Na dobry początek ;)

górnicza orkiestra, fot. Monika Opieka

Obserwuję, że od jakichś dwóch lat zaczyna się promować województwo Śląskie, powstają szlaki zabytków techniki, media robią różne akcje związane z kulturą regionu, ma to swoje większe lub mniejsze powodzenie.
Ale żadna akcja reklamowa nie dała rady rozbrzmieć z taką siłą jak słowa Jarosława Kaczyńskiego traktujące o tym, że
„śląskość jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej”.
Na Śląsku od paru dni wrze, bulgocze, ogólnie jest poruszenie. Lokalne gazety rozpisują się, ogłaszają deklaracje, żądają przeprosin i dyskutują, nie mniej gorąco jest na forach internetowych. Nie chcę tutaj zajmować się stroną polityczną, bo od polityki staram się trzymać jak najdalej, ale niefortunne i krzywdzące stwierdzewiele w raporcie Pis-u wyzwoliło w ludziach zjednoczenie i bunt, który finalnie na dobre wyjdzie regionowi.

No bo co tak na prawdę Polska wie o Ślązakach i ich kulturze, niewiele, nawet bardzo niewiele. Mam okazję sporo poruszać się po kraju i obserwować oraz dyskutować o moim regionie, jest różnie, ale w przeważającej większości rządzą krzywdzące stereotypy.

Gwara dopiero od niedawna  zaczyna być miło widziana, odkąd pamiętam godało się w doma, raczej za zamkniętymi drzwiami (inaczej było w mniejszych miejscowościach), w momencie wyjścia z domu automatycznie się przełączałam na język polski, tak mi zostało do dzisiaj. Zdarzyło mi się mieszkać na osiedlu gdzie raczej godanie nie było mile widziane, wręcz zawstydzało i dawało odczucie bycia gorszym.
Pamiętam pewne zdarzenie, byłam mała, miałam może 7 lat, mama zabrała mnie na zakupy do Oświęcimia, a że moja mama się nie patyczkuje i wszędzie godo, pani ekspedientka nie chciała nam sprzedać towaru, mówiąc że mamy sobie jechać na zakupy do Katowic, pamiętam tę sytuację do dzisiaj. Zresztą moja mama miała wiele przykrych sytuacji związanych ze swoim pochodzeniem, zaczęło się już od jej panieńskiego nazwiska, które nie brzmi polsko. W szkole nigdy nie dostała najwyższej oceny, mimo że jej prace wisiały na wystawach i zdobywały uznanie, nie dostawała wyższych ocen bo nie pozwoliła na spolszczenie nazwiska.

Mam fajną sytuację, bo mamę mam z dziada pradziada Ślązaczkę a tatę też z dziada pradziada gorola, z tego ich związku wyszłam ja i moje rodzeństwo zwane tutaj basztardami. Od małego towarzyszyła mi kultura śląska ale i historia mojego ojca, przez co mam ogląd na dwie strony.
Prawdą jest,  że wiele razy dostałam w kość za to że jestem ze Śląska, jeszcze rok temu będąc na pewnym zjeździe po pytaniu skąd pochodzę oberwało mi się jacy to Ślązacy  są dziwni i nie lubiani, oczywiście w takich sytuacjach włącza mi się lokalny patriotyzm i wchodzę w dyskusję, ale są także bardzo miłe sytuacje.
Mam wrażenie, że poza Śląskiem jesteśmy traktowani jako ktoś obcy, ktoś czasami wręcz orientalny, dziwny i inny, bardzo mało wiadomo o naszej historii, o tym jak to tutaj było na prawdę i jak jest teraz, widza na nasz temat bywa pobieżna, mało kto sięga w głąb i właśnie na tej świadomej pobieżności wypłynęły słowa prezesa.
No bo jak mają się czuć ludzie, których dziadkowie walczyli w Wermachcie, gdzie byli zmuszani i mieli ultimatum albo idziesz albo tego pożałuje cała twoja rodzina? jak się mają czuć ludzie, którzy walczyli za Polskę!
Jestem związana ze Śląskiem, uważam że jest to najpiękniejsza polska industrialna  kraina z niesamowitym i bezcennym bagażem kulturowym. Nigdy nawet mi i myślę, że moim bliskim i znajomym nie przyszło do głowy żeby nie czuć się Polakami i żeby nie daj Boże przyłączać się do Niemiec. Jo jest stąd, jestech Polką ze Ślunska :)
Będąc ostatnio w Warszawie zachciało mi się pomaszkecić, weszłam do piekarni i dopadła mnie kasacja pamięciowa, chciałam kupić drożdżówkę, ale za cholerę nie potrafiłam sobie przypomnieć jak jest drożdżówka, cały czas tylko kołocek i kołocek, no i poprosiłam o kołocek :D pokazując palcem. Podobnie miałam z wyrzuceniem śmieci,  poprosiłam kolegę o wyrzucenie śmieci na hasiok, a ten patrzy na mnie a ja na niego, bo nie zorientowałam się że wtrąciłam śląskie słówko, przez co nie zrozumiał,  nawet nie pokojarzył co ma zrobić z tymi śmieciami.
Teraz często w pracy z premedytacją wtrącam śląskie słowa przez co często nawiązują się ciekawe konwersacje :)

fot. Monika Opieka

Staram się z całych sił wszędzie promować Śląską ziemię, pokazywać jej urodzaj i dobra kulturowe, obalać krzywdzące stereotypy, takie jak na przykład że typowy Ślązak to  nieoczytany i niewykształcony robol. Całkiem nie dawno rozmawiając ze znajomym, który jest spoza śląska przedstawił mi całkiem poważnie jak on widzi typową śląską parę, według niego to jest gruba zaniedbana kobieta odpalająca jednego za drugim papierosa, która całymi dniami rozwiązuje krzyżówki a obok niej facet popijający jedno za drugim piwo we flanelowej koszuli gapiący się w wolnych chwilach w telewizor, myślałam że to jest taki zgryźliwy żart, niestety to nie był żart…
No ale jak mają nas postrzegać skoro w telewizji publicznej puszczają „Świętą Wojnę” niby to jest serial komediowy, tylko szkoda że głównym naciskiem rozweselającym jest tam kretynizm Bercika.

Dobrze się dzieje, że coraz więcej się mówi o Śląsku, Gazeta Wyborcza teraz sporo stron poświęca śląskości, piszą także ludzie jak widzą ten region, opowiadają swoje historie i dobrze by było żeby to miało wymiar ogólnopolski, może udało by się zdławić niepochlebne schematy i pokazać jak piękną jesteśmy krainą. Jakich mamy ciepłych i gościnnych ludzi.
Parę lat temu spotykałam się ze stwierdzeniami „tak jestem ze Śląska ale nie potrafię mówić gwarą, no bo to przecież wstyd jest!” dziwiłam się takiemu podejściu, przyznam że nie potrafiłam zrozumieć jak ktoś stąd może się wręcz tym chwalić że nie „umi po naszymu”, teraz jest tak przewrotnie,  że ludzie spoza Śląska uczą się gwary, czyli idzie ku lepszemu i w końcu wstyd przeradza się w dumę, którą musimy pielęgnować i przykazywać dalej. Jest moda na nasz region i na nasze godki.
No bo gdzie indziej zobaczycie tak piękną architekturę jak na Nikiszowcu czy w Szopienicach, Bytom także jest magiczny, Zabrze, Gliwice, Pszczyna w prawie każdym Śląskim mieście znajdziecie coś niesamowitego i niepowtarzalnego, a do tego jak traficie na Ślonzoka który Wom piknie poopowiado wszystko co sie tu wyprawiało niezapomniana wycieczka gwarantowana. No a po takiej wycieczce nikaj indzij nie zjecie leszpego krupnioka albo pysznyj sznity z bajglom, jak właśnie tukej u nos na Śląsku :)

Na stronie katowice.gazeta.pl możecie poczytać o Śląsku i ludziach na nim żyjących.

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks