„(Mój wygląd jest) albo bardzo barokowy lub bardzo Zen – wszystko pomiędzy mnie swędzi.”

Jest jak egzotyczny ptak, który swoją obecnością rozjaśnia szarości i burości jednakowych schematów modowych, nie śledzi trendów, nie popada w zachwyty nad drogimi kreacjami, nie jest kolejnym modowym klonem. Nosi etniczną biżuterię do sukien i dżinsów, poznać ją można po charakterystycznych okrągłych okularach. Pokazuje, że starość nie musi być nudna i mdła.

Została okrzyknięta jedną z najbardziej charakterystycznych kobiet świata mody, wyrobów tekstylnych i wystroju wnętrz ostatnich 40 lat. Uprawiała bardzo osobisty styl wymieszany z dowcipem, elegancją, niepowtarzalnie się zdefiniowała przez co stała się unikatowa w skali światowej.

Dzisiaj chcę podzielić się z Wami bardzo kolorowym stylem pewnej starszej damy, Iris Apfel, która w wieku 84 lat stała się Amerykańską ikoną stylu. W czasach czerwonych dywanów, stylistów i nachalnych ram ubierania się, charyzma i osobowość Iris Apfel to prawdziwy klejnot pośród szerzącej się powierzchowności.  Bez wątpienia jest moją idolką, podziwiam ją za autentyczność i prawdziwy styl, który nie jest kopią katalogów i domów mody a wypływa z jej finezyjnego wnętrza. Mówi, że jej styl nie uległ zmianie w ciągu ostatnich 70 lat, jej ubrania pokazują wielokulturowość i umiejętność łączenia jej ze wszystkim co tylko Iris się spodoba. Nie ma dla niej żadnego problemu połączenie tak zwanej mody niskiej z modą wysoką, Diora z rzeczami zakupionymi na pchlich targach, nosi na sobie cały świat. Podczas podróży w Indiach spodobał się jej na zaślubinach naszyjnik, w który był odziany biały koń,  stwierdziła „Dobre dla konia, to dla mnie też dobre”. Na paryskim pchlim targu wpadł jej w oko łańcuch, kupiła go mimo, że to biżuteria dla słonia, zdziwiony sprzedawca zapytał czy ma słonia?, powiedziała „Oczywiście, w Nowym Jorku wszyscy mają słonie”.

Z pewnością Iris nie da się nie zauważyć na ulicy, jej fantazyjne stroje przykują wzrok nie jednego przechodnia. Jakże by pięknie wyglądały nasze ulice, gdyby starsi ludzie zrzucili z siebie smutne i bezkształtne ubrania, które czynią z większości niewidzialnych a przyodziali radośniejsze i odważniejsze stroje.

Iris Barrel Apfel urodziła się 29 sierpnia 1921 roku w Astoria w Queens. Pochodzi z żydowskiej rodziny, jest jedynaczką i córką Samuela Barrela, matka była pochodzenia rosyjskiego. Ojciec prowadził rodzinny biznes, produkował szkło, matka posiadała sieć  własnych butików. Rodziców wspomina jako ludzi obdarzonych stylem. Matka uwielbiała ubrania, nosiła się elegancko, co rano układała starannie włosy, wykonywała także makijaż, dbała o każdy szczegół garderoby, przykładała ogromną uwagę do dodatków, za pomocą których  potrafiła dodać strojowi niepowtarzalny charakter. Ojciec był mężczyzną nonszalanckim, zawsze wyglądał schludnie i dostojnie.
Studiowała historię sztuki na Uniwersytecie w Nowym Jorku, uczęszczała również do szkoły artystycznej University of Wisconsin.

Iris modę ma w genach, jak już wcześniej było wspomniane rodzice posiadali dobry smak i gust, ale również dziadek miał wiele wspólnego z modą, był krawcem. Krytykował wnuczkę za kupowane ubrania w sieciówkach, drażniły go nierówne maszynowe ściegi, było to dla niego niedopuszczalne, jego ściegi były równiusieńkie, wręcz mistrzowskie.

Iris od najmłodszych lat przykładała wagę do tego co nosi, po raz pierwszy stwierdziła, że nie ma się w co ubrać w wieku 8 lat a już w wieku 12 lat samodzielnie decydowała o tym co chce nosić  i kupowała to.

Iris  Apfel spędziła około 6 dekad w świecie projektowania wnętrz. Ponad 50 lat temu odkryła u siebie talent do łączenia kolorów i faktur co stało się bodźcem do założenia razem z mężem firmy tekstylnej Old World Weavers. Z biegiem czasu stała się wiodącą projektantką, stworzyła jedną z najbardziej ekskluzywnych marek na świecie. Jej firma wyspecjalizowała się w produkcji replik starych materiałów, które oczarowały Amerykę. Z jej tkanin szyli szanowani projektanci mody: Oscar de la Renta, Geoffrey Beene, Bill Blass, Ralph Rucci czy Manolo Blahnik.
Projektowała wnętrza Białego Domu gdzie aranżowała wnętrza dziewięciu amerykańskim prezydentom: Trumanowi, Eisenhowerowi, Nixonowi, Kennedyego, Johnsona, Cartera, Reagana i Clintona. Inspiracje do swoich projektów czerpała z całego świata.

Apfel zapytana podczas jednego z wywiadów o swoją majętność dłużej się zastanowiła, po czym stwierdziła „Oh pieniądze, nie jestem bogata”, „to wszystko jest względne jak sądzę, bogactwem pod wieloma względami jest stan umysłu”.
Iris twierdzi, że nigdy nie wydała ani nie wyda na torebkę więcej niż 700 dolarów, nie dlatego, że nie ma, ale dlatego, że żadna torebka nie powinna przekraczać tej sumy, bo nie jest tego warta. Poglądy ma liberalne, lecz w sprawach fiskalnych jest zdecydowaną konserwatystką.
„Jestem beznadziejną romantyczką. Kupuję rzeczy, bo zakochuję się w nich. Nigdy nie kupuję czegoś, bo warto.”

Zapytana przez dziennikarkę,  czy kiedykolwiek rozstaje się ze swoją biżuterią Iris odpowiedziała: „No nie bardzo. Czuję się bez niej naga. Czasami, gdy jest bardzo zimno, muszę przyznać, że muszę zrezygnować z biżuterii srebrnej, ponieważ mnie ziębi, w takie dni nie mogę również nosić moich srebrnych okularów, bo ziębią mnie bardzo w nos, ale w zamian za to ubieram inną biżuterię”. Kolekcjonuje biżuterię wszelaką, praktycznie co jej wpadnie w ręce i się spodoba, wyławiała ją na Londyńskich, Paryskich i egzotycznych bazarach.

Apfel wyznaje zasadę, że strój powinien być ekscytujący i kreatywny, jej kluczem do własnego stylu są dodatki i biżuteria. Posiada ogromną kolekcję pasków, toreb, bransolet i koralików. Dzięki tym akcesoriom można odmienić całkowicie swój wygląd.
Iris lubuje się w ubraniach architektonicznych, uwielbia łączyć różne epoki, tzw. kontrowany barok. Zgrabnie tworzy zabawne kreacje, kocha takich projektantów jak: Gianfranco Ferre, Geoffrey Beene, Gauthier, Krizia, Galanoses, Norell, Moschino. Twierdzi natomiast, że opinające ciało kostiumiki Chanel są nie dla niej „większość korpulentnych kobiet wygląda w nich jak małe pękate kiełbaski”.  Iris jest wolna w kwestii trendów, łączy ubrania nowe z ubraniami zakupionymi 30 lat temu, jej kreacje są ponadczasowe, nie da się ich wsadzić w sztywne ramy kolekcji jedno czy dwu – sezonowych. Zapytana o swój stosunek do mody odpowiedziała:  „Nie jestem w ogóle zorientowana w modzie. I nie obchodzi mnie co ktoś inny nosi. Nikt nie powie mi, co powinnam założyć. Nie ubieram się inaczej w wieku 86 lat, niż gdy miałam ich 26″.

Jej ulubionymi kolorami są turkus i czerwień, kolor dla Irys jest niezmiernie ważnym elementem życia również zawodowego, lubi też szarości, preferuje kolory żywe i soczyste, nie bardzo odpowiadają jej pastele. Powiada, że jej mąż jest szczęśliwym człowiekiem, ponieważ Apfel nie przepada za prawdziwą biżuterią, owszem podoba się jej i rozumie, że jest cenna i dostojna, lecz woli zdobycze z pchlich targów z różnych zakątków świata. Dyskretna biżuteria całkowicie nie jest dla niej. „Mam przeważający gen zakupowy. Nigdy nie planuję co kupię. Lubię dreszczyk polowania, odkrywania i niekończącego się poszukiwania”.

Przez kilkadziesiąt lat Iris Apfel oczarowywała swoimi kreacjami nowojorską socjetę. Aż nadszedł rok 2005, w którym to zaproponowano jej wystawę części garderoby w Museum of Modern Art Costume Institute, od tego momentu Iris stała się światową ikoną stylu. Początkowo miała być to mała, raczej kameralna wystawa. Kurator wyszedł z propozycją, aby Iris wypożyczyła swoje akcesoria (biżuterię, bransolety, koraliki, paski, buty, torebki), kilka strojów miało być tłem wystawy. Jednak okazało się to niemożliwym, okazało się, że Iris posiada prawdziwe skarby i dzieła sztuki i, to w ogromnych ilościach, pochowane w kufrach i szafach. Stroje z różnych części świata, oszałamiające egzotyką, nie brakowało też dziwacznych z pchlich targów i od wielkich projektantów. Z jednej galerii i planowanych 9 manekinów zrobiły się 82 pokazowe manekiny a wystawa rozwinęła się w ogromną instalację zajmującą całą powierzchnię Modern Art Costume Institute. Każdy manekin został ubrany przez Iris, kolekcja zachwyciła świat.
W MoMA Costume Institute  wystawa Iris była pierwszą, której bohaterką jest żyjąca osoba.

Apfel została wpływową pionierką w świecie mody, zaczęli z niej czerpać najbardziej wpływowi projektanci „O mój Boże ona jest wspaniała, chciałbym jej coś wysłać”, takie rzeczy słyszy się w kuluarach projektanckich o Igis.
Umiejętnie zatarła granice pomiędzy rzeczami z pchlich targów a modą wysoką, zrobiła to na długo przed tym, kiedy uznano to za modne.
„Nie obchodzi mnie co myślą ludzie… nauczyłam się dawno temu… miałam 19 lat i miałam za sobą bardzo traumatyczne przeżycie … i dowiedziałam się wtedy, że mam się kłaść do łóżka w zgodzie z samą sobą, mam się podobać sama sobie, i dopóki nie obrażam i nie krzywdzę swoich najbliższych, robię wszystko po swojemu. A jeśli się to nie podoba społeczeństwu to jego problem nie mój.”

Wiele kobiet oglądających wystawione kreacje nie mogło uwierzyć, że były one faktycznie noszone i, że nie zostały stworzone na potrzeby wystawy.

„Wszystkie wystawione rzeczy były noszone wiele, wiele razy i mam nadzieję, będę mogła założyć je ponownie. Wiem, że ludzie, którzy posiadają cenne  kolekcje mają tendencję do stawiania ich na piedestale. Mam znajomą, która ma świetny zbiór ponad 15.000 sztuk niesamowitych kreacji, pozwoliła mi na nie spojrzeć, w między czasie opowiadała mi o boskiej sukni Geoffrey Beene, a ja powiedziałem: „O Boże, mając coś takiego na sobie trzeba się doskonale bawić”,  była przerażona! i powiedziała: „Nosić to? Nigdy nie noszę niczego z mojej kolekcji, nie mów tak więcej! „.

„Moje tak zwana” kolekcja „jest moją szafą. Są to rzeczy nagromadzone w ciągu mojego życia. Kocham ponadczasowy wygląd i myślę, że jeśli posiada się swój własny styl to nie jest problem – przynajmniej nie było dla mnie, łączenie czegoś co kupiłam w zeszłym tygodniu z czymś sprzed 30 lat. I nie podążam za trendami czy gorączkami mody. Kupuję to, co lubię i jest w moim mniemaniu gustownym. Łączę ze sobą prostotę  Zen i szaleństwo baroku. Kocham rzeczy etniczne oraz współczesne. Staram się to wszystko ze sobą łączyć. „

Dzięki wydźwiękowi wokół osoby Iris przez media przetoczyło się sporo debat na temat mody starszych ludzi. Na Zachodzie bardzo szybko wzrasta odsetek starszych klientów, firmy odzieżowe nie mogą ich zlekceważyć. Tacy projektanci, jak Yohji Yamamoto, zatrudniają do swoich pokazów nawet 70-letnich modeli. Umieszczane w blogach zdjęcia udowadniają, że niejeden senior ma inwencję utalentowanego stylisty i duszę nastolatka. Iris Apfel radzi: ‘Zawsze najlepiej być sobą”, i dodaje, że w erze H&M każdy może być modny.

Apfel zapytana jaką dietę stosuje i co robi, że tak doskonale wygląda wyjawiła, że nie robi nic specjalnego, nie uznaje technik odmładzających, bo i tak dłonie zdradzą faktyczny wiek, po prostu jest sobą i siebie akceptuje, nigdy się specjalnie nie malowała, używa tylko szminki. „Siwe włosy świetnie pasują do kurtki z tybetańskiej owcy. No i jak masz osiemdziesiątkę, to już się nie martwisz, czy dobrze wyglądasz w bikini”.

Iris oprócz ogromnej kolekcji ubrań i dodatków posiada kostiumy dynastii Ch’ing, sztukę rzemieślniczą tubylczej Ameryki w tym lalki Kachina, małą kolekcję obrazów z psami oraz sporą kolekcję francuskich 19 wiecznych opali.

Siwe włosy świetnie pasują do kurtki z tybetańskiej owcy. No i jak masz osiemdziesiątkę, to już się nie martwisz, czy dobrze wyglądasz w bikini

W 2009 roku została wydana książka „Rare bird of fashion Iris Apfel”. W książce znajdują się przepiękne fotografie ubrać i dodatków Iris, są tam także piękne wnętrza, które urządzała.

Artykuł pokrewny: Vivienne Westwood punkowa królowa

Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści zamieszczonych w powyższym tekście , w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody autora jest zabronione.

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks