„Rosyjska dusza jest jak spaniel, nawet jak mu jest wesoło, ma mordę rozpaczliwie smutną” – pisze autor

Zbiór reportaży Jaceka Hugo – Badera „W rajskiej dolinie wśród zielska” jest niesamowity, przenosi człowieka w całkowicie nieznany świat Rosji, jej zwyczajów i ludzkich charakterów, których nie doświadczymy nigdzie indziej niż właśnie tam. W Rosji nigdy nie byłam (a ciągnie mnie bardzo), nie wiem, odczuwam jakiś strach, może przed nieznanym, może przez mity, że tam dzikość, szalone pijaństwo i rozbój w biały dzień pomieszany z wszechobecną korupcją. Po lekturze tej książki praktycznie mój pogląd na Rosję się nie zmienił, pijaństwo no cóż żyjąc w takich warunkach i terenach każdy by się złamał, korupcja, cieszę, że u nas nie jest na taką skalę, dzikość, tak tę dzikość chciałabym zobaczyć.

Krok po kroku czytelnik zaznajamia się z ZSRR i jego działaniami, poglądami, zaszczytami i klęskami, z ludźmi na najwyższych stanowiskach i tymi, których głód tak trapi, że muszą gotować trawę, aby się posilić.  Siedemnaście reportaży wciąga i zasysa, od książki nie można się oderwać. Cykl otwiera reportaż przeprowadzony z Towarzyszem Kałasznikowem,  gdzie poznaje się historię powstania najbardziej znanego karabinu na świecie. Każdy następny reportaż jest coraz bardziej i bardziej niesamowity i jak dla mnie egzotyczny, choćby o mumii Lenina, czy o „Zjednoczonym Emiracie Radzieckim” czyli o Spółce Akcyjnej Gazpromu, która jest państwem w państwie. Posiada własną służbę bezpieczeństwa, straż pożarną, banki, linie kolejowe, własne, odrębne terytorium miasta, w którym żyje ich własny lud. Dwa reportaże szczególnie zapadły mi w pamięci, długo nie zapomnę „Magazynu Pomocy Naukowych„. Miasto Arzamas-16 Kazachstan, czterysta kilometrów na wschód od Moskwy. To tam odbywały się próby jądrowe ZSRR, do roku 1990 miejsca tego nie było na żadnej mapie, bez pozwolenie nie można tam było ani wejść ani wyjść. Miasto zostało zbudowane na potrzeby Instytutu Energii Atomowej Akademii Nauk ZSRR. Po dziś dzień ludzie borykają się z anomaliami rozwojowymi, prawie każdy choruje na raka,  masowo są popełniane samobójstwa, ludzie nie dożywają tam 40 lat. Wstrząsającym jest i nie do pomyślenia w naszych realiach w jakich warunkach są tam trzymane Dzieci z Domu Dziecka, jak małe zwierzątka w potarganych łachmanach a dzieci, które nie są w stanie panować nad swoimi potrzebami fizjologicznymi są przykute do dyb, całymi dniami są w nich unieruchomione, ręce i nogi przywiązane. Wspomniałam tutaj tylko o malutkim wycinku, książki nie da się opisać, w niej trzeba się zanurzyć, wziąć do łapy zacząć czytać i, pozwolić się zwerbować w opowieści niesamowite i dobitne, bez zbędnych kokieterii i pięknych słówek.

podobny wpis: Dzienniki kołymskie – Jacek Hugo-Bader

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks