Archiwum kategorii ‘ intymnie ’

Zapatrzeni w jeden punkt,
udajemy że wcale siebie nie obchodzimy.
Zasłuchani w jedną nutę,
ignorujemy,
udajemy,
że nic nie rozumiemy.

[ czytaj całość → ]

Kiedy złe chwile
zawitają w twych dłoniach,
usiądź wygodnie w fotelu
uwitym z marzeń.
Pozbieraj porozrzucane
wspomnienia z dobrych
filmów i daj się ponieść
euforii filozofii o lepszym jutrze.
Miej pamięć o ludziach tak ci bliskich,
łatwiej wtedy przeżyć
kolejny dzień.
Oszukać istotę problemu
to eliksir przetrwania,
noś dumnie uśmiech na twarzy
a odnajdziesz lepszy czas.

[ czytaj całość → ]

Przepraszam,
że milczę,
że patrzę takim
cichym spojrzeniem.
Przepraszam,
że jestem jak cień,
który swym zapachem
dławi słowa niewypowiedziane.Tutaj jestem,
tutaj stoję taka cierpka
i zagubiona.
Tutaj moje ciało w potrzasku
drży z zimna samotności.

[ czytaj całość → ]

Jedno jest prostactwo,
jeden rodzaj kłamliwego nawyku.
Spoglądając w oddalone
schyłki beznadziei
oczy pochylone nad
zgiełkiem mrocznych
zakamarków.
Ty jesteś karłem z maską
w przebraniu
zawartym w nie całości ostrych mieczy.

[ czytaj całość → ]

Mieć siłę odreagowania
strachu w zapomnieniu,
w milczeniu pustki trwającej.
Sitowia wiją sieć bytu,
my kiedyś tacy sobie
bliscy wspólnego celu,
teraz fakt trzymany
drętwymi dłońmi,
budujemy mur styropianowych
wyrzutów.

[ czytaj całość → ]

Wyszłam do supermarketu
aby dokonać zakupu
zbawczego dla kąpieli duszy
chciałam tylko ramiona
czuć na stratowanym stolarzu
pragnęłam odczuć kojący
dotyk dwojga ust
towar okazałą się być felerny

[ czytaj całość → ]

Burza wstąpiła w progi

cichego spokoju.

Wszystkie skały z drewnianego okna runęły w gruz przykrości

sporządzonych świadomym gestem niewiedzy.

To niemy krzyk rozstroju porażki,

to wilczyca z kłami wypluwa skrawki przeboju z wczorajszych fal.

Już pustka wie dwoje ulgi nie przynosi,

juz tylko tłumienie jednostki

uleczy serce zawiedzione.

Jak wino czerwone rozlało się

uczucie na ziemię

ona poskromiła ostatnią kroplę.

[ czytaj całość → ]

Uścisk niedźwiedzia o masie ponad tonę

dociska do błota na butach cienia.

Spoczynek męczący dla ducha,

jerozolimskie klimaty tuaczki zbawienia.

Nie mogę trwać dłużej w bezruchu i

spoglądać mniemrawo na bohatera dnia.

Ulatniająca się bańka pęknie od zaostrzonego gwoździa.

[ czytaj całość → ]

Przypomnij sobie lata cudzołóstwa,
przypomnij wnętrze matki,
spójrz na słońce sczerniałe od łąk
zdrady poranka.
To dom bez obłudy i brat nie mający ojca.
Schyłek,
odchodzisz?
Stój!
To nie to okno i nie ten postój.
Psychoza głowę rozdziera,
zadbane włosy jakoś się tak poczochrały.
Nie porównuj rozumu do kozła
on zgubą już niedoodrzucenia,
on zwątpieniem za życie a śmiercią za nieistnienia.

[ czytaj całość → ]

[ czytaj całość → ]