Jeszcze do roku 1945 dzisiejsze Ząbkowice Śląskie nosiły nazwę Frankenstein. Bardzo prawdopodobnym jest, że autorka powieści „Frankenstein, czyli nowoczesny Prometeusz” Mary Shelley sugerowała się legendą ze śląskiego Frankensteina.

A podobnież było tak.

Frankenstein było niemiecką nazwą Ząbkowic Śląskich. Miasteczko niczym szczególnym na tle innych się nie wyróżniało aż do roku 1606, kiedy to 17 stycznia wybuchła epidemia dżumy.  Nie było by w tym nic dziwnego (w tamtych czasach zarazy dziesiątkowały miasta) gdyby nie zawrotna ilość ofiar w Frankensteinie. Jak się okazało, do ogromnego rozmachu  zarazy przyczyniły się pazerne draby pałętające się po cmentarzach. Byli to grabarze, pięciu mężczyzn i trzy kobiety. Sporządzali oni z ciał zatruty proszek, którym smarowali drzwi, kołatki, progi domów, rozsypywali proszek po mieście i jego obrzeżach, skutkiem tego były śmiertelne zatrucia ludzi.Kiedy domy pustoszały sprawcy je okradali z pieniędzy i dóbr, rozbierali również nieboszczyków z ubrań, które potem sprzedawali. Jak by tego było mało, rozcinali brzemienne kobiety i wyjmowali z nich płody zjadając surowe serca nienarodzonych dzieci.

20 września 1606 roku odbył się proces (według „Annales Frankostenenses” 4 października), w którym wykazano winę oskarżonym i skazano ich na śmierć spalenia żywcem.

„Newe Zeyttung” relacjonował to tak: „Najpierw ich wszystkich oprowadzano po mieście. Potem rozdzierano ich rozżarzonymi obcęgami i oderwano im kciuki. Starszemu grabarzowi oraz jednemu z pomocników mającemu 87 lat obcięto prawe dłonie. Potem obu razem przykuto do słupa, z daleka zapalano ogień i ich upieczono. Nowemu grabarzowi ze Strzegomia rozżarzonymi obcęgami wyrwano członek męski. Potem i jego wraz z innymi przykuto do słupa, gotowano i pieczono. Pozostałe osoby wprowadzono na stos i spalono”.


No dobrze, ale jak się ma powieściowy potwór Frankenstein, do miasta Frankenstein.

Prawdopodobnie Mary Shelley usłyszała o potworze z Ząbkowic Śląskich od doktora Jana Polidori (przyjaciela lorda Byrona), był on znany z zainteresowań wampiryzmem, fascynowała go wiedza o truciznach oraz zjawiskach nadprzyrodzonych. Kolekcjonował wszelakie, niesamowite opowieści, które poznawał podczas swoich podróży po Europie, później się nimi dzielił ze słuchaczami. Mary na jednym ze spotkań miała sposobność wysłuchać od doktora pewnej legendy o Dippelu z Frankensteinu.

A brzmiała ona tak.

W 1673 r.  na świat przyszedł Konrad Dippel, syn pastora. Młody Dippel od najmłodszych lat fascynował się magią i siłami nadprzyrodzonymi. Podczas pobierania studiów zaczął się parać alchemią, pragnął stworzyć złoto, które umożliwiło by mu spełnienia jego  największego marzenia, zakupu zamczyska, w którym przyszedł na świat. Niestety złota nie udało mu się stworzyć, postanowił zostać lekarzem. Jako lekarz chciał uczynić ludzi nieśmiertelnymi, w tym celu zaczął eksperymentować na trupach, które próbował wskrzeszać za pomocą mieszanki z krwi i kości. Po śmierci Dippela zrodziły się nowe powiązane legendy o potworze-kanibalu.

W 1818 roku ukazało się pierwsze wydanie książki Mary Shelley opowiadającej o Wiktorze Frankenstein i jego losach. Można przypuszczać, że autorka inspirowała się legendą z miasta Frankenstein w swoim dreszczowcu, który jest uważany za jeden pierwszych pionierskich dzieł gatunku science-fiction.

W Ząbkowicach Śląskich można zwiedzić laboratorium doktora Frankensteina, które mieści się w Izbie Pamięci przy ulicy Krzywej 1.
Czynne jest od wtorku do sobota w godzinach od 9.00-16.00, w niedzielę 11.00-17.00

Informacja turystyczna: (74) 815-74-01

Najlepszy dojazd: z Wrocławia lub Kłodzka trasą E-67

Podobne wpisy: Matka Frankensteina

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks