Dzisiaj zamieszczę parę ciekawostek ze świata Indian, pokrótce przedstawię niektóre zwyczaje.

Indiańskie tatuaże

Malowidła, czyli tatuaże malowane przez Indian na ciele, są dla nich tak jakby odświętnym strojem, który zakładają na ważne okazje. Nic nie jest przypadkowe każda kreska jest tradycją plemienną, w różnych plamieniach wzory ulegają modyfikacją, zależnie od upodobań.
Indianie rzadko tatuują ciało na zawsze, zazwyczaj stosują czerwony barwnik z nasion onoto, który pozostaje na ciele do pierwszej kąpieli, a jeśli jest zmieszany z łojem wytrzymuje nawet kilka dni, używany jest również czarny barwnik utarty z soku owoców huito i pozostaje on na skórze nawet dwa tygodnie.

Yerba Mate

Yerba Mate jest specyfikiem odkrytym przez Indian Guarani i jest to ich święte ziele, dar Matki Ziemi. W dzisiejszych czasach jest znane głównie ze słyszenia na całym świecie.
Mate uprawia się i pije powszechnie tam, gdzie w XVII wieku mieszkali Guarani, czyli na terytorium Paragwaju.
Tradycyjny indiański sposób picia tego napoju przypomina rytuały związane z paleniem fajki pokoju.
W jednym i drugi przypadku istotną rolę pełni sprzęt: fajki pokoju były rzeźbione z kamienia, a niewielkie naczynko do mate, powinno być wykonane ze specjalnego gatunku drewna ? Palo Santo (Święty Pień). Już samo to drzewo jest ziołem ? po zmieleniu zaparza się je i podaje jako lekarstwo na wiele chorób. Wspiera siły witalne (męskie), urodę (niestety tylko u pań), nerki, kiszki, żyły i wszystko inne, ale pod warunkiem, że się mocno wierzy. Ma charakterystyczny silny zapach, który nie wietrzeje. Drewno, nawet po wyschnięciu i latach używania jako guampa, zachowuje swój naturalny kolor ? intensywną zieleń szczypiorkową.
Do drewnianej fajki ? guampy ? wsypuje się grubo siekane suszone liście i łodyżki Mate. Potem wkręca się w nie metalową rurkę ? o nazwie boblilla, przez którą się pije. Rurka ma na dole siteczko aby zapobiec wciąganiu fusów.
Do tak nabitej guampy z wkręconą rurką wlewa się odrobinę gorącej wody, w tym celu wszyscy dorośli obywatele Paragwaju, o każdej porze dnia, noszą pod pachami termosy.
Pierwsze zalanie wypija św. Tomasz czyli całą wodę wciągają suche paprochy, tradycja każe pić mate w większym gronie nigdy samemu, także jak nie ma się kompana piję się ze św. Tomaszem.
Woda którą zalewane są fusy musi być biała, taka która szumi na ogniu, ale jeszcze się nie zagotowała, nigdy nie zalewa się wrzątkiem.
Zalanie mate wrzątkiem powoduje, że się święte ziele poparzy i obrazi, w jednej chwili straci cały smak i moc.

yerba_mate1.jpg
http://www.eherbata.pl/www/media/files/yerbazielonax.jpg

yerba-mate_textmedium.jpeg
http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://www.brainready.com/_Media/yerba-mate_textmedium.jpeg&imgrefurl=http://www.brainready.com/blog/yerba_mate_vs_coffee_which_.html&h=193&w=150&sz=8&hl=pl&start=88&sig2=IUelcnj4KBy9Zo6AIzBVhA&um=1&tbnid=35_R6KWWjmAkgM:&tbnh=103&tbnw=80&ei=q_-lR_TzEaHowwGv8fndAg&prev=/images%3Fq%3DYerba%2BMate%26start%3D72%26ndsp%3D18%26um%3D1%26hl%3Dpl%26lr%3D%26sa%3DN</small>

Koka

Indianie stosują liście koki, tak jak my herbatę lub tytoń. Mówią, że koka jest darem bogów. Jednocześnie nigdy nie używają kokainy, ponieważ twierdzą, że pochodzi od diabła. W Peru listki koki kupuje się na bazarze, a mate de coca czyli herbatkę można zamówić w każdej kawiarni.Koka jest chwastem, pleni się sama i łatwo rozmnaża, nie wymaga specjalnych warunków glebowych. Kokę rozmnaża się bardzo łatwo, wystarczy połamać gałązki i wsadzić do ziemi.

Indianie żują liście koki. W formie herbaty koka działa podobnie do kawy, czasami język ledwo drętwieje, ale na krótko.

Koka to nie kokaina! I warto o tym pamiętać. Garść zielonych liści to nie to samo co działka białego proszku uzyskana z kilku worków tychże liści.

coca.jpg

Małpy

Dla gringo czyli białych ludzi może być to dosyć wstrząsające ale małpy dla Indian są przysmakiem i spożywanie ich mięsa jest codziennością.

Śmierć i obrządki

Wezwanie jest ważniejsze niż strach czy śmierć. Zresztą śmierć jest częścią indiańskiego życia, częścią bardzo dobrze oswojoną. Nikt się jej nie boi, nikt nie czeka na nią z niepokojem, nikt nie zwraca uwagi, kiedy nadchodzi.
Śmierć to przejście z jednego normalnego stanu w inny, który jest tak samo normalny jak narodziny.
Indianie nie płaczą po ludziach, którzy odeszli, podchodzą do tego ze spokojem. Po śmierci są pewne czynności, które należy wykonać, ale żadną z nich nie jest płacz, przeciwnie płacz jest jak najbardziej niepożądany, ponieważ przytrzymuje zmarłego na tym świecie.
Dopóki płacze się po kimś, myśli się, kocha zmarły tkwi jedną nogą w ziemskim świecie, jak w potrzasku. To bolesne tkwienie ? rozdarcie między byciem a jestem.
Dlatego po śmierci Indianina zaplata się wejście do jego szałasu za pomocą łyka z lian, a z przeciwnej strony robi nowe, którego zmarły nie zna. Mężczyźni obsypują szałas popiołem, żeby duch pomyślał, że wszystko spłonęło i nie wracał. Zasiadają nocami wokół jasnego ogniska, wbijają dookoła palisadę ze strzał i śpiewają pieśni odpędzające ducha.
Przez kilka następnych nocy wdowa wstaje, śpiewa głośno i szuka w obejściu śladów męża, wszelkich pozostałości po nim. Zbiera je i rytualnie niszczy.

Duchy

Indianie wierzą, że duchy otaczają nas zewsząd, na podobieństwo mgły, obcujemy z nimi fizycznie nie zdając sobie z tego sprawy. To dlatego, że Kraina Zmarłych jest przyklejona do naszej rzeczywistości, oba światy są ze sobą nierozerwalnie spojone, są splecione jak kobieta i mężczyzna. Nie są to dusze w pełni rozwinięte ani rozumne. Mają naturę adekwatną do istoty, którą zamieszkują.
Indianie wierzą, że wszystko posiada duszę czyli rośliny, zwierzęta a także miejsca i przedmioty.

Chicha

Jest to ekstremalny napój alkoholowy, dlaczego ekstremalny informacja poniżej.
Chichę wytwarza się z manioku lub owoców palmowych, niekiedy także z kukurydzy a nawet ryżu.
Maniok lub pupune trzeba ugotować, potem rozbić na miazgę, a następnie dolać wody i odstawić na kilka dni, by musująca chicha dojrzewała.
W trakcie rozbijania manioku kobiety nabierają masę w usta i zaczynają ją żuć, po chwili wypluwają oślinioną breję do dzieży. Ślina powoduje, że chicha zaczyna fermentować.
Dojrzałą chichę cedzi się w glinianych stągwiach i zanosi na fiestę.
Napój podają wyłącznie kobiety i nigdy nie tracą kontaktu ze swoją miseczką, gdy się pije dotyka się jej koniuszkiem palca.

chinimpiparty5.JPG

Kassawa

Kassawa jest indiańskim chlebem powszednim, są to duże okrągłe placki pieczone z tartego manioku. Ze względu na śladową zawartość cyjanku potasu nigdy nie pleśnieją. Po upieczeniu kassawę suszy się na słońcu jak pranie.

Święto plemienne

Indianie nie znają kalendarza, co jest konsekwencją, że życie ludów pierwotnych nie składa się z kolejnych lat, lecz z przychodzących deszczy i susz, obfitości i głodu, szczęścia i smutku, lenistwa i znoju itd.
Nikt tych okresów nie liczy i nie stara się ustawić chronologiczne szeregi.
W takim razie jak są wyznaczane dni świąteczne tam gdzie tydzień, rok, urodziny itp. są nieznane.
Świętami plemiennymi zarządza wódz lub szaman zależnie od potrzeby, oni w zależności od potrzeby wyznaczają, wyczuwają kiedy powinno się świętować. Kiedy jest pora suszy odprawia się zabawę ku przywołanie deszczu, udane polowanie również jest pretekstem do świętowania.
Przygotowanie do święta rozpoczynają kobiety, przez kilka dni produkują duży zapas chichy. Musi się to odbywać tradycyjnym sposobem, reszta przygotowań odbywa się podobnie do naszego świętowania czyli wkłada się eleganckie kreacje itp.
Indianie nacierają włosy łojem lub farbują na kolor biały bądź czerwony. Biały uzyskuje się, posypując natłuszczone włosy popiołem, kredą, ewentualnie piaskiem. Czerwony to najczęściej błoto rozmazywane na głowie, które po wyschnięciu przypomina kask. Najważniejszy u Indian jest makijaż, i to nie tylko na twarzy, wzory i desenie maluje się również na torsach i plecach, a bransolety na rękach i nogach, barwniki są dwa czerwony i czarny.
Kiedy Indianie już są gotowi do świętowania przychodzą na główny plac wioski i rozpoczynają wielkie żarcie i picie. Dla Indian dobra zabawa to obfitości, najlepiej jest kiedy można jeść do oporu, zejść tyle, że się wymiotuje, je wymiotuje i tak wkoło. Takie fiesty wspomina się potem latami, o takim przeżarciu opowiada się następnym pokoleniom.
Zwieńczeniem plemiennego święta jest taniec, jeden długi i nudny taniec, wielogodzinny marszobieg po okręgu, w dodatku przy bardzo ubogiej muzyce, którym głównym składnikiem jest fujarka i bębenek.
Dla Indian taniec znaczy tyle co znak pokoju, który wygasza spory i zamyka kłótnie, nie przepraszają sąsiada, nie tłumaczą się żonie, wystarczy że się zatańczy z nimi a winy są odpuszczone.
U Indian święto odbywa się w głowach, a to co się dzieje na zewnątrz nie ma szczególnego znaczenia, skoro im gra w duszy nie ma potrzeby żeby grało na zewnątrz. Oczywiście duszę należy odpowiednio nastroić i do tego służy chicha.

Biżuteria

Indianie używają specyficznej biżuterii są to kępki piór, lub ozdobione patyczki powtykane w otwory w nosie, uszach, a nawet specjalne dziurki na twarzy. Srebrzysto ? błękitny pył ze skrzydeł motyla morpho stosowany jest jako brokat i cień pod oczy, pstrokate korony z piór, które przypominają kapelusze bogatych dam noszone w Europie sto lat temu, a to tego cała masa naszyjników i wisiorków z kości, nasion, kłów, muszelek, kamieni i orzechów.
Warto też wspomnieć, że kiedy Indianie wybierają się na polowanie również przyodziewają na siebie różnorakie ozdoby na przykład pióra jak i się malują, nie służy to wtedy w celu ozdoby a w celu upodobnieniu się do zwierzęcia na które polują.
Wszyscy Indianie bez wyjątków mają poprzekłuwane nosy i uszy czasami również wargi i policzki, przeplatają przez nie piórka, kolorowe ciernie, rybie ości, kły.

Zarost

Ciekawą rzeczą jest to, że rdzenni Indianie nie posiadają absolutnie żadnego zarostu, ich nogi, tors, ręce są gładkie, bardzo się dziwią, kiedy pojawia się u nich gringo z zarostem, jest on nielada atrakcją.

Smak indiańskich potraw

Warto zaznaczyć iż ludy pierwotne nie za bardzo zwracają uwagę na smak potraw i nie stosują żadnych przypraw. Jedyne co nauczyli się nazywać to słodycz, natomiast kwaśne to dla nich zepsute i tutaj kończy się repertuar smaków.
Indianie jedzą wszystko, co się rusza, owady, gryzonie, ślimaki, małpi mózg, ważne żeby wogóle było. Podstawa indiańskiej diety to maniok i mięso. Żółw smaczny nie jest ale daje się długo przechowywać, nie zdechnie całymi tygodniami. Indianom nigdy nie chodzi o smak a zawsze o ilość, byle wypełnić żołądek, nie brzydzą się niczym.
Indianie starają się zjadać wszystko natychmiast co upolowali, jedzą szybko i łapczywie, szybko i bardzo dużo.

Życie seksualne Indian

W świecie Indian nie istnieje kategoria grzechów ciała. Kazirodztwo, sodomia, pedofilia… wszystkie te zjawiska nie przydarzają się, kiedy inni patrzą. Ojcowie stale widzą swoje córki, żony mężów, wódz strzeże ogólnego ładu, a wodza strzeże szaman. Szamana natomiast pilnują wszyscy, ponieważ uprawianie przez niego seksu wiąże się z chwilową utratą mocy, ludzie dla własnego dobra starają się dbać o celibat swojego szamana.
Zdrada małżeńska u Indian to rzecz bardzo rzadka, może dlatego że mają po kila żon.
Wielożeństwo w tej kulturze jest nieuniknione, to po prostu jest kwestia przetrwania. Mężczyźni w dżungli giną tragicznie dużo częściej niż kobiety, dlatego jeden mężczyzna przypada na dwie, trzy kobiety.
Wódz ma prawo sobie wysiąść tyle żon ile tylko utrzyma, a dodatkowo ma prawo do wyboru tych najładniejszych, ale nie powinien mieć ich za dużo ponieważ musi pełnić inne obowiązki, otóż musi on się żenić ze wszystkimi samotnymi pannami, których nikt nie chciał. Na tym jest nie koniec wódz często dziedziczy żony po poległych wojownikach i jest zobowiązany otoczyć je opieką, musi przyjąć do swojego hamaka wszystkie żony ? sieroty po bracie, po koledze, stare, wredne, brzydkie…

Kobieta w społeczności Indiańskiej

Indianki tak jak każda kobieta na ziemi chcą się podobać, lubią biżuterię i zależy im na wyglądzie zewnętrznym.
Zielem mydlanym szorują zęby do białości.
Panny zawzięcie walczą o męża, kobieta samotna nie ma szans przetrwać w dżungli. Mąż oznacza dostawę mięsa, wybudowanie szałasu, wykarczowanie poletka pod uprawę manioku, męża trzeba mieć do kwestia życia i śmierci i na odwrót żonę trzeba mieć to kwestia życia i śmierci.
Żona daje potomków, którzy zajmą się starcami i nakarmią.
Młode kobiety niewiele znaczą, ale kiedy się zestarzeją bywają groźne, nawet szaman woli im nie wchodzić w drogę, w większości szałasów stara kobieta jest władcą absolutnym.

Tchnienia

Tchnienia to maleńkie cząsteczki Ducha, które ?uwalniają? się pod wpływem naszych uczuć i przepływają między ludźmi. Zawsze i wyłącznie na drodze wymiany. Wzajemne uczucia i emocje są przez Indian pojmowane trochę jak zapach, który przenosi się z powietrzem. Miłość, niechęć, czy strach przepływają między dwoma osobami doczepione do fragmentów ludzkiej duszy.
Kiedy tchnienie z kogoś wypływa, wówczas staje się niekompletny, na duszy powstaje uszczerbek, a ponieważ serce nie znosi pustki pojawia się nowe tchnienie i zajmuje puste miejsce. Duch zostaje uzupełniony o odpowiedni kawałek ducha drugiej osoby. W miejsce miłości którą kogoś obdarzano wlewa się miłość, którą on obdarzył tego kogoś. Dwie osoby muszą się pokochań lub znienawidzić w jednej chwili, nie ma tutaj miejsca na lekkie poruszenia serc, tchnienie jest zawsze rezultatem gwałtownego uniesienia, porywu, pasji, furii, gorącej fali pożądania.
Osoby, które wymieniły tchnienia, stają się braćmi ducha, na podobieństwo braci krwi, powstaje między nimi nierozerwalny węzeł mocy.

Ludzie starzy

U dzikich plemion starców traktuje się z estymą, ale szacunek nie bierze się z miłości do nich lecz ze strachu. Starcy są bowiem siedliskiem mocy. Przez wiele lat życia kumulują w sobie czas, nabywają doświadczenia oraz bliskiej znajomości ze światem niewidzialnym.
I mogą ten świat wykorzystać do własnej obrony, gdyby syn lub wnuk okazał się niegodziwcem.
To samo dotyczy kobiet.

Indianie postrzegają świat namacalnie nie znają upiększeń, wyszystko jest takie jakie jest w rzeczywistości, wszystko jest dosłowne. Charakteryzują się również niesamowitą pamięcią do szczegółów zapamiętają najmniejszy drobiazg.

Jeżeli kogoś interesuje głębsze poznanie tematu współczesnych Indian i ich życia polecam książki naszego polskiego podróżnika Wojciecha Cejrowskiego, który wydał dwie pozycje Gringo wśród Dzikich i Rio Anakonda, w obu tych książkach opisuje kulturę Indian. Powyższe wiadomości właśnie pochodzą z tych książek.

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks