Długi weekend na Śląsku jest przeplatany, bardziej deszczowy niż słoneczny, na zewnątrz szaro, buro i zimno.  Taka pogoda raczej nie nastraja do wystawiania nosa na zewnątrz, ale nastraja do poczytania lub zobaczenia czegoś ciekawego. Wielbicielom starego kina właśnie na takie dni polecam „Rejs” w reżyserii Marka Piwowskiego, pewnie wiele osób go widziało, ale spora grupa młodzieży ma ten film jeszcze przed sobą, zresztą do Rejsu można wracać, jego błyskotliwe dialogi za każdym razem dają pretekst do uśmiechu.

kadr z filmu Rejs

Jestem zdecydowaną zwolenniczką „Rejsu” i zaliczam go do filmów kultowych, za każdym razem kiedy oglądam ten film płaczę ze śmiechu, mimo że jego premiera była w roku  1970 jego dialogi można dostosować do aktualnych czasów.

„Rejs” jest eksperymentalną groteską, parodią systemu komunistycznego. Akcja filmu rozlega się na wycieczkowym  statku pływającym po Wiśle. Na akcję filmu składają się improwizowane miniscenki, kręcone metodą paradokumentalną.
Na legendarność „Rejsu” niezaprzeczalnie wpłynęły prawdziwe aktorskie osobowości takie jak: Jan Himilsbach, Zdzisław Maklakiewicz czy Stanisław Tym, w dzisiejszych czasach trudno o tak wyrachowanych kunsztem aktorów na dużym ekranie.

Jedena z moich bardziej ulubieńszych scenek „Rejsu” :)

O FILMIE

  • Zastosowałem w „Rejsie” metodę prowokowania swoistego ekshibicjonizmu psychicznego, stąd konieczność improwizacji podczas zdjęć, konieczność sytuacji i zachowań naturalnych, dialogów powstających na żywo przed kamerą.(…) Taki materiał ma w moim odczuciu określoną wartość: stanowi najbardziej autentyczny dokument stanu współczesnych umysłów (reżyser Marek Piwowarski)
  • Efekt komiczny wywołuje już sam dobór postaci – zawodowi aktorzy i naturszczycy są zawsze charakterystyczni.(…) Komizm słowny Piwowskiego zasadza się na swoistym bawieniu się językiem, na tworzeniu nowych związków frazeologicznych, zaskakujących swą oryginalnością. Gra słów stanowi o charakterze tych satyro – komedii, określa postacie, pointuje mikroscenki. (Ewa Wróblewska, „Film” 1971, nr 4)
  • Kapitalna postać inżyniera Mamonia stworzona przez Maklakiewicza, jest odblaskiem jego mitycznego, pozaekranowego wizerunku ironisty, gawędziarza i aranżera prześmiewczych sytuacji. Historyczny już monolog o marności polskiego kina był przez niego w całości zaimprowizowany. Parodystyczne popisy Maklakiewicza w roli inteligenta Mamonia, ukazały go nie tylko jako wykonawcę o imponującej swobodzie aktorskiej i absolutnym wyczuciu komizmu, lecz także czujnego obserwatora ówczesnej rzeczywistości. (Krzysztof Demidowicz, „Film” 2000, nr 06)
  • „Rejs”‘ nie mieści się w żadnych kategoriach właściwych polskiemu kinu. Jest to kabaret na ekranie – w dodatku kabaret improwizowany, a do tego jeszcze zdumiewająco realistyczny. (…) Zmysł obserwacyjny Piwowskiego, jego poczucie humoru i jeszcze coś więcej – jakaś do granic okrucieństwa wyostrzona świadomość narodowej patologii pozwalają mu stworzyć z takiego materiału spektakl pełnowymiarowy nie tylko pod względem metrażu.
    (Jan Józef Szczepański, „Tygodnik Powszechny” 1970)
  • Zrealizowany paradokumentalną metodą obserwacji przez kamerę zaimprowizowanych scenek, ‘Rejs’ jest jedną z najoryginalniejszych polskich komedii satyrycznych. Groteskowa tonacja, surrealistyczne dialogi wykorzystujące nowomowę PRL-u, typowe postacie i sytuacje z ówczesnej rzeczywistości nadają filmowi sens metafory. (Leksykon polskich filmów fabularnych”, Warszawa 1997)
  • Nawet najbardziej przychylni filmowi krytycy nie przewidzieli, że opowiedziane w ‘Rejsie’ zdarzenia z wycieczkowego statku płynącego po Wiśle będą równie atrakcyjne przez następnych dwadzieścia parę lat jak w dniu premiery, a sam film zyska u następnego pokolenia miano filmu kultowego. (Małgorzata Hendrykowska [w:] „Kronika kinematografii polskiej 1895-1997″, Poznań 1997)

Kompletowanie ekipy rozpoczęło się od ogłoszenia w „Ekspresie Wieczornym”: „Poszukujemy ludzi do filmu. Niech przyjdzie każdy kto umie śpiewać, grać albo robić cokolwiek”. Ostatni tekst, zachęcający do przybycia casting, był już dużo bardziej atrakcyjny: „Z Warszawy do Gdańska popłynie statek pełen gwiazd filmowych” – ale za to niezbyt konkretny: „Wprawdzie nazwiska tych gwiazd nie są jeszcze nikomu znane, ale cały statek, jego załoga i wszyscy pasażerowie wezmą dział w improwizowanej komedii filmowej pt. „Rejs’”.

Chętnych do wzięcia udziału w „Rejsie do Hollywood” stawiło się w Hali Gwardii kilka tysięcy, m.in. emerytowani statyści z „Pana Wołodyjowskiego”, czy pani, która pojawiła się w „Zakazanych piosenkach” w roli „ruchu ulicznego”.

  • „Atmosfera na statku była trochę zdziczała – spotkały się tam panie około piętnastki i napaleni panowie pod sześćdziesiątkę. Aura tego, że ‘coś się dzieje, była więc uzasadniona” – przypomina szalony okres zdjęciowy operator Marek Nowicki.
  • „Podczas montażu bardzo się starałem, żeby Wojciecha Pokorę zostawić w jakiejś scenie. Zasady przyjęte przez producenta były bowiem proste: nie ma cię na ekranie, nie dostajesz pieniędzy za grę w filmie” – wspomina Piwowski.
  • „Literat się zmieścił (…), profesor też. Wybrano kilka pięknych dziewcząt i jedną najpiękniejszą. Zabrano zasłużoną stażystkę z ‘Zakazanych piosenek’, wakacyjny zespół muzyczny z Sochaczewa z instrumentami (gitara, fujarka, tamburino), specjalistkę od monologów, człowieka chodzącego na rękach, dziecko słynnego ojca oraz kilka innych osób, których incognita nie dało się ustalić” – podsumowywał w „Ekspresie Wieczornym” Bohdan Węsierski.
  • „Zobaczyłem nowe, białe pasy na jezdni. Pomyślałem, że instrukcja nakazująca chodzenie wyłącznie na białych pasach oznacza, że wolno stawać wyłącznie wyłączeni na białych pasach. Wszedłem na jezdnię. Na samym środku odległość między dwoma pasami była nieco większa. Musiałem zatrzymać się i skoczyć… Dotarłem na drugą stronę ulicy. Ale wszystkie sprawy miałem do załatwienia na tamtej pierwszej. Natychmiast więc wróciłem, oczywiście poruszając się po pasach. Wtedy podszedł do mnie jakiś młody pan i spytał czy mógłbym zagrać w jego filmie” – wspominał po latach Andrzej Dobosz – „Rejsowy” Filozof.

„Rejs” zajął I miejsce w ankiecie tygodnika „Polityka” na koniec wieku – „Najciekawsze filmy polskie XX wieku”

Tego filmu nie da się opisać po prostu należy go zobaczyć i określić się za bądź przeciw.

„Rejs” na facebooku, Dokąd ten statek płynie? Piwowski na 40-lecie „Rejsu” bardzo dobry wywiad.

Pod patronatem Festiwalu Filmów Kultowych 2011 w Katowicach 29 maja na ulicy Mariackiej o godzinie 21:00 z cyklu kino w plenerze będzie wyświetlany „Rejs”.

podobny wpis: Zakazane piosenki, pierwszy polski powojenny film fabularny (1946)

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks