„Życie z naszym ojcem było urocze i pełne niespodzianek. Nie było ani smutne, ani banalne. Powszechne mniemanie, że aktor komediowy zostawia swoją wesołość (w teatrze a w domu przywdziewa melancholijną maskę, nigdy nie miało w naszym domu zastosowania. Louis de Funès był człowiekiem zabawnym tak na ekranie jak i w życiu prywatnym, z tym, że w pracy, jak prawdziwy profesjonalista, stosował inne środki, przez cały okres swojej artystycznej kariery doskonaląc swój warsztat.” (fragment z książki „Louis de Funès” napisanych przez synów Louis de Funèsa Patricka i Oliviera)

„Nie żałuję, że moja kariera rozwijała się powoli. Pozwoliło mi to zrozumieć głębie rzemiosła. Wtedy jeszcze wypróbowywałem nieznane kolory, detale, mimikę, gesty, które sprawdzałem w małych rolach. Posiadłem pewien dorobek komiczny, którego nie mogłem wykorzystać w pełni w całej mojej dotychczasowej karierze. Zdałem sobie sprawę, że trzeba zawsze zaczynać od nowa”. (słowa Louis de Funès podczas telewizyjnego wywiadu w 1971 r.)

Kto z nas nie zna Louisa de Funèsa i jego fantastycznych wcieleń w nerwusów, zarozumialców i furiatów. Rozsmakowywał się w rolach złych, nikczemnych ale skomplikowanych. Jego role były chamskie, często posunięte  do ostatecznych granic, lecz finalnie prowadziły do katharsis.

Był niskim, szczupłym brunetem o czarnych oczach, rozkwit jego kariery, jako komika przypadł mu po 50 roku życia, do tego czasu parał się najróżniejszymi rzeczami. Czy podejrzewalibyście jednego z największych francuskich komików o to, że zanim jego kariera nabrała rozmachu był krawcem lub pomocnikiem księgowego?

Louis de Funès był komikiem minimalistycznym, ograniczał się do zamkniętej przestrzeni, bardziej teatralnej, w której wywoływał w ludziach śmiech. Inspiracje czerpał od Charlie Chaplina i Jacquesa Tati, również wzorował się na swojej matce, którą wspominał jako słodką i niegroźną furiatkę.

Prawdziwe nazwisko de Funèsa brzmiało Louis Germain David de Funès de Galarza. Urodził się 31 lipca 1914 roku w Courbevoie, w średnio zamożnej arystokrackiej hiszpańskiej rodzinie. Jego ojcem był Hiszpan Carlos Louis de Funès de Gallarza, wzięty i doświadczony prawnik, matka Leonor Soto Reguera, zajmowała się głównie domem. Małżeństwu de Funès nie wiodło się najlepiej, dlatego postanowili opuścić swe rodzinne strony, okolice Sewilli i przenieść się do Francji.  Po przyjeździe do nowego kraju ojciec porzucił  fach adwokacki i zajął się handlem diamentami. Nie zbił na nich jednak majątku, dorobił się jedynie długów.
Louis miał dwoje rodzeństwa brata i siostrę, siostra wyszła za reżysera i była aktorką, aktor praktycznie nie wspominał nigdy o swoim rodzeństwie.

Louis zadebiutował pierwszy raz na deskach teatru w wieku 12 lat z okazji 50-lecia lokalnego kolegium, wystąpił w przedstawieniu teatralnym „Królewski indyk”, na deskach miejskiego teatru, zbierając za to pochlebne opinie w miejscowej prasie.

Komik od wczesnego dzieciństwa przejawiał talent, rozbawiał gości oraz rówieśników, potrafił załagodzić swoją wybuchową matkę, kiedy coś przeskrobał i  ta ganiała po domu za nim, w momencie zapominała o złości, kiedy mały Louis zaczął się wygłupiać.  W Paryżu odebrał staranne wykształcenie, kończąc renomowane liceum Condorcet.

Matka Louisa radziła mu, aby został kapłanem, lecz on chciał jak najszybciej zarabiać na siebie. Przed II wojną Louis de Funès imał się różnych zajęć. Początkowo był kreślarzem, potem pracował w domu szyjąc, był pomocnikiem księgowego, terminował u kuśnierza, dekorował wystawy sklepowe, statystował, był buchalterem, pomocnikiem asystenta w szkole czy projektantem karoserii samochodowych.
W 1932 roku zapisał się do Technikum Fotografii i Kina, gdzie po raz pierwszy zetknął się ze światem filmu, lecz uczęszczał do tej szkoły bez większego przekonania.

W 1924 roku młody bo zaledwie 20 letni de Funès otrzymał wezwanie do wojska. Został on jednak zwolniony z obowiązku służby, z powodu niskiego wzrostu (164 cm) i niskiej wagi ciała (55 kg). Zatrudnił się w sklepie jako ekspedient i, tym razem długo tam nie zabawił, i zmienił profesję. Postanowił na dłuższy czas związać się z muzyką. W latach 1935-1939 przygrywał na pianinie w paryskich barach i nocnych klubach.

W 1940 roku Louis de Funès został desygnowany do służby wojskowej, był w rezerwie, lecz nie brał czynnie udziału w konflikcie.  Ponieważ był zdolny, w okupowanym Paryżu przyszły aktor całymi nocami grywał na pianinie w klubach, w ten sposób zarabiał na życie. Już wtedy przy swoim pianinie z Louisa wychodził talent komika, który potrafił rozśmieszyć publiczność, wskakiwał na fortepian i strojąc miny się wygłupiał.

W 1942 postanowił związać się na dobre ze sceną, dlatego zapisał się do szkoły teatralnej Rene Simona. Doskonale zdał egzamin wstępny, odgrywając scenę ze sztuki Moliera. Za naukę nie musiał płacić, co zaproponował mu sam prowadzący. W czasie zdobywania aktorskich szlifów poznał wiele postaci francuskiego kina, m.in. Daniela Gelina, dzięki któremu w 1936 otrzymał rolę w jego własnej sztuce teatralnej.

Pod koniec 1942 w czasie kursów teatralnych 29 letni Louis de Funès poznał Jeannne Augustine Berthelemy de Maupassant, która była w tym czasie sekretarką. Po niedługiej znajomości, 22 sierpnia 1943 roku ożenił się z nią.
Była jego podporą w trudnych momentach, a  później agentem szukającym odpowiednich scenariuszy i partnerów ekranowych. Joanna była jego drugą żoną, po Germaine Elodií Carroyerovou, która była zawodową tenisistką, miał z nią syna Daniela de Funès. 27 stycznia 1944 roku na świat przychodzi syn Patryk de Funès. Został lekarzem w Saint – Germain w Laye. Drugi syn Oliver urodził się 11 sierpnia 1949 roku. Grał w kilku filmach z ojcem (Fantomas wraca, Oskar, Sławna restauracja, Wielkie wakacje, Hibernatus, Człowiek-orkiestra, Zawieszeni na drzewie). Później pracował jako pilot francuskich linii lotniczych Air France Europe. Louis de Funès miał także córkę z pierwszego małżeństwa Isabelle de Funès, która również była aktorką (zagrała w ośmiu filmach na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych).

W wieku 31 lat de Funès zostaje komikiem, po to aby mieć na chleb.

Pierwszą rolę Louis otrzymuje dzięki Danielowi Gelin w filmie „Kuszenie Barbizona”. W filmie „Pięcioraczki” Louis de Funès gra postać karawaniarza, ukazując go w krzywym zwierciadle. Małą drugoplanową rolę gra Fernandel.
Prawdziwa kariera de Funèsa zaczęła się od roli w sztuce „Oskar”, która została przeniesiona na ekran. Właśnie tam narodził się największy francuski komik. Na szerokie wody wypłynął filmem „KOKO” z roku 1963. Niemal natychmiast zostaje zaangażowany do roli żandarma z Saint-Tropez – i jego popularność nie osłabnie już do końca życia.
Życie bywa przewrotne, po latach najwięksi krytycy Louisa de Funèsa, Bourvila i Fernandela zagrali z nim w jednym filmie.

Louis pasjonował się badaniem ludzkich zachowań, jego gesty i mimika, były perfekcyjnie wystudiowane. Kiedy był młodym chłopcem ciągle coś zapisywał, podglądał zachowania ludzi i skrzętnie to utrwalał w swoim notesie, po czym pokazywał te zapiski swojej matce, która była choleryczką i miewała zmienne nastroje, od śmiechu po płacz. Po jej analizie spisywał uwagi i opinie. Po latach matka stała się jego pierwowzorem w karykaturalnym naśladowaniu postaci, które grywał w filmach.
„Obserwując chód człowieka, tylko chód, można określić jego charakter” Louis de Funès.


Aktor był zafascynowany francuskim humanistą i przyrodnikiem Jeanem Henri Casimir Fabre z XIX wieku, który zajmował się w szczególności entomologią. Badał zachowania owadów, interesowała go walka o władzę. Takie zachowania badał i obserwował u ludzi Louis.  Publikacje tego uczonego komik czytywał do poduszki.

Szczyt sławy przypadł Louisowi de Funès za rządów Charles de Gaulla, w tym czasie Francja produkowała i konsumowała. Aktor chcąc wzbogacić swoje postacie filmowe nadaje im nowy walor, w swoich komediach zaczyna krytykować społeczeństwo lat 60. Lata te przynoszą Francji ekonomiczny bum, lawinowo rosną dochody, powszechne stają się rodzinne wyjazdy na weekendy. Ten bajeczny dobrobyt rodzi klasę nuworyszy,  wyodrębnia się całkiem nowa warstwa społeczna, właścicieli małych firm, którzy uosabiają nowoczesny świat biznesu. Ci nowobogaccy  to idealny obraz kpin dla Louisa de Funèsa polującego na wady bliźnich. W taki oto sposób narodził się Louis de Funès wcielający się w role biznesmena. Karykatura zachowań oparta na pieniądzu sięga granic, biznesmeni grani przez Luisa wykorzystują podwładnych do granic możliwości, żony nigdy nie zwracają się do bohatera per ty, nie wolno im pracować a tylko wychowywać dzieci, których zadaniem jest przejęcie rodzinnego przedsiębiorstwa. Są to słodkie nicponie, których ojciec nagradza za donosicielstwo.

Był chyba jedynym komikiem, który rozśmieszał ludzi wcielając się w złe charaktery, wyposażone w najgorsze ludzkie cechy, podłość, sknerstwo, podejrzliwość. We francuskiej historii teatralnej komicy wcielali się raczej w postacie dobroduszne i miłe, naiwne bądź głupawe.

Louis de Funès był perfekcjonistą, sceny z jego udziałem były setki razy dublowane, musiały być absolutnie idealne, w żadnym razie nie mogły być poprawne. Z biegiem czasu komik wywalczył sobie prawo do głosu w czasie montażu, uczestniczenia w redagowaniu scenariuszy czy w tworzeniu gagów, nie lubił i nie chciał aby nim dyrygowano i mówiono co ma robić.

21 marca w 1975 roku aktor przeszedł zawał serca. Spędził kilka miesięcy w szpitalu, został kategoryczny zakaz grania w teatrze i filmie. Poddał się odpoczynkowi i rehabilitacji, zaczął dbać o siebie utrzymując stosowną dietę, rzucił również palenie. Do zdjęć filmowych powrócił mimo zakazu rok później, grając w filmie „Skrzydełko czy nóżka”.

Louis de Funès był bardzo gorliwym katolikiem, udzielał wsparcia arcybiskupowi Lefebvre oraz Bractwu Św. Piusa X, zwłaszcza po 1977 r., gdy grupa tradycjonalistycznych wiernych pod przewodnictwem ks. Ducaud-Bourgeta zajęła jeden z paryskich kościołów i aktor w dużym stopniu wziął na swoje utrzymanie tę wspólnotę. W wywiadzie telewizyjnym z 1981 r. aktor opowiadał m.in. o swojej religijności, a w testamencie zapisał trzecią część majątku wspomnianemu tradycjonalistycznemu katolickiego bractwu.

- Jest Pan wierzący?
- Oczywiście, oczywiście.
- Od dawna?
- Od zawsze… Jezus był wpływowym towarzyszem mojego dzieciństwa, jest wpływowym towarzyszem mojego życia zawodowego i mego życia w ogóle.
- Czy pomaga Panu w życiu zawodowym?
- Nieustannie. Byłem bardzo szczęśliwy i to z pewnością dzięki niemu.
- Jakie ma Pan wyobrażenie o Jezusie?
Na obrazkach mego katechizmu był zawsze kimś bardzo delikatnym, jasnowłosym i czuło się, że każdy poryw wiatru może go unieść… Choć był on synem cieśli. Uwierz mi, że był facetem, który miał metr dziewięćdziesiąt, niezwykłą siłę i że miał takie bicepsy! Kiedy wyrzucał kupców za drzwi świątyni brał ich po trzech… i hop! Mówił donośnym głosem, czynił cuda… Przewodził ludziom i mnie również, widzę go śmiejącego się.

(Fragment książki Eric Léguebe’a pt. “Louis de Funès, Roi du Rire” będący zapisem wywiadu telewizyjnego udzielonego Guy’owi Béartowi w Wigilię B.N. 1981 roku)

Ostatnim filmem w jakim zagrał Louis de Funès była szósta część przygód sierżanta Cruchot’a „Żandarm i policjantki” (1982). Siódmą częścią serii o żandarmach miał być „Żandarm pod Waterloo”, gdzie de Funès miał się przenieść się w czasie i spotkać Napoleona. Jednak projekt ten nigdy nie został zrealizowany, ponieważ Jean Girault zmarł w 1982 roku a Louis rok później 27 stycznia 1983 roku na zawał serca.

Zawsze na 100%, zawsze perfekcyjnie przygotowany, nigdy nie spóźniający się na plan, taki był najwspanialszy francuski komik. Krytycy Luisa twierdzili, że zawsze był taki sam a jego nadpobudliwość na dłuższą metę była męcząca, to co dla krytyków było miernotą dla widzów było fantastyczną uciechą. Louis de Funès jest niezastąpiony, jego specyfiki grania i mimiki nie da się podrobić, rytm był podstawą w mistrzostwu jego filmów.
Louis zagrał w 146 filmach. Mimo, że od jego śmierci upłynęło 28 lat, nadal jest chętnie oglądany i ma za zwolenników młodych widzów.

„(…) komik to przede wszystkim autor, twórca, nigdy nie powinno mu się dawać gotowych dialogów, tylko przedstawiać sytuację. Poprosić o napisanie dialogu do danej sceny i przedstawić to reżyserowi (…)” Louis de Funès

„To jest dar, tak jak każdy rodzaj aktorstwa, komizm jest darem, tego się człowiek nie nauczy, z tym przychodzi się na świat, nie wielu ludzi zostaje nim obdarzonych i w nierównym stopniu. Ale dar to nie wszytko, trzeba nad nim pracować, uczyć się spostrzegać życie z komicznego punktu widzenia, u nas osób obdarowanych dzieje się to w sposób naturalny. Patrząc na jakąś scenę szukamy w niej przede wszystkim komizmu .” Louis de Funès

Jako ciekawostki z życia Louisa, jego pasją był ogród, któremu poświęcał ogrom czasu. Swego czasu uczęszczał na specjalistyczny kurs w Wersalu, gdzie uczył się przycinać krzewy. Wyhodował własną odmianę róży o pomarańczowych płatkach, nazwał ją własnym imieniem. Lubił wędkować i delektować się dobrymi gatunkami win, których był posiadaczem.
De Funès był także aktywnym rojalistą. Co roku 21 stycznia, w rocznicę zgilotynowania Ludwika XVI, brał udział w obchodach upamiętniających tę egzekucję.

Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści zamieszczonych w powyższym tekście , w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody autora jest zabronione.

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks