Wierzymy, że miłość
ma jedno tylko oblicze.
Mylimy ją z namiętnością,
ze spalaniem się niczym
w gorączce. Ta jak Transito
Ariza myliła cholerę z miłością
i to im pamięć odmówiła
jej posłuszeństwa.
A gdy
minie pierwszy poryw serca,
gotowi jesteśmy uznać, że
gotowi jesteśmy uznać, że
się skończyła. I nie dowiemy
się, ile jeszcze barw, odcieni,
światłocieni miało by nasze
uczucie, gdybyśmy mu
pozwolili trwać.

Każdy choć raz w życiu doświadczył uczucia miłości, jedni szczęśliwie inny może trochę mniej.

Niezaprzeczalnie każdy z nas chce być kochany bez wyjątku. Od zarania dziejów najtęższe umysły próbowały objaśnić czym jest miłość, czym jest spowodowana jej siła, że potrafi człowiekowi odebrać całkowicie rozum.
Jest parę rodzajów miłości jak miłość rodzicielska, braterska, przyjacielska itd.
Na temat miłości powstała niezliczona ilość powieści, esejów, filmów.

W tym tekście skupię się na miłości między dwojgiem ludzi i postaram się ją przedstawić z naukowego punktu widzenia.

?Miłość jest ślepa? – mówi popularne powiedzenie. ?Miłość to niedawny wynalazek, ma zaledwie kilkaset lat? – twierdzą niektórzy badacze społeczni. ?Miłość ogranicza się do kultur Zachodu? – uważają inni.

Miłość nie zawsze była uczuciem z którym można się było obnosić, były takie chwile w naszej historii, kiedy była wręcz zakazana i potępiona, uosabiana z wszystkim co niemoralne i grzeszne.

W XIX wieku wspólnota Oneidów uznała, że miłość romantyczna jest jedynie zakamuflowanym pożądaniem seksualnym i nie ma powodu, aby na takie kłamstwo przyzwalać. Innym przykładem byli Shakersi, którzy ogłosili, że miłość romantyczna uchybia ludzkiej godności i zagraża celom wspólnoty, w związku z czym należy jej zakazać. W XIX wieku Mormoni również uznali, że miłość jest uczuciem destrukcyjnym i próbowali do niej zniechęcać. Jednakże we wszystkich wymienionych społecznościach miłość romantyczna przetrwała, czasami w tajemnicy, nie pozwalając się przegnać, ukryta przed surowym spojrzeniem starszyzny. Próby stłumienia miłości mogą ją wręcz podsycić, jak dobitnie świadczy uniwersalna historia Romea i Julii. Kochankowie nie mają wyboru – mogą na chwilę stłumić ogień swoich uczuć lub ograniczyć ich wyrazy, ale nie mogą całkowicie ich wygasić.

Aby rozkwitła prawdziwa płomienna miłość musimy przejść przez kilka etapów, jednym z pierwszych jest zakochanie.

Zakochanie, niemal jednogłośnie jest uważane przez psychologów za stan pokrewny chorobie psychicznej, czyli lekkiej odmianie psychozy. Idealizowanie ukochanej osoby możliwe jest tylko przy upośledzonym postrzeganiu rzeczywistości.

Faza zakochania na ogół trwa przez parę miesięcy, rzadziej parę lat i nie można tego mylić z pojęciem miłości, po tym czasie nieuchronnie przychodzi ocucenie, zaczynamy dostrzegać wiele spraw i rzeczy których wcześniej nie widzieliśmy, sporo związków nie jest wstanie przetrwać po tym przebudzeniu i ludzie sią rozstają, natomiast ci którzy przetrwali zaczynają budować trwałe uczucie.

Tadeusz Konwicki prowokacyjnie pisze: ?Oczywiście miłość jak każda choroba psychiczna, przebiega w różnym nasileniu, zależnie od charakteru i wydajności wydolności wewnętrznej pacjenta. Z podgorączkowego stanu zalotów i flirtu aż do ataku szału miłosnego?

Według znanej koncepcji amerykańskiego psychologa Roberta Sternberga, na miłość składają się trzy podstawowe elementy, namiętność, intymność i zobowiązanie. Te trzy składniki miłości mają różną dynamikę. Natężenie każdego z nich zmienia się w miarę trwania bliskiego związku dwojga ludzi, zmiany te zachodzą na różnym etapie.

Namiętność jest pragnieniem maksymalnego połączenia się z ukochaną osobą, nasycone pożądaniem erotycznym i silnymi emocjami. Namiętność jest zjawiskiem krótkotrwałym, tajemniczym i irracjonalnym, najpierw szybko rośnie po czym drastycznie opada.

Intymność odpowiada za jednoznacznie pozytywne uczucia bliskości i przywiązania, wzajemnej troski i zaufania, zrozumienia i gotowości nasilenia pomocy w potrzebie.

Zobowiązanie jest podjęciem decyzji i wysiłkiem zmierzającym do tego, by przekształcić relację z partnerem w związek trwały i utrzymać go jak najdłużej w dobrej kondycji.

W takim razie czym jest miłość, czy da się ją naukowo sprecyzować, zamknąć w sztywnej definicji? Czy da się zmierzyć uczucie do danej osoby? Z najnowszych badań naukowych wynika, że jak najbardziej miłość da się zmierzyć i zdefiniować.

Osobie, która kiedykolwiek była zakochana nie są obce takie uczucia jak kombinacja oszołomienia, na przemian tęsknoty i radości czy też rozpaczy. Starożytni Grecy traktowali te dziwne jak nie dziwaczne uczucia jako rodzaj szaleństwa wywołującego wszystkie irracjonalne i obsesyjne zachowania. I choć czasy się zmieniły, to przecież nie obca jest nam udręka i ekstaza, które są przeżywane wraz z miłością.

Jest wielu psychologów, którym udało się stworzyć miary miłości, pierwsze próby polegały na rozróżnieniu uczucia miłości od uczucia sympatii. Usiłowano dowieść, że kochać oznacza coś innego niż bardzo lubić.

Psychologowie społeczni twierdzą, że dobra definicja miłości powinna ujmować ją w całej swojej złożoności, zawierać pojęcie zarówno namiętności, oszołomienia, jak również głębokiego i długotrwałego zaangażowania. Jednym z najbardziej znanych rozróżnień jest podział na miłość braterską oraz miłość erotyczną.

Miłość braterska definiowana jest jako uczucie zaangażowania, bliskości w stosunku do drugiej osoby, któremu nie towarzyszy namiętność czy pobudzenie fizyczne.

Miłość erotyczna jest intensywną tęsknotą za drugą osobą. Kiedy wszystko przebiega dobrze, druga strona nas kocha, odczuwamy ogromną ekstazę i spełnienie. Natomiast jeśli sprawy nie układają się pomyślnie odczuwamy rozczarowania i głęboki smutek. Ten rodzaj miłości charakteryzuje się przeżywaniem fizycznego pobudzenia, które sprawia, że w obecności osoby ukochanej brak nam tchu i gwałtowniej bije serce.

Aby związek się rozwijał pomyślnie i rozkwitał musimy w niego włożyć sporo pracy, o ile na początku jest miło i beztrosko z biegiem czasu wszystko powszednieje, aby tak się jednak nie stało należy w związek skrupulatnie inwestować na różnych płaszczyznach.

Badania eksperymentalne szeroko potwierdziły teorię wymiany społecznej. Caryl Rusbult wykazał w swoich badaniach dwa ważne aspekty takie jak nagrody i koszty. W swoich badaniach udowodnił, że chodzący ze sobą dwudziestolatkowie zdecydowanie bardziej koncentrowali się na nagrodach przez pierwsze trzy miesiące. Ludzie spostrzegający swój związek z drugą osobą jako nagradzający twierdzili, że są szczęśliwi i zadowoleni. Mimo upływu czasu nagrody nadal były traktowane jako ważny czynnik udanego związku. Natomiast koszty jako drugi czynnik były spostrzegane później, wtedy kiedy wartość nagród spadała, wtedy badani uświadamiali sobie, że w związku oprócz nagród pojawiają się również koszty. Nie dziwi w tym przypadku teza Rusbulta, że wraz ze wzrostem subiektywnie ponoszonych kosztów znacząco maleje satysfakcja ze związku.

Można powiedzieć, że nagrody są zawsze ważne dla wyniku końcowego, koszty natomiast odgrywają coraz większą rolę wraz z upływem czasu.

Ważny w związku jest również czynnik inwestowania w niego. Rusbult w proponowanym przez siebie inwestycyjnym modelu związku definiuje inwestycję jako to, co ludzie wnoszą w dany związek, a co zostaje utracone, gdy się z tego związku wycofają. Przykłady inwestycji zawierają zarówno dobra materialne jak i niematerialne. Im więcej inwestujemy w związek tym mniej jest prawdopodobne, że go opuścimy, mimo, że może on nas satysfakcjonować w małym stopniu a inne związki wydają się być bardziej obiecujące. Można więc powiedzieć, że aby móc przewidzieć, czy ludzie pozostaną ze sobą w dłuższym związku uczuciowym z drugą osobą, musimy wiedzieć: jak satysfakcjonujący jest dla nich ten związek, co myślą o innych możliwościach, ile zainwestowali w ten że związek.

Aby relacji typu nagroda, koszty była zdrowa musi być sprawiedliwe ich rozdzielenie.

Im dłużej kogoś znamy, tym mniej wierzymy, że związek dwóch osób to prosta wymiana dóbr, i tym rzadziej oczekujemy rekompensaty za świadczone przez nas na rzecz partnera dobro.

Z biegiem trwania związku rzadziej będziemy się czuli zobligowani do natychmiastowego rewanżu.

Według Margaret Clark i Judsona Millsa interakcjami osób, które się niedawno poznały, rządzi zasada równości, a związek taki nazywa się relacjami wymiany.

W związkach typu darowizny partnerzy mniej myślą o tym, co stanowi istotę zasady równości, wierzą, że koszty i zyski raczej się wyrównają i pewien rodzaj równowagi zostanie osiągnięty. Każdego dnia, tygodnia czy miesiąca partner może czuć się niedostarczenie nagradzany, jednakże jest równocześnie skłonny wierzyć, że sytuacja się zmieni. Można zatem powiedzieć, że ludzie różnią się pod względem stopnia realizacji zasady równości. W nowych związkach zdecydowanie bardziej śledzimy powinności i pasywa naszych partnerów. W związkach opartych na realizacji zasady obdarowywania jesteśmy swobodniejsi i nie tak skrupulatnie oceniamy, kto co jest nam winien.

Autorzy najnowszej teorii miłości podkreślają, że to co dana osoba wnosi do związku (jest to styl przywiązywania się) kształtowane jest, kiedy jesteśmy jeszcze dziećmi. Badacze twierdzą, że rodzaj więzi uformowanych we wczesnym dzieciństwie wpływa na rodzaj relacji, które tworzymy z innymi osobami już jako ludzie dorośli.

Mary Ainsworth i jej współpracownicy określili trzy typy relacji pomiędzy niemowlętami i ich matkami.

Dzieci, których styl przewiązywania się jest oparty na poczuciu bezpieczeństwa, mają opiekunów żywo reagujących na ich potrzeby, ujawniających pozytywne emocje w trakcie nawiązywania z nimi kontaktów. Takie niemowlęta ufają swoim opiekunom, nie boją się, że mogą pozostać porzucone i spostrzegają siebie jako osoby lubiane i chciane. Osoba która przyswoiła sobie styl oparty na poczuciu bezpieczeństwa, potrafi tworzyć dojrzałe i trwałe związki.

Niemowlęta, których styl przywiązania się oparty jest na unikaniu, posiadają najczęściej opiekunów niedostępnych, utrzymujących dystans, odrzucających dystans, odrzucających próby pogłębienia uczucia bliskości. Te dzieci chciałyby być w bliskich stosunkach ze swoimi opiekunami, jednakże wcześnie uczą się tłumic potrzebę, gdyż wiedzą, że każda taka próba związana jest z niepowodzeniem. Ludzie, dla których charakterystyczny jest styl przywiązywania sie oparty na unikaniu, mniej ufają innym i trudno nawiązują bliskie kontakty.

Natomiast niemowlęta z lękowo ? ambiwalentnym stylem przywiązywania się mają najczyściej opiekunów niekonsekwentnych i apodyktycznych. Te dzieci są zazwyczaj pełne niepokoju, ponieważ nigdy nie mogą przewidzieć, kiedy i w jaki sposób opiekunowie zareagują na ich potrzeby. Osoby związane z tym stylem chciały by być bliżej ze swoim partnerem, jednak mają obawy, że ci nie odpowiedzą im tym samym.

Zatem wyciągając wnioski z powyższych informacji nasze relacje i oczekiwania jakie żywimy wobec innych osób, czyli to czego uczymy się na kolanach naszych rodziców, zostaje z nami przez całe życie i wpływa na nasze dorosłe związki.

Naukowcy nauczyli się badać intensywność miłości poprzez zdjęcia naszego mózgu.

Doktor Fisher twierdzi, że miłość romantyczną wywołują specjalne obwody nerwowe mózgu, które wywołują w nich pewne związki chemiczne, takie jak dopamina i noradrenalina. Związki te odpowiedzialne są za wywoływanie euforii i bezsenności. Obecność większej ilości dopaminy wpływa na większą koncentrację uwagi i silną motywacją na zdobycie danego partnera.

Natomiast podwyższony poziom noradrenaliny ułatwia zapamiętywanie najdrobniejszych szczegółów miłosnego związku, takich jak na przykład słów, gestów, uścisków.

Miłość romantyczna pobudza przede wszystkim dwa obwody nerwowe mózgu. Jednym z nich jest duży obszar zwany jądrem ognistym, ma kształt litery C. Drugim bardzo ważnym rejonem jest pole brzuszne nakrywki.

Brytyjscy naukowcy zauważyli, że miłość romantyczna pobudza te same drogi nerwowe w mózgu co narkotyki.

Odkryli również, że ludzie którzy tworzą dłuższe związki uczuciowe stawały sią aktywne inne części mózgu, w miarę trwania takowej zażyłości pobudzeniu ulegają dwa obszary jeden zwany korą przedniej części zakrętu obręczy i drugi korą wyspy.

Jest to namacalny dowód na to, że zakochanie stopniowo zamienia się w uczucie przywiązania.

Czyli okazało się, że każde uczucie angażuje inne rejony mózgu i żywi się innymi związkami chemicznymi. Pożądanie seksualne zarówno u kobiet jak u mężczyzn jest rozpalane przez testosteron.

Esencją naszych romantycznych uniesień są hormony i neuroprzekaźniki poniżej przedstawiam za co odpowiadają:

Oksytocyna jest hormonem kobiecym, który ułatwia więź matką z noworodkiem i przywiązuje kobiety do partnera seksualnego, wydziela się również podczas orgazmu.

Serotonina jest hormonem odpowiedzialnym u zakochanych, który wywołuje natrętne wręcz obsesyjne myśli o partnerze.

Noradrenalina jest naturalnym środkiem pobudzającym odgrywa istotną rolę w powstawaniu i trwaniu miłości romantycznej.

Estrogen jest głównym hormonem kobiecym, który działa na układ rozrodczy, wywołuje ochotę na seks, pobudza namiętność, dobrze wpływa na pamięć.

Dopamina jest odpowiedzialna za odczuwanie eutrofii, wywołuje objawy uzależnienia typowe dla osób zakochanych, dzięki temu hormonowi ogarnia nas szczęście, może się zwiększyć tolerancja na głód, zimno czy też ból. Wiara we własne możliwości staje się niebezpiecznie wysoka a trzeźwa ocena sytuacji całkowicie zanika.

Wazopresyna odpowiada za przywiązanie się to drugiej osoby. Jego poziom zwiększa się znacznie u mężczyzn żyjących w długich związkach uczuciowych.

Epinefryna wywołuje podniecenie, przyspiesza bicie serca oraz podnosi ciśnienie krwi.

Testosteron u obu płci pobudza pragnie seksualne, jest hormonem szczęścia i zadowolenia.

Ciekawą sprawą może być co tak na prawdę wyzwoliło w nas jako w ludziach uczucie miłości.
Helen Fisher twierdzi, że uczucie miłości narodziło się wtedy, kiedy ludzie zeszli z drzew i wynaleźli ogień.
Może to brzmieć niedorzecznie, ale jest jak najbardziej prawdopodobne.
Zwyczaj chodzenia na dwóch a nie na czterech łapach stwarzał problem samicom, a później kobietom. Musiały one nosić noworodki na rękach a nie na grzbiecie, było im trudno zrywać owoce czy wygrzebywać kłącza z ziemi. Łatwiej też mogły stać się łupem drapieżców. Potrzebowały partnerów do pomocy i obrony, łączenie w pary słało się koniecznością na czas wystarczający, by dziecko wyrosło z niemowlęctwa.
W naszej prehistorii regułą było rodzenie dzieci co cztery lata. Potem wiele par rozpadało się w poszukiwaniu nowej miłości. Zaloty były wtedy bardzo proste i trwały niedługo, ponieważ mózgi pierwotnych ludzi nie różniły się wiele od zwierzęcych.
Wszystko uległo diametralnej zmianie, kiedy został odkryty ogień. Gotowanie i pieczenie potraw zmniejszyło ilość energii zużywanej przez układ pokarmowy na trawienie surowych pokarmów.
Oszczędzone paliwo energetyczne mogło zasilać mózg, który jest prawdziwym pożeraczem energii.
Mózg ludzki stawał się coraz większy i przy stwarzał coraz większych kłopotów kobietom, ponieważ coraz trudniej było im rodzić dzieci wielkogłowe. Wychowywanie dzieci stawało się zbyt trudne w pojedynkę i coraz ważniejszą rzeczą stawał się dobry wybór partnera, który na długo gwarantował by pomocne współdziałanie.
Zaloty stawały się coraz bardziej wyrafinowane a wygrywali w nich najzręczniejsi, opiekuńczy i silni osobnicy. Równocześnie wraz z potrzebą wyszukiwania partnerów na dłuższy okres czasu tworzyła się nowa sieć połączeń nerwowych odpowiadających za uczucia miłości i przewiązania, i tak właśnie powstała miłość.

untitled-truecolor-03.jpg

untitled-truecolor-04.jpg

Miłość może się zacząć od intymności, a nawet tylko od samego zobowiązania. Tak było kiedyś w Polsce a do dziś jest w Indiach, gdzie większość małżeństw jest aranżowanych przez rodziny. Ponadto, faza rozpadu może pojawić się po każdym z pozostałych etapów, na przykład po spadku namiętności.
Niezależnie jak bardzo tego nie chcemy miłość się zmienia, nie dale tego że zawiodło któreś z partnerów, miłość zmienia się bo taka jest jej natura.

Uczcie miłości jeśli tylko zostanie ulokowane we właściwą osobę jest najpiękniejszą sferą jaka nam się może przytrafić, bo nic tak nie uskrzydla i nie buduje, nic nie dodaje nam tak ogromnej siły jak spełnione uczucie, we dwoje zawsze jest lżej. Lecz miłość potrafi być także złudna i zła, potrafi zrujnować, jest to uczucie które odkąd istnieje życie ludzkie na ziemi targa naszymi emocjami w ekstremalny sposób, wyniszcza i buduje i tak chyba już pozostanie do końca istnienia tego świata.

Bibliografia:

Nowa psychologia miłości- David M. Buss, Mario Mikulincer, Robert J. Sternberg – Wydawnictwo MODERATOR
Charaktery magazyn psychologiczny nr2 (133) luty 2008
Newsweek
Aronson, E., Wilson, D.T., Akert, M.A.(1997). Psychologia Społeczna. Serce i Umysł. Poznań: Zysk i S-ka

Tutaj o miłości u zwierząt.

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks