„Nie chciał kochać mężczyzn, a kobiet nie potrafił”

„Kolego Hłasko! (…) Zdolności pisarskie macie – inaczej nie pisałbym do Was, nienawidzę bowiem natrętnych grafomanów (…). To, że macie zdolności, o niczym nie świadczy – pisarzem jeszcze nie jesteście, i jeszcze długo nie będziecie. Jak długo nie będziecie – od Was zależy” (fragment listu do Marka Hłaski z roku 1952 od Bohdana Czeszki).

„- Powiedz coś, na litość boską – powiedziała.
- Przecież mówię przez cały czas.
-  Powiedz coś, czego nie mogłabym zapomnieć.
-  Nie znam takich słów. (…)
- Żebyś był przynajmniej szalonym człowiekiem – powiedziała. – Może było by potem łatwiej. Ale powiedz mi, co mam właściwie pamiętać? Twoją twarz? Twoje słowa? Chcę pamiętać. Jestem tak samo marna jak i ty. Więc co zostanie? I jak to właściwie będzie?
- Z początku będziesz płakać – powiedział. – Potem, przez jakiś czas będziesz mieć miłosne afery. Potem spotkasz takiego samego idiotę jak ja i zmusisz go, aby się ożenił z tobą, aby po jakimś czasie zacząć dręczyć go opowieściami o tym, jak wspaniałym człowiekiem byłem ja, i będziesz wypominać mu jego marność. Koniec.
- To nie będzie tak.
- Będzie zupełnie inaczej. Po prostu nic się nie stanie. Po prostu mnie zapomnisz i to wszystko. Dlaczego miałbym prawo myśleć, że będzie inaczej.”
(Miłosne Gry Marka Hłaski – Barbara Stanisławczyk)

„No więc tak, stało się. Siedziałem przez jakiś czas w łagrze; Jugosłowianie, Czesi, Polacy – wszyscy marzą, aby wrócić, aby im zostało zapomniane, i tylko strach jest ich prawdziwym paszportem. Na stali sto trzydzieści osób – za drutami z drugiej strony, kobiety. Wrzask, pijaństwo, pokazywanie fotografii żon i dzieci. Mitomańskie opowieści, nieprawdziwe wspomnienia, skłócone relacje budowane z mozołem na użytek chwili i po upływie chwili zapomniane; i ten spokój ten przeklęty spokój, ten przeklęty brak strachu, że już się nic nie stanie, błogosławiona sytuacja umarłego, jak zawsze – proszeczki nasenne, po dziesięć, po ile się da. Ale nic. Doświadczenie, którego, jak wiemy, nie udaje się nikomu przekazać. Zresztą kto wie (…). Mnie było wszystko jedno; tu czy tam być cudzoziemcem” (Miłosne Gry Marka Hłaski – Barbara Stanisławczyk)

„Miłosne Gry Marka Hłaski” opowiadają o miłosnych perypetiach Hłaski, tych poważany i przelotnych.  Podczas czytania literacki geniusz objawia się jako lump i łajdak bawiący się kobietami i wykorzystujący każdą jedną, która stanie mu na drodze. Będąc zaręczony z jedną, drugiej wyznaje prawdziwą miłość, a z trzecią idzie do łóżka, czwartą pewnie wykorzystuje materialnie korzystają z jej majątku. Taki był, ale był również nadzwyczaj wrażliwy i tęskniący za tą prawdziwą, nieskalaną miłością, miłością którą gonił a która zapędziła go w ślepą uliczkę, bo w momencie kiedy kobieta mu się oddała, przestawała być nieskazitelna. W tych swoich wszystkich kobiecych matactwach był czułym kochankiem piszącym cudowne listy, kobiety które były w jego życiu, mimo jego podejścia i zdrad wspominały go nadzwyczaj czule.
Marek Hłasko podobał się również szalenie mężczyznom, nie jeden list otrzymał z bardzo śmiałymi wyznaniami. Hłasko wiele zawdzięczał rozkochanym w sobie wpływowym literatom, którym odwzajemniał uczucie po bratersku, nigdy fizycznie.

Według powyższej biografii najważniejszych kobiet w życiu Marka było siedem, oczywiście pomiędzy nimi plątały się permanentnie nieistotne wybryki jak prostytutki, gosposie czy studentki. O swoje niepowodzenia i upadki, nieumiejętność życia i niedojrzałość emocjonalną obarczał matkę, o którą całe życie był zazdrosny, cały czas zbiegał o jej uwagę.

Książka jest warta przeczytania, obrazuje bezpruderyjnie osobowość Hłaski, odsłania jego wady i zalety, bóle, troski i tęsknoty, z jego listów można wiele się dowiedzieć, z jego relacji międzyludzkich również, co pozwala na lepsze zrozumienie tego o czym pisał i jak pisał.

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks