„Jeśli mielibyście takie życie, jak ja – pisała Garland na kartach nigdy nieskończonej autobiografii – jeśli kochalibyście i cierpieli, przeżywalibyście szalone szczęście i najgłębszą rozpacz, zdalibyście sobie sprawę, że nigdy nie będziecie w stanie tego wszystkiego opisać. Chyba wcześniej wolelibyście umrzeć”

Judy Garland była jedną z najbardziej tragicznych postaci świata filmu. Kiedy patrzę na filmy z jej udziałem, słucham piosenek w jej wykonaniu ogarnia mnie niesamowity żal i smutek, że taka perła trafiła w tak okrutne łapska pazernych hien, które w swojej zachłanności unicestwiły ją za życia. Wprost nie do uwierzenia zdaje się to, że notorycznie wypominano jej, że nie była atrakcyjna przed kamerą, albo za gruba a jej twarz nie była wystarczająco ładna, perfidność producentów nie znała granic.
Życie artystki było skomplikowane, trudne i nieszczęśliwe, nawet w sferze prywatnej nie mogła znaleźć ujścia i pokrzepienia. Była najbardziej wykorzystywaną aktorką wytwórni filmowej Metro-Goldwyn-Mayer, menedżerowie w najbardziej okrutny sposób wykorzystywali jej bezbronność i czerpali z niej.

Judy Garland była naturalnym talentem, który realizowała już od najmłodszych lat, kochała grać i śpiewać, scena była jej żywiołem. Została obdarowana darem i ogromną wrażliwością na świat i ludzi, posiadała również swoistą bezbronność. Niestety ludzie, dorośli którzy odkryli jej możliwości bez jakichkolwiek skrupułów zmuszali ją do wysiłku ponad ludzkie siły, była poddawana nieustającej manipulacji, zaniżano jej samoocenę, producenci wmawiali jej że nie jest atrakcyjna przez co miała przepisywane środki odchudzające oraz pobudzające. MGM całkowicie nią zawładnęło, dyktowało jej rygorystycznie co i ile ma jeść, nieważne czego by nie zamówiła na obiad i tak dostawała zupę z kurczaka. Przez te restrykcje zaczęły się jej problemy z jedzeniem z, którymi borykała się do końca życia. Judy uciekała przed bezwzględnymi strażnikami do lodziarni gdzie obżerała się bez opamiętania deserami karmelowymi. Była grzeczną dziewczynką, nie buntowała się,  starała się sprostać wymaganiom producentów i matki. Nie protestowała, kiedy jako mała dziewczynka musiała nosić gorset aby jej ciało odpowiednio się uformowało i sprostało wymogom ówczesnej mody.

Judi od dziewiątego roku życia była na prochach, które podawała jej własna matka i menedżerowie. Jej stosunki z matką lekko powiedziawszy nie były najlepsze, Judy mówiła o niej zła czarownica z Zachodu. Według pierwszego biografa Gar-Landa, jej matka była „Archetypowym, pożerającym dzieci potworem, zachłanną, ambitną, strażniczką sceny, zawsze czającą się za kulisami”.
Judy od najmłodszych lat potrzebowała szczególnej opieki, była niepewna, zamknięta w sobie, po latach tortur okazywała oznaki niezrównoważenia, przejawiające się chronicznym lękiem, nad którym próbowała zapanować biorąc coraz to nowe specyfiki takiej jak:seconal, tuinal, demerol, ritalin, heroina, morfina, tabletki na podniesienie nastroju, na uspokojenie, a przede wszystkim na stłumienie bólu.
Judy pracowała ponad swoje siły, matka znalazła na jej zmęczenie sposób, zaczęła jej podawać amfetaminę, która wznawiała energię do pracy i tłumiła zmęczenie. Następstwem podawania środka narkotycznego była nadmierna pobudliwość oraz bezsenność, ale na ten problem również matka miała sposób, podawała jej leki nasenne, które tłumiły środki pobudzające. I tak oto w wieku dziewięciu lat mała dziewczynka, obdarzona cudownym talentem stała się uzależniona od leków, co zaważyło na jej całym dorosłym życiu.


Chroniczny stres w jakim artystka żyła odbił się najbardziej dotkliwe jak to było możliwe. Cierpiała na całkowite wyczerpanie nerwowe, które zakończyło się załamaniem i pobytem w szpitalu. Niestety żadne ze sposobów nie przyniosły nawet najmniejszej poprawy, leczono ją elektrowstrząsami, hipnozą, uczęszczała na psychoterapię, nawet pięć razy w tygodniu, zwiększano jej dawki leków, które popychały ją coraz bardziej w ramiona obłędu i samounicestwienia.
Judy przygotowywała się na sesję u psychoanalityków jak na wyjście sceniczne, wcielała się w rozmaite role odgrywając różne historie, zwodząc tym terapeutów, czego efektem było, że wierzyła we własne kłamstwa.
O swoim niemieckim psychoanalityku mówiła z lekceważeniem Herr Doctor, pracowała u niego nad kompleksem Edypa, czyli nad tym co w dzieciństwie wyrządziła jej matka, badano również jej seksualny acting-out i związki z mężczyznami przypominającymi ojca.
Mimo szczerych starań Judi nic nie dawały te spotkania, uważała że jej terapeuta jest niedostępny i nie umie z nim nawiązać kontaktu, w prywatnych rozmowach nazywała go nadętym dupkiem, którego przez zdecydowaną większość czasu nie rozumiała. Po fiasku u psychoanalityka Judy trafiała na konsultacje psychiatryczne, była u największych sław tamtych czasów takich jak: Ernst Simmel, Robert Knight, a nawet wielki Karl Menninger. Niestety nawet tak wielkie autorytety jej nie pomogły, diagnozy były niezgodne.
Objawów artystki nie można było zakwalifikować do żadnego jasnego szablonu, nie można było zdiagnozować choroby maniakalno-depresyjnej, pomimo ciągłych zmian nastrojów i niestabilności. Nie była również całkowicie psychotyczna, ponieważ rozróżniała rzeczywistość od fikcji a,  jednak jej zaburzenia były znacznie głębsze niż typowa nerwica uprzywilejowanej estradowej diwy. Na to wszystko nakładały się zaburzenia osobowości typu narcystycznego i histerycznego. Większości tych przypadłości było spowodowanych nadużywaniem leków oraz alkoholu.

Judi stała się do tego stopnia uzależniona od alkoholu i leków, że jej sukienki były specjalnie zaprojektowane tak aby były w nich ukryte schowki na buteleczki wódki, z których sobie podpijała na ukojenie nerwów. Do mieszanki alkoholowej dochodziło codzienne nadużywanie leków, brała po czterdzieści tabletek ritalinu, środki nasenne i uspokajające.

Współpraca i życie z artystką było bardzo trudne, lubiła sobie bardzo dogadzać i w irytujący sposób wymagać od innych, bywała nadzwyczaj złośliwa i męcząca. Judy była dzika i impulsywna, pozbawiona jakichkolwiek zahamowań pomieszanych z zuchwałością, miała osobowość destrukcyjną i, dzięki temu była genialna i autentyczna na scenie.
Miewała nieograniczone napady wściekłości podczas których rozbijała wszystko co tylko się jej napatoczyło, dwa razy celowo podpaliła dom, zmierzała ku przepaści.


Największą i ostatnią tragedią w jej życiu była utrata głosu, zaczęła go tracić pod koniec lat sześćdziesiątych. Do roku 1968 opuścili ją niemal wszyscy przyjaciele i bliscy łącznie z dziećmi. Judy Garland międzynarodowa sława o cudownym głosie i talencie aktorskim upadła tak nisko, że na swoje utrzymanie zarabiała w nocnych barach, śpiewała za 100 dolarów za wieczór. Judy była już tak wyniszczona, że nic nie jadła, zarabiała na alkohol i leki.
21 czerwca 1969 roku Judy Garland połknęła 10 kapsułek seconalu. Odnaleziono ją w łazience siedzącą na toalecie z rękami złożonymi na kolanach i pochyloną głową. Po ponad dziesięciu nieudanych próbach samobójczych w końcu definitywnie odebrała sobie życie w wieku 47 lat. Pozostawiła po sobie 4 miliony dolarów długów.

Bezwzględny świat biznesowych manekinów zrobił z Judy Garland maszynę do zarabiania pieniędzy nie zważając na to, że była wrażliwą kobietą tak skrupulatnie wyniszczaną, którą należało otoczyć odpowiednią opieką, tylko się od niej wymagało. A kiedy Judy już nie dawała rady, opadała z sił a uzależnienie od środków farmakologicznych nie pozwalało jej na normalne funkcjonowanie poszła w odstawkę. Czy ludzie, którzy czerpali z niej tak ogromne zyski potrafili spokojnie zasypiać? Czy sumienia ich nie dopadały?
Gdyby matka Judi i jej menedżerowie nie podawali jej środków farmakologicznych w wieku dziewięciu lat, gdyby nie byli sprawcami jej wczesnego uzależnienia, wielkim prawdopodobieństwem jest że uniknęła by tak tragicznego życia.

  • Na początku lat sześćdziesiątych Judy zwracała się o pomoc do prezydenta Johna F. Kennedy-ego, który zawsze odbierał jej telefony i dodawał otuchy. Podobno ich rozmowy kończyły się błaganiem prezydenta o to, aby zaśpiewała mu kilka linijek z Over the Rainbow na poprawienie jego przygnębiającego nastroju.
  • W jednym z wywiadów, Garland tak powiedziała o zerwaniu swojego ostatniego małżeństwa: zawsze mam być porzucana? Dobrze, oto ja: Judy Garland. Ale przecież zawsze byłam Judy Garland. Luft to wiedział i Minnelli, i Mark Herron też, chodziaż on poślubił mnie wyłącznie dla interesu, dla własnych celów”. Na koniec wywiadu Judy powiedziała, że nie ma żalu do swych eks-małżonków, z wyjątkiem Herrona, któremu nigdy nie wybaczy zdrady, zwłaszcza iż zrobił to z mężem jej własnej córki.
  • Życiową rolą Judy było zagranie w Czarnoksiężniku z krainy Oz, było to arcydzieło Grand, które stało się jej spuścizną.

Cytaty Judy Garland

  • Chciałam uwierzyć, stawałam na głowie, żeby uwierzyć, w tęczę. Próbowałam się do niej zbliżyć, ale nie mogłam!… Co z tego? Wielu ludzi nie może! (Źródło: Gerold Frank, Judy (1999), str. 566.)
  • Idź i powiedz tej niemiłej, niegrzecznej małej księżniczce, że znamy się wystarczająco długo i rozmawialiśmy w damskich toaletach, że powinna porzucić banalny królewski porządek, pojawić się tutaj i poprosić mnie osobiście… Powiedz jej, że zaśpiewam, jeżeli pierwsza ochrzci statek. (Źródło: Theo Aronson, Princess Margaret: A Biography (1977).)
  • Jeśli chodzi o moje uczucia wobec Over the Rainbow, to staje się częścią mojego życia. Jest więc symbolem wszystkich marzeń i pragnień, jestem pewna, że to właśnie dlatego ludzie czasami płaczą, kiedy to słyszą. (Źródło: listo do Harolda Arlena, cytowany w Over the Rainbow: The Wizard of Oz as a Secular Myth of America (1991) Paula Nathansona, str. 340.)
  • Nigdy nie jesteś tak samotna, kiedy jesteś chora na scenie. Najbardziej koszmarne uczucie na świecie to poczuć chęć na wymioty przed czterema tysiącami ludzi. (Źródło: magazyn LIFE (2 czerwca 1961)).
  • Nigdy nie patrzyłam przez dziurkę od klucza bez znalezienia kogoś, kto patrzył wstecz. (Źródło: wywiad, NBC (16 marca 1961))
  • Zawsze bądź pierwszorzędną wersją siebie, zamiast drugorzędną wersją kogoś innego. (Źródło: Lou Kennedy, Business Etiquette for the Nineties: Your Ticket to Career Success (1992), str. 8 )

Cytaty o Judy Garland:

  • Moja mama była feniksem, który zawsze oczekiwał, że odrodzi się z popiołów swojej ostatniej klęski. I pomimo jej zwątpienia w siebie, miała silne poczucie tożsamości. Miała poczucie własnej wartości. Kochała być Judy Garland. Czy potajemnie była Frances Gumm? Jakąś gospodynią domową z Minnesoty? Żartujesz? Ona uciekłaby z trupą wodewilową, tak jak zrobił mój dziadek. (Autor: Lorna Luft, Me and My Shadows: A Family Memoir (1999), str. 222.)
  • Pragnę, abyś wspomniał o jej radości do życia, to jest właśnie tym, co mi dała. Jeżeli była postacią tragiczną, jak mówią, to byłabym wrakiem, czyż nie? To miłość do życia niosła ją przez to wszystko. Przeciętności nigdy nie były dla niej – nudziły ją. Chciała szczytu podniecenia. Jak była szczęśliwa, to nie była po prostu szczęśliwa, była ekstatyczna. A kiedy była smutna, była smutniejsza niż ktokolwiek. Przeżyła osiem żyć w jednym; myślałam, że przeżyje nas wszystkich. Była wielką gwiazdą, wielkim talentem i przez resztę mojego życia będę dumna być córką Judy Garland. To nie było samobójstwo, to nie były tabletki nasenne, to nie była marskość wątroby. Myślę, że była po prostu zmęczona, jak kwiat, który daje światu radość i piękno, a potem więdnie. (Autor: Liza Minnelli, cytowana przez Ala DiOrio w Little Girl Lost (1974)).

Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści zamieszczonych w powyższym tekście , w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody autora jest zabronione.

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks