Jobs już jako dziecko wykazywał się charyzmą, nieprzeciętną inteligencją oraz wytrwałością w zamierzonym celu.
„Rodzina Jobsów prenumerowała magazyn „Life”, na której okładce w lipcu 1968 roku znalazło się zdjęcie dwójki głodujących dzieci z Biafry. Jobs zabrał ją do szkółki niedzielnej i stanął na przeciw pastora:
- Czy jeśli podniosę palec, Bóg będzie wiedział, który to będzie, jeszcze zanim to zrobię?
Pastor odparł:
- Tak, Bóg wie wszystko.
Wówczas Jobs wyciągnął okładkę „Life’a” i zapytał:
- Dobrze, a czy Bóg wie o tym i czy wie, co stanie się z tymi dziećmi?
- Steve, rozumiem, że tego nie pojmujesz, ale tak, Bóg o tym wie.
Jobs oznajmił, że nie chce mieć nic wspólnego z oddawaniem czci takiemu Bogu, i nigdy więcej nie poszedł do kościoła”.
(Walter Isaacson Steve Jobs)
Od tamtego czasu zaczął interesować się buddyzmem i zen, co przez całe życie zgłębiał, został również weganem.

Pomysł na książkę choć to może zaskakujące nie wyszedł z inicjatywy samego Waltera Isaacsona, który jest znany z napisania biografii o Benjaminie Franklinie czy Albercie Einsteinie. Do napisanie tej książki nakłonił go sam Steve Jobs, który zresztą kilkukrotnie musiał Waltera o to prosić.

„Miałem dużo obaw co do tego pomysłu – oznajmił w końcu, odnosząc się do swojej decyzji współpracy przy pisaniu tej książki. – Bardzo się martwiłem”. „To dlaczego się zgodziłeś?” – spytałem.
„Chciałem, żeby moje dzieci mnie znały – odparł. – Nie zawsze przy nich byłem i chciałem, żeby wiedziały dlaczego i zrozumiały, co robiłem. Poza tym, kiedy się rozchorowałem, zdałem sobie sprawę, że kiedy umrę, inni ludzie będą o mnie pisać, nic o mnie nie wiedząc. Wszystko by pokręcili. Dlatego chciałem się upewnić, że ktoś wysłucha tego, co mam do powiedzenia.”
(Walter Isaacson Steve Jobs)

Jak powszechnie wiadomo Steve Jobs słynął z nadmiernej chęci kontrolowania wszystkiego co było w zasięgu jego wzroku, musiał mieć na wszystko wpływ, a przy tym charakteryzował go lekko ujmując dosyć wybuchowy i przykry charakter. Mimo tych przywarów, ani razu nie wtrącił się do powstawania biografii, nie przeszkadzał, nie kontrolował,  nawet namawiał ludzi nie tylko mu przychylnych, aby współpracowali z autorem.

Biografia jest oparta na ponad 40 wywiadach z Jobsem, które przeprowadził Walter w przeciągu dwóch lat, oprócz tego znajdują się wypowiedzi członków rodziny, pracowników oraz przyjaciół.
Książka mimo, że gruba bardzo szybko się czyta, wciąga i nurtuje. Pokazuje Jobsa w przeróżnych sytuacjach, pochlebnych ale również odsłania wręcz jego okrutną stronę. Pokazuje, jak popadał w niekontrolowane wybuchy, upadlał najbliższych współpracowników nie bardzo mając do tego powody, wymuszał a nawet kłamał, a do tego wszystkiego jego ciągły paranoiczny płacz, płacz ze szczęścia, płacz z rozpaczy, płacz ze złości czy płacz z bezradności. Czytając jego biografię bywałam rozdarta, bo bez wątpienia był geniuszem, człowiekiem nie do podrobienia, z drugiej strony niczego by nie osiągnął gdyby nie otaczający go ludzie, do których miał stosunek zimny i terroryzujący. Czytając cały czas nasuwało mi się pytanie, czy miał mimo swojego geniuszu prawo i usprawiedliwienie do traktowania innych jak śmieci? Jobs myślał zero jedynkowo, albo był ktoś Bogiem albo debilem, nic pomiędzy tym nie było. Jego perfekcjonizm doprowadzał otoczenie do szału, zanim się ożenił mieszkał w ogromnym i drogim domu (jego przyjaciele uważali ten dom za upiorny), ale nie umeblował go nigdy, ponieważ nie był w stanie znaleźć odpowiednio perfekcyjnych mebli. Jobs miał również osobliwe podejście do jedzenia, potrafił całymi tygodniami odżywiać się tylko owocami, bądź przez cały tydzień w ogóle nie jeść niczego. Kiedy był młodym mężczyzną, był całkowicie przekonany, że przez diety które stosuje nie musi systematycznie się myć ponieważ się nie poci. Nie dosyć, że miał ciężki charakter, którym uprzykrzał życie innym to jeszcze dodatkowo niezbyt przyjemnie pachniał. Był niewątpliwie człowiekiem charakterystycznym, na spotkanie w sprawie swojej pierwszej poważnej pracy poszedł w sandałach, poczochrany, wyglądał jak żebrak. Nie zachowywał się absolutnie grzecznie i potulnie, wszedł do firmy Atari i po prostu zażądał dla siebie pracy. I wiecie co? dostał tę robotę, był jednym z pierwszych 50-ciu pracowników Atari. Młody Steve pracował na stanowisku inżyniera, z biegiem czasu był w konflikcie praktycznie z każdym pracownikiem w firmie, nie ukrywał, że są idiotami, przez co pracował samotnie na nocną zmianę. W miarę upływu lat i ogromnych osiągnięć, stosunek do ludzi Jobsa się nie zmieniał, wręcz przeciwnie, traktował swoich pracowników jak własność nie zważając na ich potrzeby.

Steve często mijał się z prawdą, miał także brzydką cechę przypisywania sobie nie swoich pomysłów i zasług, co dodatkowo ujmowało mu w relacjach z ludźmi. Jobs miał niesamowitą zdolność wpływania na ludzi, potrafił perfekcyjnie manipulować, rzadko kto potrafił mu się sprzeciwić, a jeśli znalazł się śmiałek zyskiwał szacunek u Jobsa. Zabawnie było czytać, jaki destrukcyjny wpływ miał Jobs na radę nadzorczą, wielu poważnych biznesmenów w najdroższych garniturach traciło nad sobą panowanie przy Steve obgryzając paznokcie czy też zaczynając się jąkać. Steve do tego stopnia siał strach, że bano się mu nawet bezpośrednio wręczyć wypowiedzenie z pracy.

Jobs był pełen sprzeczności. Można było uznać za dziwactwo jego stosunek do pieniędzy i wynagrodzenia, kiedy wrócił do kierowania Apple, chciał sprawiać wrażenie, że pracuje za jednego dolara rocznie, a przy tym oczekiwał, że będą mu przyznawane olbrzymie pakiety firmy. Nie zgadzał się na ustawieniu znaku na parkingu „zarezerwowane dla dyrektora”, ale rościł sobie prawo do parkowania samochodu na miejscu dla inwalidów, Jobs uważał, że jego zasady nie obowiązują.Cały czas chciał być buntownikiem, nie chciał dopuścić do siebie myśli, że stał się biznesmenem, chciał wierzyć, że udało mu się w tym świecie „włączyć i dostroić”.

W książce przeczytać można także o niespotykanej determinacji, Jobs mimo porażek, bo te również mu się przytrafiały, a największą z nich było kiedy został usunięty z firmy, którą stworzył, Apple, potrafił nadal kreatywnie i innowacyjne myśleć. W sumie odejście z Apple wyszło mu na dobre, w między czasie, zanim ponownie powrócił do Apple wymyślił sporo przełomowych rzeczy. Jobs był jak wiecznie nakręcony zegar, któremu nigdy nie wyczerpywały się baterie, był jak myśliwy, który cały czas węszył i tworzył nowe technologie z lepszym bądź gorszym skutkiem. Podczas całego życia Steve nigdy nie wycofał się z branży ani nie przestał tworzyć innowacyjnych rozwiązań.

Niektórzy mieli nadzieję, że ciężka choroba złagodzi podejście Jobsa do ludzi, że trochę spokornieje, nic z tego, potrafił być jeszcze bardziej zajadły i nieznośny.  Coraz częściej wściekał się że nie ma nad niczym kontroli, jego silna osobowość nie dała za wygrane nawet na stole operacyjnym. Jobs półprzytomny, podczas podawania narkozy nie pozwolił sobie założyć maski, zerwał ją i wymamrotał, że okropnie mu się nie podoba i nie pozwoli sobie czegoś takiego założyć. Ostatkiem sił nakazał przyniesienie innych wzorów masek, spośród pięciu wybrał jego zdaniem najładniejszą. Był spory kłopot również z podawaniem leków oraz żywieniem Jobsa, całe życie przestrzegał restrykcyjnych diet, podczas choroby z nich nie zrezygnował co znacznie utrudniało jego terapię i osłabiało organizm. Był także uparty, początkowo gdy wykryto u niego raka, przez rok nie przyjmował leków, szukał rozwiązań w ziołach oraz medycynie niekonwencjonalnej, niestety bezskutecznie, w między czasie jego stan się pogarszał.

Steve Jobs oprócz rewolucyjnych rzeczy na rynku komputerowym dokonał również rewolucji w innych dziedzinach, takich jak animacja cyfrowa czy sposób słuchania muzyki, wstrząsnął także rynkiem reklamowym, wpisując się na karty historii najlepszej reklamy wszechczasów.
Kiedy przychodziło do wprowadzenia nowego produktu na rynek, Steve tworzył spektakl, w którym wszystko było przemyślane i starannie zaplanowane oraz spektakularne.

Pierwsza reklama pochodzi z roku 1984.
Wiosną 1983 roku Steve Jobs zaczął planować wprowadzenie na rynek Macintosha, który miał być pierwszym komputerem dla mas, w związku z tym postanowił stworzyć równie rewolucyjna i oszałamiającą reklamę, „Ludzie mają wstawać jak wryci – powiedział. – To ma być mocne uderzenie”. I tak się też stało. Po premierowej prezentacji, publiczność stała i wiwatowała. Poniżej możecie zobaczyć tę reklamę, jak na tamte czasy faktycznie była rewolucyjna.

14 lat później, w roku 1998 Jobs ponownie mocno uderzył, powstała druga kreatywna i fantastyczna reklama „Myśl inaczej”. Steve uważał się zawsze za buntownika, mimo że już od lat nie nosił hippisowskich ubrań i nie chodził boso, wewnątrz nadal mu grała hippisowska natura, która wzięła górę przy powstawaniu reklamy. Apple nastawiało się na ludzi twórczo myślących, którzy mieli używać komputerów do zmieniania świata.

„Za tych, co szaleni. Za odmieńców. Buntowników. Awanturników. Niedopasowanych. Za tych, co patrzą na świat inaczej. Oni nie lubią zasad. Nie szanują status quo. Można ich cytować, można się z nimi nie zgadzać; można ich wysławiać, można ich zniesławiać. Ale jednego nie można zrobić- nie można ich ignorować. Bo to oni zmieniają świat. Popychają ludzkość do przodu. I choć niektórzy mogą widzieć w nich szaleńców, my dostrzegamy w nich geniusz. Ponieważ to ludzie wystarczająco szaleni, by sądzić, że mogą zmienić świat… są tymi, którzy go zmieniają.” (Walter Isaacson Steve Jobs)

Specjalnie nie zajmuję się opisywaniem technicznych aspektów kariery Jobsa (a jest o tym cała masa w książce) ponieważ jest sporo informacji na ten temat w sieci oraz w filmowych dokumentach. Postanowiłam po przeczytaniu książki zachęcić przyszłego czytelnika Jobsem z innej strony, moim zdaniem ciekawszej. Bardzo smakowite są również kąski opisujące stosunki Steve’a Jobsa z Billem Geatsem i ich ciągła rywalizacja. Jak wzajemnie sobie podkradali rozwiązania i technologie, mimo ciągłej rywalizacji łączyła ich specyficzna więź, która skazywała jednego na drugiego. Bywało komicznie, ale widać było, że tak na prawdę się wzajemnie szanowali, chociaż w specyficzny sposób. Niewątpliwie byli najważniejszą parą na arenie technologii komputerowej. W książce znajdziecie jeszcze wiele ukrytych tak zwanych smaczków, jak nieślubna córka, biologiczni rodzice Steve’a i jego siostra pisarka, oraz kobiety Jobsa, wszystko to jest umiejętnie wplecione w jego życie zawodowe.

Można pomyśleć, że skupiłam się na przedstawieniu samych negatywnych cech Jobsa, ale tak nie jest, po prostu należy pamiętać, że był człowiekiem trudnym, ale też imponującym. Po przeczytaniu książki można niewątpliwie nabrać wiary w to, że należy dążyć do realizacji swoich celów i marzeń, że nie trzeba stawać się w dorosłym życiu człowiekiem przeźroczystym, który musi podporządkować się systemowi i często mętnym ludziom.  W Jobsie zaimponowała mi jego buntownicza natura, z którą właził do sterylnych firm w tych swoich sandałach, znający własną wartość i pokazujący, że mimo nie ukończenia wyższej uczelni utarł nosa nie jednemu inżynierowi. Steve nie był człowiekiem skrępowanym, zamkniętym w kliszach zachowań, często to ludzi irytowało czy krępowało. Mówił to co mu ślina na język w danym momencie przyniosła, zasady savoir – vivre zuchwale go nie dotyczyły. Potrafił zawstydzać swoich rozmówców, pytając ni stąd ni zowąd kiedy był ich pierwszy raz lub czy zażywali LSD, jeśli nie to się szczerze oburzał, uważał ten środek za zbawienny w jego karierze, a ludzi, którzy go nie próbowali za frajerów, zresztą mówił o tym jawnie w wywiadach.
Jobs nie był suchym menedżerem potrafiącym robić ogromne pieniądze, oprócz pasji tworzenia, kochał muzykę, interesował się wzornictwem, pochłaniał niezliczoną ilość książek czerpiąc z nich mądrości. Obierał sobie również mentorów, nauczycieli od których uczył się rzeczy i zachowań, które wykorzystywał przez swoje całe życie zawodowe. Zaczął swoje poszukiwania guru w Indiach jako bardzo młody człowiek. Łączył humanistykę z technologią, pokazał że te dwie dziedziny łączą się ze sobą. Niejednokrotnie chwalił się w wywiadach, że jego pracownicy, inżynierowie i programiści po pracy interesują się sztuką oraz czytają poezję przez to tworzą rzeczy z duszą. Brak duszy zawsze zarzucał Billowi Geatsowi, który potrafił jego zdaniem tylko beznamiętnie odtwarzać, kopiować i powielać jego pomysły, zresztą sam Geats się przyznał w jednym z wywiadów, że nie posiada innowacyjnej wyobraźni ale ze to się zna na programowaniu a Jobs nie.

Książkę czyta się dobrze, może po nią sięgnąć każdy, nie tylko zagorzały miłośnik marki Apple czy komputerowiec. Po przeczytaniu dowiemy się rzeczy zaskakujących i zabawnych o Steve Jobsie, czytelnik nie będzie już go kojarzył tylko i wyłącznie po czarnym golfie i okrągłych okularach. Podczas lektury stajemy się świadkiem narodzin geniuszu i rewolucji cyfrowej, autor pozwala nam rozgryźć osobowość Jobsa, nie ocenia jego postępowań, to zostawia czytelnikowi, ale uchyla drzwi do bardzo prywatnych czy nawet intymnych aspektów Jobsa. Podczas czytania rodzą się różne emocje od śmiechu do złości, od ogromnego szacunku do pogardy, można popaść w skrajności. Isaacson potrafi dobrze pisać i fantastycznie wpływać na parabolę uczuciową czytelnika, na sam koniec lektury nadchodzi spokój, czas podsumowań, Jobs  jest w wersji łagodniejszej, zaczyna się robić melancholijnie, nadchodzi czas pożegnania, nie ma już skrajnych uczuć.

„Z moją wiarą w Boga jest mniej więcej pół na pół – powiedział. – Przez większość życia uważałem, że za naszym istnieniem musi się kryć coś więcej, niż widać na pierwszy rzut oka.”.
Przyznał, że w obliczu śmierci być może przesadza z tą proporcją, kierowany pragnieniem wiary w życie pozagrobowe. „Lubię myśleć, że po śmierci coś z człowieka zostaje – powiedział. – Dziwnie się czuję, myśląc, że zbiera się te wszystkie doświadczenia, może trochę mądrości, a potem to wszystko znika. Dlatego bardzo chciałbym wierzyć, że coś pozostaje, że może nasza świadomość nie umiera.”
Potem bardzo długo milczał.
„Z drugiej strony jednak może to działa jak prosty przełącznik – powiedział. – Pstryk! I Cię nie ma.”
Znów umilkł i lekko się uśmiechnął.
„Może właśnie dlatego nigdy nie chciałem umieszczać wyłączników w urządzeniach Apple.”
(Walter Isaacson Steve Jobs)

Na koniec seria produktów, które wprowadził Steve Jobs, a które w przeciągu trzech dekad zrewolucjonizowały całe branże:

Komputery:

  • Apple II – na bazie płyty głównej Wozniaka powstał pierwszy komputer osobisty nie tylko dla hobbystów. Powstał w 1977 roku.

  • Apple III – 1980 – został stworzony głownie w celach biznesowych, konkurował z IBM-e.

  • Apple IIe - 1983 – klawiatura została wbudowana w komputer, Jobs usunął klawiaturę numeryczną.

  • Lisa Macintosh XL – 1983 – pierwszy komputer, który trafił na rynek jako komputer stacjonarny z intuicyjnym interfejsem graficznym.

  • Apple IIc - 1984 – pierwsza próba Appla przenośnego komputera, problemem był fakt, iż brakuje mu zasilacza.

  • Macintosh - 1984 – dla większości użytkowników komputerów, od tego modelu wszystko się zaczęło.

  • Apple IIGS - 1986 – 50.000 tys. posiadała podpis Stevea Jobsa wewnątrz obudowy.

  • Macintosh Plus – 1986 – początkowo był w beżowym kolorze, miało to być znakiem charakterystycznym, ale w 1987 roku zmieniono kolor na ciepły szary, w nadchodzących latach Apple będą w tej konwencji kolorystycznej.

  • Macintosh SE - 1987.

  • Apple IIc Plus - 1988 – w tym modelu Apple usunął dyskietki 5,25.

  • Macintosh SE/30 – 1989 – zastosowano tutaj możliwość rozbudowy pamięci RAM oraz wprowadzono w standardzie napęd dyskietek 1,44 MB.

  • Macintosh Classic – 1990 – Klasyczna adaptacja Terrego Oyamy i Jerrego Oyamy, Macintosh 128K wpisał się w projektowanie przemysłowe.

  • Macintosh Classic II – 1991 – po lewej stornie na zdjęciu widać wycięcie głośnika.

  • Macintosh Color Classic – 1993 – był to pierwszy kolorowy Macintosh.

  • Apple Macintosh LC 500 – 1993.

  • Macintosh Performa 5200 – 1995.

  • Twentieth Anniversary Macintosh (TAM) - 1997 – modelu tego Macintosha zostało wyprodukowanych 12. 000 sztuk.

  • PowerMac G3 All-In-One – 1998 – były sprzedawane tylko na rynku edukacyjnym.

  • iMac G3 Tray-Loading, Bondi Blue - 1998 – był dostępny w całej gamie kolorystycznej. Model ten zaprojektował Johnathan Ive.

  • iMac G3 Slot-Loading Indigo – 1999.

  • iMac “Flavours” – 1998-2003.

  • eMac – 2002 – tańsza wersja iMaca.

  • iMac G4 - 2002.

  • iMac G5 – 2005.

  • iMac (Intel Based) - aluminium – 2007.

Komputery stacjonarne:

  • Macintosh II – 1987 – był to pierwszy modułowy komputer Apple.

  • Macintosh IIx – 1988.

  • Macintosh IIfx – 1990 – Komputer ten został wprowadzony jako „najszybszy Mac”.

  • Quadra 700 – 1991 – Wprowadzony z Quadra 900 jako pierwszy system Apple do funkcji sieci Ethernet.

  • Quadra 800 – 1993 – został okrzyknięty „najgorszym przypadkiem wszechczasów”.

  • Quadra 630 – 1994.

  • Power Macintosh G3 – 1997 – został przetestowany „Byte Magazine” i okazał się najszybszym komputerem w tamtych czasach.

  • PowerMac G3 Blue and White - 1999.

  • Power Mac G4 – 1999.

  • Power Mac G5 - 2003 – był reklamowany jako najszybszy komputer jaki kiedykolwiek stworzono.

  • Mac Pro – 2006.

Mini komputery stacjonarne:

  • PowerMac G4 Cube – 2000 – Projektant Cube, Jonathan Ive, zdobył kilka międzynarodowych nagród za design. Niestety komputer nie przyjął się na rynku.

  • Mac Mini – 2005 – Komputer mierzy tylko 6,5 „przez 2″ i ważył 2,5 kg.

Notebooki:

  • Macintosh Portable – 1989- Macintosh Portable reprezentowany był jako pierwszy komputer firmy Apple z przenośnym zasilaczem i aktywną matrycą w ekranie LCD.

  • PowerBook 100 - 1991 – był efektem współpracy między Sony i Apple.

  • PowerBook Duo – 1992.

  • PowerBook 180c - 1993 – Pierwszy PowerBook, który wyświetlał obraz w rozdzielczości 640 × 480 i 256 kolorów.

  • PowerBook 540C – 1994.

  • PowerBook 1400 - 1996.

  • eMate 300 - 1997 – Osobisty asystent cyfrowy przeznaczony do wykorzystania w szkolnej klasie.

  • PowerBook G3 – 1997.

  • iBook - 1999 – pierwsza generacja iBooka.

  • iBook G3 Dual USB – 2001.

  • PowerBook G4 - 2001.

  • iBook G4 – 2004.

  • PowerBook G4 – Aluminum – 2003.

  • MacBook – 2006.

  • MacBook Pro – 2006.

  • MacBook Air - 2008.

  • MacBook - 2008.

  • MacBook Pro – 2008.

Oprócz tego Jobs stworzył:

  • Toy Story i inne historie Pixara, które otworzyły drzwi do świata animacji cyfrowej.

  • Sklepy Apple, które zmieniły rolę sklepu w procesie definiowania marki.

  • iPod, który przeobraził sposób słuchania muzyki.

  • iPhone, który zmienił telefony komórkowe w urządzenia do odtwarzania muzyki, oglądania fitografii, filmów3, korzystanie z poczty elektronicznej i Internetu.

  • App Store, który zrodził nową branżę kreacji treści.
  • iPad, który zapoczątkował erę tabletów, i był bodźcem do stworzenia platformy z cyfrowych gazet, pism, książek i filmów.

  • iCloud, która odebrała komputerowi rolę ośrodka w zarządzaniu treścią i umożliwiła płynną synchronizację wszystkich urządzeń.
Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks