w potrzebie, z drugiej zaś strony wyciąganie jałmużniczej ręki po pieniądze czy papierosa może być natarczywe, i jednak na dłuższą metę męczące a nawet krępujące.

[ czytaj całość → ]

Absurdy: Pies wegetarianin

Jeszcze na studiach zdarzyło mi się popracowywać w sklepie zoologicznym. Pamiętam jak dziś, młodego chłopaka, który z pełną powagą na twarzy poprosił o zaproponowanie mu roślinożernego zwierzaka. Nie było by w tym nic ciekawego ani irytującego gdyby nie jego wyznanie. Jak wynikło z rozmowy ów młodzieniec był wegetarianinem, któremu zdechł pies (domyśliłam się że dosyć młody szczeniak), przymuszał go do jedzenia warzyw, tylko i wyłącznie warzyw. Usłyszawszy to miałam ochotę wsadzić jego głowę do akwarium i wytrząść tę głupotę. Było to jakieś 8 lat temu i, mimo upływu czasu, jak sobie tylko o tym przypomnę to szlak mnie trafia! bo nie umiem pojąć skąd u ludzi taka głupota.
O ile nie mam kompletnie nic do tego czy ktoś mięso jada czy nie, absolutnie nie toleruję przymuszania zwierząt do ludzkich fanaberii.

[ czytaj całość → ]

Telewizyjny shit

Nie wiem jak Wam, ale mnie się nie podoba przymuszanie do płacenia abonamentu telewizyjnego.
Temat jeszcze parę miesięcy wstecz był na topie, można było zobaczyć reklamy nakłaniające do płacenia, pokazywały upiornie dołujące sceny wywołane brakiem opłat. Sceny w tych że reklamówkach miały spowodować w odbiorcy wstyd i poczucie winy, tego co nie płaci stygmatyzować. Szkoda tylko, że zarząd telewizji publicznej sam się nie zawstydzi przez to co proponuje widzom.

[ czytaj całość → ]

Obserwuję, że od jakichś dwóch lat zaczyna się promować województwo Śląskie, powstają szlaki zabytków techniki, media robią różne akcje związane z kulturą regionu, ma to swoje większe lub mniejsze powodzenie.
Ale żadna akcja reklamowa nie dała rady rozbrzmieć z taką siłą jak słowa Jarosława Kaczyńskiego traktujące o tym, że
„śląskość jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej”.

[ czytaj całość → ]

Młyn i krzyż, moje odczucia.

Jestem świeżutko po zobaczeniu „Młyna i krzyża” Lecha Majewskiego.
Z kina wyszłam całkowicie oczarowana i zmiażdżona jego dziełem. Film można traktować na wielu płaszczyznach, można z niego nie zrozumieć nic i potraktować go jako efekciarski chwyt z dawno już przegadaną oczywistą historią. Ale można go potraktować również jako arcydzieło, obraz filmowy jakiego wcześniej nie było i długo nikt tego nie powtórzy.

[ czytaj całość → ]

Przeglądając dzisiejszą prasę zatrzymałam się przy artykule „Przemoc z klasą” zamieszczonym w Gazecie Wyborczej. Tekst traktuje o kampanii reklamowej producenta drzwi Interdoor zatytułowaną „Nasze drzwi, Twoje sekrety”.
Po przeczytaniu artykułu, postanowiłam się zapoznać z kampanią bezpośrednio u producenta, zaglądając na jego stronę internetową. W dziale aktualności pod hasłem: „Prowokacje zza drzwi, czyli nowa kampania!” została przedstawiona wizja promocyjna okraszona zdjęciami reklamowymi.
W krótkim opisie odbiorca zostaje wprowadzony w nastrój tejemniczości i niedopowiedzenia, prestiżu reklamie ma dodać nawiązanie do filmów Jamesa Bonda, kobieca część klienteli ma być połechtana stylizacją modelki, która nawiązuje do stylu Coco Chanel. Wytworzone jest poczucie wyjątkowości i luksusu marki. Na tę wyjątkowość ma się składać niecodzienny zabieg promocyjny, który odważnie przedstawia działania wizerunkowe zdarzeń dziejących się za uchylonymi drzwiami.

[ czytaj całość → ]

Rewizyta Krzysztofa Zanussiego

Nie ma chyba większej gratki dla kinomana jak wybranie się do przytulnego kina, gdzie nie trzeba się przepychać przez chmarę dzieciaków latających z popcornem i wystawać w kolejkach do kas.
Gdzie po skończopnym seansie można posłuchać co ma dopowiedzenia reżyser i jeszcze na dodatek zostanie się poczęstowanym tortem, gdzie nawiązuje się interakcja między widzami a twórcą.
Jest jeszcze jedna zaleta kin przytulnych, widzowie przed obejrzeniem filmu nie są katowani stekiem reklam, to w kinach nagminnych doprowadza mnie do szału.

[ czytaj całość → ]

Wszyscy kinomani na pewno pamiętają już legendarny program telewizyjny Perły z Lamusa Zygmunta Kałużyńskiego i Tomasza Raczka. Pamiętam te żywe dyskusje pomiędzy Panami, żywiołowość Kałużyńskiego i ekscytację tym o czym opowiadał, mimo że byłam dosyć młoda i nie wszystko co było poruszane w dyskusjach rozumiałam oglądalam z zaciekawieniem. Między innymi przez ten właśnie program pokochałam stare kino, któremu jestem wierna do dzisiaj. W Perłach z Lamusa zbaczyłam pierwszy raz cudowny świat braci Grimm, Fahrenheit 451, Pół Żartem Pół Serio czy komedie z M.Brooksem.
Żal ogromny, że już nie ma tak wartościowego programu, żeby chociaż powtórki wznowili.

[ czytaj całość → ]

Jakość

Coś się stało, a może zawsze tak było, tylko ukryte i przemilczane.
Zachodzę o głowę co się dzieje z jakością nauczania na uczelniach wyższych. Jeszcze parę lat temu złą famą opiewały uczelnie prywatne, na które szła młodzież po to tylko żeby mieć papier, jakoś się udawało im się przetrwać pięć lat, powstawały fabryki nieumiejętnych magistrów. W tej chwili obserwuję że zjawisko to zawitało również na uczelnie państwowe i o zgrozo na te o dobrej renomie. Nie umiem zrozumieć jak kadra uczelni może dopuścić kogoś do obrony pracy magisterskiej kto kompletnie nie posiada podstaw, spotkałam się ostatnio z wieloma takimi przypadkami, gdzie student kompletnie nie wiedział o co chodzi, szukał pomocy na forach, nie dał rady sobie z napisaniem oprogramowania to promotor pracę zawęził i polecił że ma samą pracę teoretyczną napisać czego samodzielnie nie zrobił, magistra obronił, następny przykład, student politechniki na czwartym roku chwali się publicznie, że jest na tej uczelni tylko i wyłącznie przez szczęście i nie wiele może przedstawić wiedzy a tytuł obroni bo to formalność i ma rację obroni się bo to faktycznie jest „tylko formalność”.
Mogłabym jeszcze podać więcej podobnych przykładów gdzie absolwenci chwalą się tym publicznie, nie ma nawet w nich krzty pokory i wstydu, może i dobrze bo w końcu ktoś im ten papier dał.

[ czytaj całość → ]