Krzysztof Zanussi, fot. Monika Opieka

Nie ma chyba większej gratki dla kinomana jak wybranie się do przytulnego kina, gdzie nie trzeba się przepychać przez chmarę dzieciaków latających z popcornem i wystawać w kolejkach do kas.
Gdzie po skończopnym seansie można posłuchać co ma dopowiedzenia reżyser i jeszcze na dodatek zostanie się poczęstowanym tortem, gdzie nawiązuje się interakcja między widzami a twórcą.
Jest jeszcze jedna zaleta kin przytulnych, widzowie przed obejrzeniem filmu nie są katowani stekiem reklam, to w kinach nagminnych doprowadza mnie do szału.

Do Świadowida w Katowicach zwabiła mnie Rewizyta Zanussiego, która nie jest ogólno dostępna, grana jest tylko w wybranych kinach studyjnych, a szkoda, bo w czasie zalania rynku tandetą miksującą mózgi taki film był by przyjemnym otrzeźwieniem.
Żeby w pełni zrozumieć Rewizytę i czerpać z niej, należy się zapoznać z wcześniejszymi filmami reżysera, po obejrzeniu Życia Rodzinnego, Barw Ochronnych i Constansu, można oglądać kontynuację. Bardzo spodobał mi się pomysł na pokazanie bohaterów wcześniejsczych filmów 40 lat później. Zanussi umiejętnie przedstawił nam losy każdego z osobna, ale nie podał ich wprost, są przyjemnie niedopowiedziane. W Rewizycie następuje zderzenie pokoleniowe i ustrojowe, są przedsawione postawy z przedniego systemu, wachlarze zachowań, rozumienia wolności wczoraj i dzisiaj.
Reżyser bardzo umiejętnie pokazał problem nieprzystosowania się pewnych jednostek do dzisiejszych czasów, pewną ich bezradność i miałkość, nieumiejętność podejmowania decyzji…
Film bardzo dobrze się ogląda, nie jest przeciągnięty ani przegadany, zmusza do refleksji, do sięgnięcia głębiej, może i nawet do zastanowienia się nad własnym życiem i pojęciem znaczenia szczęścia czy samospełnienia. Mimo, że Rewizyta traktuje o poważnych sprawach nie przygniata widza i nie powoduje poczucia przygnębienia, nie jest to film ciężki i wymagający głębszego skupienia.
W Rewizycie należy podziwiać aktorów, którzy na prawdę potrafią grać i pokazać prawdziwy kunszt aktorski z najwyższej półki.

Po seansie był wieczór z Krzysztofem Zanussim, nie muszę chyba nikomu przedstawiać sylwetki najwybitniejszego polskiego reżysera.
Zanussi opowiadał o powstaniu filmu, o aktorach i jaki miał na to wszystko zamysł, jak powstają pomysły na filmy i jak są potem realizowane, oraz skąd czerpie inspiracje. W między czasie każdy mógł zadać pytanie, na które uzyskał elokwentną odpowiedź.
Krzysztof  Zanussi ma przepiękny dar wypowiadania się poparty błyskotliwą inteligencją, uczestniczenie w jego wykładzie jest niesamowicie pouczające i rozwijające.
I tak trochę mnie zaskoczyło, że przyjechał do Katowic tak wielki i osobliwy reżyser, na którego spotkania za granicą przychodzą tłumy a u nas sala małego kina nie była zapełniona do pełna, daje to do myślenia…
Dzieje się źle, ludzie lgną do mas, masowych produkcji, masowych czytadeł, do świata konsumpcjonizmu, który wymusza coraz to nowe pragnienie bycia na fali i zachłystywania się plastikami udającymi porcelanę.
Teatry zaczynają serfować komercyjne sztuki angażując sławnych celebrytów, którzy usiłują być aktoropodobni, i mają za zadanie ściągnąć Kowalskiego na spektakl, który musi zrozumieć, sztuka w takim przypadku  nie może być wymagająca ani skomplikowana. Opery zaniżają poziom, bo bywa nazbyt ambitny na pewnych imprezach a filmy muszą być coraz bardziej efekciarskie, świecące nieudolnie podaną nagością no i oczywiście rozreklamowane w najbardziej poczytnych pisadłach, które wprowadzają modę na obejrzenie danego tytułu, bo jeśli współczesny japiszon go nie zobaczy będzie passe.
Tym bardziej doceniam młodzież, którą widuję na kreatywnych spotkaniach i imprezach, bo są to cenne perełki, które nie dały się zwariować zachłannym czasom idiocenia i spłycania wszystkiego co się nawinie.

Krzysztof Zanussi, fot. Monika Opieka

Krzysztof Zanussi, fot. Monika Opieka

podobny wpis: Wieczór poświęcony Zbigniewowi Kałużyńskiemu

Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w powyższym tekście , w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody autora jest zabronione.

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks