„Odpowiedzi, nawet jeśli istnieją, nie nadążają za znakami zapytania. Indii nie można objąć ani nazwać. Nie warto pytać, ilu jest tych ludzi, ilu ich przybędzie. Zgodnie z hinduskimi wierzeniami wszystkie dusze istnieją wiecznie. Powracają w cyklu narodzin i śmierci, wirują w kołowrocie samsary, za każdym razem w nowym wcieleniu, ale z bagażem poprzednich żywotów i już wytyczonym losem. Zmienia się tylko postać, ale istota i masa życia pozostają. Hindusi powracają na ziemię, wciąż i wciąż od nowa, z nieustającym pragnieniem oczyszczenia i wyzwolenia”. ( Lalki w ogniu Opowieści z Indii – Paulina Wilk)

„Lalki w Ogniu Opowieści z Indii” to wstrząsająca i bardzo mocna lektura, obdarta z cukierkowych opisów, które napotykamy w przewodnikach i biurach podróży oferujących przytulny inclusive w kolorowym hotelu. Jako, że za jakiś czas mam zamiar udać się do Indii czytam i oglądam wszystko co z nimi związane. Tym razem wpadł mi w ręce reportaż Pauliny Wilk, książkę przeczytałam w ciągu dwóch wieczorów, przenosząc się w świat zupełnie mi obcy i póki co nawet ciężko mi sobie go wyobrazić.

Autorka prowadzi czytelnika przez Indie ponure, zabałaganione i nie rzadko okrutne, dla jednych jest to mocną stroną książki dla innych przesadnie stronniczą. Indie są tak rozległe w każdej dziedzinie, że jedna książka nie jest w stanie ich przedstawić, „Lalki w ogniu” bez dyskusji przybliżają istotną część codzienności tego skomplikowanego kraju zmuszając do dalszych poszukiwań. Autorka przedstawia Indie w 16 odsłonach, dzięki którym czytający zapoznaje się z prozaiczną codziennością, jak poranna toaleta aż po skomplikowaną kulturę na wielu płaszczyznach.

Jakiś czas temu świat obiegła wiadomość o zbiorowym gwałcie na 23-letniej studentce, która wracała do domu autobusem, na skutek obrażeń młoda kobieta zmarła. Prasa rozpisywała się, że Indie są wzburzone, że żądają ukarania sprawców, świat nie widzi albo nie chce widzieć, że ta tragedia, która przytrafiła się tej kobiecie w Indiach jest codziennością, zainteresowani mogą przeczytać artykuł pod tym linkiem Indie. Nie żyje studentka zgwałcona w autobusie. „Trzeba uczynić Indie lepszym miejscem”. Straszny los spotkał także aktorkę filmów bollywood, 27-letnia kobieta została poćwiartowana przez mężczyzn, z którymi występowała na planie. Indie to nadal kraj, w którym życie kobiety jest nic nie warte.

„Najbardziej zagrożone są dziewczynki, bo ich istnienie liczy się mniej. „Obyś była matką tysiąca synów” – życzą sobie kobiety w dniu ślubu. Chłopiec, który dorośnie i pomoże wyżywić rodzinę, a później zaopiekuje się starymi rodzicami , zjawia się w domu jak mały bóg. Rozpieszczany i hołubiony może liczyć na pierwszeństwo we wszystkim: dłuższy sen, lżejsze obowiązki, lepsze jedzenie, szkołę. O dziewczynkach mówi się, że są jak rośliny, które zakwitną w cudzym ogrodzie. Ich wychowanie to bezzwrotna inwestycja , bo zamążpójście oznacza zerwanie więzów z własną rodziną i odejście do domu męża. To przeniesienie jest sprawą konieczną, bo honorową, ale także niezwykle kosztowną.” ( Lalki w ogniu Opowieści z Indii – Paulina Wilk)

„Przyzwolenie na zabójstwo jest wszechobecne i rodzi się w chwili, gdy dziewczynka przychodzi na świat. Czai się w milczącej obojętności sąsiadek, w nieczułych spojrzeniach policjantów, których żony także wniosły posagi, w opieszałości sędziów wydających wyrok na swoje córki i córki swych córek. Dowry deach to zbrodnia uniwersalna i popularna – nie dotyczy środowisk patologicznych, zdarza się w szanowanych domach, gdzie nie gości bieda. Giną żony prawników, urzędników, inżynierów i lekarzy. Zabija je kulturowa nienawiść i chciwość. Mord nie jest nawet wyprowadzany poza obszar życia codziennego, dokonuje się w samym jego sercu, pozostawiając ziejącą ranę. Różne są tylko narzędzia zbrodni i scenariusze: pozorowanie wypadku w płomieniach zmienia się czasem w zaaranżowane samobójstwo przez powieszenie lub otrucie. (…) O tajemniczych zgonach młodych żon indyjskie gazety piszą niemal codziennie. (…) Płonące w domach kobiety są współczesnym przetworzeniem sati – rytuału palenia wdów na stosach pogrzebowych mężów, zakazanego w XIX wieku.” ( Lalki w ogniu Opowieści z Indii – Paulina Wilk)

„Brudną wodę po umyciu podłogi Hinduska wylewa tuż za próg wiejskiej chaty, sprzątacz w pociągu zamiata podłogę, po czym jednym ruchem wyrzuca kłębowisko śmieci wprost  na tory, a sklepikarz zamiata tylko ten kawałek chodnika, który biegnie od ściany do ściany jego zakładu – co dalej, nie jego rzecz. Małoletni pomocnicy w ulicznych jadłodajniach  myją aluminiowe naczynia pieczołowicie, tyle że w wiadrach pełnych mętnej wody, przypominającej zupę z resztek. Nawet najwykwintniejsze dania lądujące na eleganckich stołach mają mroczną historię – na tyłach ekskluzywnych hoteli przez niedomknięte drzwi można podejrzeć kuchenne wnętrza. Niewiele się różnią od ponurych zapleczy tysięcy indyjskich knajpek, barów i stołówek, gdzie wśród odpadków, poczerniałych szmat i zrzucanych do rynsztoków resztek biegają szczury i karaluchy. Czystość i brud, niczym przejaw dobra i zła, zmagają się ze sobą nieprzerwanie, splecione w żelaznym uścisku.” ( Lalki w ogniu Opowieści z Indii – Paulina Wilk)

Każdy kto interesuje się Indiami, bądź lubi dobry reportaż powinien sięgnąć po „Lalki w Ogniu Opowieści z Indii”, książka nie dosyć, że jest napisana żywiołowo to dodatkowo jest wzbogacona wieloma świetnymi fotografiami Pauliny Wilk, co jeszcze bardziej wyostrza czytelniczy smak.

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks