Do przyjrzenia się i bliższego zapoznania z żywotem Goduli skłoniła mnie recenzja nowej płyty Joli Literskiej, która umieściła utwór na płycie poświęcony tej niezwykłej postaci.

Już sam utwór wywołał we mnie bardzo pozytywne zaskoczenie, nie spodziewałam się tak dobrej muzyki, aranżacji i tekstu śpiewanego po śląsku. Po zobaczeniu teledysku zaczęłam szperać, owszem słyszałam nieraz o Goduli, ale tak prawdę powiedziawszy nic na jego temat nie wiedziałam. Historia Karola Goduli jest fantastycznym scenariuszem filmowym, niezwykłe miał życie i umiejętności, postacią niewątpliwie wielką był chociaż przenikliwie skrzywdzoną przez ludzi, przez co smutkiem i strachem było owiane jego całe życie.

Historia legendą przepasana.

XIX wiek obfitował w rozwoju przemysłu, na Górnym Śląsku niezaprzeczalnie do szybkiego rozwoju cywilizacyjnego przyczynił się Karol Godula.

Karol Godula urodził się 8 listopada 1781 roku w Makoszowach (obecnie jest to południowa dzielnica Zabrza). Wywodził się z rodziny dosyć dobrze sytuowanej, jego ojciec Józef Godula był w służbie u barona Jerzego Ziemieckiego, pracował jako dozorca lasów, matką była Franciszka Godula, córka Antoniego Hanika z Wieszowy. Karol posiadał trzy siostry, był najmłodszy.
Ochrzczony został w drewnianym kościółku w Przyszowicach, później kościółek ten został przeniesiony do Borowej Wsi (Mikołów), gdzie stoi do dnia dzisiejszego. Ojcem chrzestnym był właściciel Bujakowa August von Werner.

Rodzice Goduli byli właścicielami sporego gospodarstwa rolnego w Kulni Raciborskiej. Około roku 1748 ojciec wziął w dzierżawę dwa majątki rycerskie w Makoszowach i Ligocie Zabrskiej, przez co podwyższył swój status społeczny. W ówczesnych czasach państwo Godulowie byli zaliczani do średniego mieszczaństwa, przez co utrzymywali kontakty z ludźmi ze swojej klasy: proboszczami, nauczycielami, urzędnikami czy członkami szlachty ziemiańskiej. Zamożność Józefa Goduli przyniosła korzyść podczas zaślubin najstarszej córki Marianny z baronem Augustem de Lengsfeldem z Gliwic. Małżeństwo z pewnością nie było by możliwe gdyby Marianna nie posiadała odpowiedniego statusu społecznego.

Karol Godula od najmłodszych lat wykazywał się inteligencją, która wyróżniała go spośród grona rówieśników. Ksiądz Emil Drobny w swoich kronikach pisał o Goduli tak: „Karol jako jedenastoletni chłopak po raz pierwszy przystąpił do komunii świętej. Musiał to być chłopak nadzwyczaj rozwinięty umysłowo, jeżeli go dopuszczono w takim młodym wieku do Stołu Pańskiego, gdyż w owym czasie zazwyczaj dopiero w 14 roku życia przystępowały dzieci do komunii świętej”. Do jedenastego roku życia mały Karol miał normalne i szczęśliwe dzieciństwo, które zostało brutalnie przerwane przez epidemię cholery. Pod koniec roku 1792 zmarli jego rodzice i siostry, pozostał całkowicie sam na świecie bez żadnych środków do życia. Nikt nie chciał się nim zaopiekować, ponieważ bano się zarażenia cholerą. Młody Godula był skazany sam na siebie i musiał imać się różnych zajęć by przeżyć, pasł bydło, pracował u karczmarza, był koniuchem. Na dłużej zabawił w Toszku, wyróżniał się tam spośród innych pracowników przykładaniem się do wykonywanej pracy. Los wynagrodził mu starania i postawił na jego drodze hrabiego Karola Franciszeka Ballestrema.

Od roku 1801 młody Godula podjął pracę zawodową u hrabiego Karola Franciszka von Ballestrema, dziedzica majoratu (niepodzielnego majątku), w skład którego wchodziły majątki Pławniowice, Ruda i Biskupice. Początkowo Godula pełnił funkcję pisarza sądu patrymonialnego w Pławniowicach. Następnie został kasjerem majątku w Rudzie Śląskiej. Dzięki swoim zdolnościom oraz zaletom swojego charakteru, i ciężkiej pracy, w roku 1809 został rządcą całego majoratu (Oberamtmann), zastępując na tym stanowisku zarządcę Karwata. W między czasie uczęszczał do wiejskiej szkoły, gdzie wykazał się ogromną pojętnością, nauczyciel, który go prowadził uznał, że jego wiedza przewyższyła wiedzę, którą on posiadł i czas najwyższy, aby uczył się z dziećmi hrabiego pod okiem domowego nauczyciela. Szczególne zdolności wykazywał w chemii i matematyce, te dyscypliny do końca życia bardzo skrupulatnie wykorzystywał.

Po przyjęciu nauki Karol Godula pracował w hrabiowskich lasach, gdzie pilnował aby okoliczni chłopi i kłusownicy nie kradli drzew ani nie polowali na dziką zwierzynę, był w tym bardzo skrupulatny co nie spodobało się chłopom. Postanowili się okrutnie odegrać na Goduli, wieczorową porą napadli na niego w lesie, dotkliwie go okaleczając i czyniąc kaleką do końca życia. Został pozbawiony męskości, kulał na jedną nogę a rękę miał już zawsze zabandażowaną i unieruchomioną, do tego wszystkiego zawiesili go na drzewie. Cudem został odratowany, lecz napaść ta zmieniła jego podejście do świata i ludzi na zawsze. Od tego czasu stał się ponurym samotnikiem unikającym kontaktu z ludźmi. Po raz kolejny Godula musiał zmierzyć się z niesprzyjającą mu rzeczywistością i tragedią, nie był już zdolny do pracy w służbie leśniczej, musiał sobie radzić inaczej. Został delegowany na praktykę rolniczą, którą ukończył w wieku dwudziestu lat, hrabia w Rudzie uczynił go zarządcą zaniedbanego folwarku. Tutaj po raz kolejny Karol wykazał się niesamowitym zmysłem do interesów, z upadłego folwarku uczynił najlepiej prosperujące gospodarstwo w okolicy, uczynił to sprowadzając rasowe bydło oraz używając nowoczesnych nawozów.

Był wiek XIX, na Górnym Śląsku zaczęły powstawać pierwsze huty cynku, zaczęła być znana i używana metoda wytapiania cynku na szeroką skalę. Wcześniej była skrupulatnie ukrywana, lecz wydostała się na terenach niemieckich skąd pojawiła się na Śląsku. Jako, że Godula miał nosa do interesów zainteresował się hałdami z osadów wielkopiecowych, które leżały na zarządzanych przez niego terenach.

W roku 1815 hrabia Karol Franciszek Ballestrem von Plavniowitz major Królewskiej Armii Pruskiej wystawił akt darowizny, w którym dał swemu zarządcy 28 z łącznej sumy 128 udziałów huty cynku „Karol” w Rudzie Śląskiej. Pomysłodawcą i główną siłą sprawczą projektu był właśnie Karol Godula, jednakże swoją nazwę huta nie wzięła od imienia projektodawcy lecz zawdzięcza ją jednemu z Ballestremów. Cynkownia powstała według projektu królewskiego budowniczego J. F. Weddinga. W roku 1821, gdy doszło do rozbudowy zakładu, Godula otrzymał od hrabiego kolejne 28 udziałów. Po kolejnej przebudowie w roku 1825 cynkownia stała się największym i najnowocześniejszym zakładem tego typu w Europie. Ówcześnie cynkownię okrzyknięto ósmym cudem świata, a jego twórcę uważano za człowieka niesamowitego.

Udziały w cynkowni „Karol” stały się zaczątkiem fortuny Karola Goduli. Dzięki wielkiej umiejętności dobierania sobie pracowników znalazł dobrego poszukiwacza rud metali nazwiskiem Mańka, który odkrył w Miechowicach bardzo bogate pokłady galmanu. Chcąc posiadać niezależne Lródła rudy cynku dla cynkowni „Karol” Godula do spółki, z właścicielem folwarku Miechowice Franciszkiem Aresinem,uruchomił kopalnię galmanu – na cześć żony Aresina nazwana „Marią” (kopalnia działała w latach 1823-1895). Następnie wchodził w spółki z właścicielami innych kopalń galmanu i kopalń węgla kamiennego, a nawet budował własne kopalnie węgla – ulokowane głównie w Rudzie Śląskiej. W roku 1826 zakupił zbankrutowane majątki Szombierki (dzisiejsza dzielnica Bytomia) i Orzegów (dzisiejszy teren dzielnic Rudy Śląskiej – Orzegowa, Goduli i Chebzia) i przejął w dzierżawę Rudę i Biskupice (dzisiejsza dzielnica Zabrza). W tym czasie rozwiązał swój stosunek służbowy z Ballestremem, pozostając jednak nadal doradcą gospodarczym swojego dotychczasowego pracodawcy. Kupno majątków podniosło prestiż Goduli, ale i również dało prawa dominialne do połowy własności nadań górniczych z tytułu własności gruntów. Godula dążąc do stworzenia kompleksu przemysłowego, chciał posiadać wszystkie kopalnie w okolicy wraz z gruntami. Dlatego też w roku 1840 nabył dobra Bobrek (dzisiejsza dzielnica Bytomia), a w roku 1848 kupił wieś Bujaków (obecnie część miasta Mikołowa), przejmując lub wykupując huty i kopalnie leżące na ich terenach.
Dla hrabiowskiej cynkowni stworzył własną bazę surowcową i opałową oraz własny transport. W tym zamyśle kompleksowej gospodarki mieścił się system zaliczek i dostaw żywności dla robotnika (niektórzy ukuli powiedzenie, że Godula opłaca robotników śledziami). Produkował on w swych majątkach ziemskich żywność i niewątpliwie starał się o jej zbyt wśród własnych robotników za potrąceniem wartości od zarobków.

Godula jak na tamte czasy był bardzo nowoczesny i chętnie wykorzystywał prasę dla celów reklamowych oraz śledzenia rynku światowego. Inspirował historyka Gramera do pisania artykułów na tematy gospodarczo-polityczne. Swymi rozważaniami ekonomicznymi wyprzedzał na terenie Prus innych przemysłowców, a jego przekonanie, iż zakłady przemysłowe są źródłem egzystencji dla tysięcy robotników i ich rodzin, jest przyczynkiem, chociaż jeszcze skromnym, do uznania społecznego charakteru produkcji. Trzeba traktować Godulę jako prekursora młodego kapitalizmu.

Na temat Goduli krążyły niestworzone historie. Ludzi kuło  w oczy jego bogactwo, nie mogli pojąć jak taki kaleka i sierota doszedła do ogromnego majątku, stając się milionerem. Rodziły się historie, które insynuowały pakt z diabłem, który pomógł mu w zdobyciu tylu pieniędzy. Godula w swoim domu przeprowadzał badania chemiczne, które również wzbudzały ciekawość ludzką, ludzie opowiadali że ima się sztuk magicznych i nieczystych sił. Ludzie się go bali, unikali go, nikt o zdrowych zmysłach nie zbliżał się do jego domu. Jeżeli jakiś chłop spotkał Godulę na drodze od razu czynił znak krzyża i okrążał go szerokim łukiem.

Niektóre z legend o Goduli

Lud powtarzał baśnie, w których Godula przedstawiany jest jako człowiek zaprzedany diabłu- sprawcy jego bogactwa. W jednych tekstach czart przynosi mu przez komin skarb do domu, w innych Godulę wyposażano w różdżkę czarodziejską, która pokazywała mu miejsca skarbów.

Sporo nowych wersji pojawiło się po śmierci Karola. Po Szombierkach zaczęła krążyć baśń, że zjawa Karola jeździ wozem ze wsi Rudy w stronę Orzegowa i straszy napotkanych ludzi. W prozie Szyndzielorza 1 pt. „Diabeł z Rudy” czy w „Gońcu Górnośląskim” można znaleźć podobne historie.

Godula popierał angielską formę płacenia tzw. trucksystem (przez co nie był zbytnio lubiany przez robotników), który polegał na tym, że pracownicy poszczególnych dziedzin nie dostawali pieniędzy, ale w sklepach należących do Goduli zaopatrywali się w artykuły przemysłowe bądź żywnościowe (rozwiązanie takie być może budzi dzisiaj zdziwienie, lub niesmak, jednak system taki był ówcześnie dość rozpowszechniony, a tłumaczono to tym, iż robotnicy zamiast inwestować w rodzinę, trwonili je w knajpach, jednak głównym motorem tego typu rozwiązań, był oczywiście zysk). Z drugiej strony Godula należał do pierwszych indywidualnych przedsiębiorców, którzy zbudowali domy mieszkalne dla robotników swoich zakładów. Ponadto wprowadził bezpłatną opiekę lekarską dla swoich pracowników. Był jedynym przemysłowcem na Górnym Śląsku, który w okresie Wiosny Ludów, czyli ekonomicznego krachu, pomimo dużych strat finansowych, nie zamykał swoich zakładów przemysłowych, a zatem nie zwalniał robotników. Rok wcześniej, czyli w 1847 r. podczas epidemii tyfusu głodowego pomagał swoim pracownikom, pożyczając im zboże i pieniądze. Za ewenement należy uznać fakt, iż w testamencie zapisał legat do podziału wszystkim swoim pracownikom w wysokości 50 000 talarów. Do minimum ograniczał administrację, pracując niejednokrotnie w dzień i w nocy. Sam przeprowadzał eksperymenty chemiczne, pracując nad nowymi rozwiązaniami technicznymi. Dzięki własnym studiom i opracowaniom ekspertów zagospodarował nieckę węglową w okolicach Rudy, Bytomia i Zabrza. Zakup Bujakowa traktował jako lokatę i zabezpieczenie na przyszłość uważając słusznie, że są tam ukryte bardzo bogate pokłady węgla. Nie obce były mu nowinki techniczne, które wprowadzał nie tylko w hutnictwie, górnictwie, ale i w rolnictwie. Popierał budowę kolei żelaznej, której trasa przecinała Rudę Śląską (wizji tej zabrakło radcom Bytomia i z pewnością był to pierwszy krok upadku tegoż miasta z tak bogatymi tradycjami historycznymi na rzecz nikomu nieznanej wtedy wsi Katowice). Godula rozumiał nowe wezwania komunikacyjne, między innymi był też jedną z nielicznych osób popierających budowę poczty w Rudzie Śląskiej, na potrzeby której, po jej utworzeniu, płacił pewne subwencje. Był mistrzem w zarządzaniu i operowaniu kapitałem. Wolne kapitały lokował często w listach zastawnych oraz w hipotekach, co pomagało mu bardzo przy wykupie upadających majątków ziemskich i zakładów przemysłowych. Jako osoba nastawiona na zysk nie wahał się również udzielać pożyczek na procent, stosując sześć punktów procentowych w skali roku od pożyczonego kapitału. Wszelkiego rodzaju operacje finansowe, które stosował z dość dużym powodzeniem, nie były jednak celem, ale narzędziem, dzięki któremu powiększał swoje imperium przemysłowe. Uważał się za producenta a nie kupca. Był zwolennikiem utrzymywania przejętych zakładów. Zdaniem Goduli:” Wszelkiego typu działania powinny posiadać charakter rynkowy, a państwo powinno skoncentrować się na innych problemach aniżeli ustalanie cen umownych”. Był głównym inicjatorem petycji do władz, której celem było zmniejszenie przez państwo podatków, uważając że zbytni fiskalizm państwa doprowadza do dekoniunktury. Co ciekawe, petycja ta odniosła skutek.

Karol Godula zmarł na chorobę nerek 6 lipca 1848 roku we Wrocławiu w hotelu „Pod Złotą Gęsią” (w hotelu tym często się zatrzymywał goszcząc w stolicy Śląska w interesach). Został pochowany na wrocławskim cmentarzu św. Wojciecha. Po wybudowaniu przez spadkobierczynię Goduli kościoła p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szombierkach, prochy jego zostały przewiezione dnia 2 września 1909 r i złożone w podziemiach świątyni. Oprócz niego w podziemiach kościoła spoczywają prochy generalnego dyrektora zakładów przemysłowych Schaffgotchów dr. Bernarda Stephana.

Godula działał w Rudzie Śląskiej 48 lat jako władza miejscowa z polecenia Ballestrema jako dziedzica. Spełniał funkcję obwodowego komisarza policji dominialnej. Poszczególne miejscowości noszą polskie nazwy topograficzne. Godula używał w korespondencji nazwy Hebzie (Chebzie, chociaż urzędowa nazwa miejscowości była Morgenrothhütte). Podobne decyzje wydał w związku z nazwami kopalń i szybów, które nosiły nazwy: „Orzegów”, „Bujaków”, „Staś”, „Czech”, „Josna” itd., a nie tak pretensjonalnie niemieckie, jak np. nazwa cynkowni „Deutsche Hütte” w Bielszowicach, nadana przez Niemca Starcka. Godula pilnował sprawy angażowania w szkole nauczycieli ze znajomością języka polskiego, np. w Szombierkach i bytomskim Czarnym Lesie, wbrew okólnikowi komisarza biskupiego z 1789 r., który polecał rugować język polski i angażować nauczycieli z językiem ojczystym niemieckim.

Ogromną cześć swojego majątku Karol Godula przepisał Joannie Gryzik. Joanna znalazła się w jego domu z niewiadomych przyczyn. Najbardziej prawdopodobna wersja jest taka, że jej matka Antonina, po śmierci swego męża Jana, komornika pracującego w zakładach cynkowych Goduli, poprosiła gospodynię Goduli panią Emilię Lukas o opiekę nad córką. Jakakolwiek była przyczyna, faktem jest, iż Godula do tego stopnia polubił dziewczynkę, że zatrudnił specjalnie dla niej domowego nauczyciela M. Kulanka. W kwietniu 1848 roku ciężko chory udał się na leczenie do Wrocławia zabierając ze sobą Joasię. Dzień przed swoją śmiercią sporządził testament przed komisją sądową. Jego wykonawcą został przyjaciel, doradca i prawnik – Maksymilian Scheffler. W testamencie widniał zapis, że gdyby Joanna Gryzik zmarła bezpotomnie, to cały majątek miały odziedziczyć dzieci sióstr Goduli. Po ogłoszeniu treści tegoż kontrowersyjnego dokumentu, testament stał się prawdziwą sensacją. Pieniędzy nie odziedziczyła rodzina Goduli, ani rodzina Ballestremów. Fortunę dostała nikomu nie znana dziewczynka, którą zaraz okrzyknięto „śląskim Kopciuszkiem”. Spadkobiercy Goduli próbowali obalić jego testament, a gdy to się nie udało, jawnie słali groźby pod adresem dziewczyny, organizując nawet zamachy na jej życie. Obawiając się o jej bezpieczeństwo opiekunowie umieścili ją w klasztorze Urszulanek we Wrocławiu. Po opuszczeniu klasztoru Joanna zamieszkała w domu Maksymiliana Schefflera, który rozpoczął starania o uzyskanie dla niej tytułu szlacheckiego, co zakończyło się sukcesem. Z rąk króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV otrzymała tytuł szlachecki i nazwisko Gryczik von Schomberg-Godulla. W roku 1858 w wieku 16 lat hrabina Joanna poślubiła Reischgrafa Hansa Ulryka von Schaffgotscha, który nigdy nie został właścicielem majątku żony. W ciągu swego życia pomnożyła ona odziedziczony majątek razy siedem, angażując się w szereg przedsięwzięć ekonomicznych i społecznych, stając się godną następczynią Karola Goduli. Król cynku. Król węgla. Geniusz. Pionier cywilizacji. Dżingis Chan pieniądza. Diabeł z Rudy. Itp. To tylko niektóre określenia opisujące „króla” z Rudy. Jedne z określeń pojawiały się w związku z fascynacją tą nieprzeciętną postacią, inne wypływały z zazdrości, a nawet zawiści.

Godula okazał się być szczodry nie tylko dla Joanny, z jego spadkiem łączy się podwyższenie statusu najbliższego otoczenia. Gospodyni Lukas, której Godula ustalił emeryturę na 144 talary rocznie, a w testamencie przyznał czteroletnie dochody z tytułu posiadania użytkowej masy spadkowej, po czteroletniej rabunkowej gospodarce i zamążpójściu za oficjalistę Goduli- Antoniego Gemandera- nabyła liczący blisko 6000 morgów majątek Belk, a szychtmistrz Finckler uciułał majątek wynoszący 100000 talarów. Niestety skandaliczne kombinacje związane z jego podziałem zaniepokoiły egzekutora. Zostały zatuszowane odgórnie. Pozostawiony przez Godulę majątek był tak duży, że nie uczyniło mu większego uszczerbku częściowe trwonienie go ze strony otoczenia i krewnych.

Karol Godula był pierwszym na Górnym Śląsku przemysłowcem, który urzeczywistnił ideę współdziałania różnych gałęzi przemysłu – powiązał z sobą rolnictwo, leśnictwo, eksploatację glinki, transport, górnictwo i hutnictwo oraz handel. Potrzebował pół wieku aby zbudować największe imperium przemysłowo – finansowe (majątek własny i rodziny Ballestrem) w ówczesnych Niemczech. Doskonały zarządca, organizator, innowator, przedsiębiorca, a przede wszystkim wizjoner. Nie bojący się nowych rozwiązań, nowych wyzwań. Człowiek, który położył podwaliny pod cały górnośląski przemysł. Pionier przeobrażeń industrialnych w Europie. Był wzorem do naśladowania, a jednocześnie poruszał wyobraźnię artystów. Człowiek, który przeszedł do legendy. Okazjonalnie pojawiał się w wierszach, opowiadaniach, obrazach, czy nawet witrażu. Był bohaterem kilku powieści. Bibliografia o jego osobie przekracza liczbę 200 opracowań. Z wszystkich górnośląskich potentatów przemysłowych przyczynił się najbardziej do budowy wspaniałej potęgi technicznej i cywilizacyjnej Górnego Śląska, z której to potęgi korzystały wiele lat po jego śmierci dwa kraje – Niemcy i Polska. Był jednym z filarów rozwoju gospodarczego Europy, jej dzisiejszego dobrobytu. Bez takich osób historia XIX i XX wieku potoczyłaby się w całkiem innym kierunku.

Ciało Goduli od 1909 roku  spoczywa w krypcie kościoła p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szombierkach, gdzie znajduje się do dziś.

źródło: www.gornoslaskie-dziedzictwo.com, www.profesor.pl

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks