Święta Bożego Narodzenia tuż tuż, ogrom ludzi na całym świecie już się do nich przygotowuje, nikt z nas nie jest w stanie przeoczyć tego wydarzenia, przenika ono poprzez media, prasę, handel coraz rzadziej poprzez przygotowania duchowe.
Niezaprzeczalnie Boże Narodzenie jest najbardziej lubiane przez większość ludzi nawet niewierzących.

Pierwszą wzmiankę o chrześcijańskim święcie Bożego Narodzenia można znaleźć w rzymskim kalendarzu z roku 354, w którym pod datą 25 grudnia zapisano: ?Chrystus narodził się w Betlejemie judejskim.” W Konstantynopolu po raz pierwszy obchodzono boże narodzenie w 375 roku, w Antiochii ? 386 r., a w Jerozolimie dopiero w 431 roku. Natomiast Kościół wschodni (z wyjątkiem ormiańskiego), ustanowił to święto dopiero w roku 431.

Trzymając się tradycyjnych wierzeń, ewangeliści skrupulatnie zapożyczyli najstarsze legendy oraz mity różnych ludów aż do całkowitego ich przywłaszczenia.

Żaden chrześcijański teolog nie przyzna się, że 25 grudnia nie jest datą historyczną, odnosząca się do pewnego Żyda, imieniem Jezus, lecz datą narodzin pogańskich bogów: Bel-Marduka, Ozyrysa, Dionizosa, Adonisa i wielu, wielu innych.

Chrześcijańskie Święta Bożego Narodzenia wywodzą się z kultu słońca.
Pod koniec starożytnego świata bardzo silnie się rozwinął na Bliskim Wschodzie, który dostał się stamtąd do rzymskiego imperium.
Zimowe przesilenie dnia i nocy, to dzień narodzin Słońca Niezwyciężonego (Sol invictus), Mitry, był to czas narodzin bogów.

W Liturgice katolickiej można przeczytać o pochodzeniu chrześcijańskiego święta Bożego Narodzenia: „Źródłem powstania okresu Bożego Narodzenia jest nie dzisiejsze święto Bożego Narodzenia z 25 grudnia, lecz uroczystość Epifanii czyli Trzech Króli z 6 stycznia. To święto było z początku właściwą rocznicą Narodzenia Jezusa Chrystusa. Powstało ono na Wschodzie w Aleksandrii w II wieku, zaś Kościół rzymski wprowadził je u siebie około roku 300 i przeniósł je w ćwierć wieku później na dzień 25 grudnia, ażeby przez to wyprzeć uroczystość pogańskiego boga słońca, która przypadała właśnie na ów dzień.”

Uwzględniając fakty antropologiczne, staje się jasne jak bardzo silnie przesiąknięte jest Boże Narodzenie ukrytą czcią słońca, bo właśnie kościelne święto Bożego Narodzenia jest zamaskowanym świętem Narodzin Niezwyciężonego Słońca. Jeszcze w kościołach z okresu baroku wielopromienne pozłacane słońce wznosiło się jako wzniosły symbol nad obrazami Chrystusa.
Ludowy kult słońca mieszał się u Słowian z kultem chrześcijańskiego Boga, jak żaden inny z pozostałych licznych kultów.
Jednym z najbardziej rozpowszechnionych wierzeń tyczących się słońca był przesąd, że w niektóre uroczyste dni w roku a szczególnie na Boże Narodzenie, słońce o wschodzie tańczy, skacze, igra, kłania się, trzęsie, mieni, raduje, kąpie itp.
Skaczącemu i tańczącemu słońcu lud polski dawniej okazywał bardzo pobożny szacunek, na Pomorzu odkrywano przed nim głowy, klękano i odmawiano pacierze, odbywało się to w zimie, w Boże Narodzenie.

Po jesiennych zbiorach przychodził spokój, cisza, nastawał czas postu oraz wzmożonych nabożeństw czyli adwent. Gwarne życie i zwyczaje przycichały na kilka tygodni.
Nabożeństwa były odprawiane przed wschodem słońca, przy ołtarzu zapalono siedmioramienny świecznik.
W wiejskich chałupach i dworach pilnowano nadzwyczaj porządku.
Okres skupienia i ciszy kończył się z nadejściem Świąt Bożego Narodzenia, z tym dniem zaczynało się długo wyczekiwane świętowanie.
Wigilijna kolacja pochodzi od tradycji pogańskich Słowian i starożytnych Greków.
Postne potrawy ustępowały miejsca obfitym i smakowitym strawom, zaczynał się długotrwały okres zabaw, śpiewów i wzajemnych odwiedzin.
Wigilia Bożego Narodzenia były wielką uroczystością jak pisze we wspomnieniach Niemcewicz: ?Od świtu wychodzili domowi słudzy na ryby, robiono na rzece i toniach przeręby i zapuszczano niewód; niecierpliwie oczekiwano powrót rybaków… Dnia tego jednakowy po całej może Polsce był obiad. Trzy zupy, migdałowa z rodzynkami, barszcz z uszkami, grzybami i śledziem, kucja dla służących, krążki z chrzanem, karp do podlewy, szczupak z szafranem, placuszki z makiem i miodem, okonie z posiekanymi jajami i oliwą itd. Obrus koniecznie zasłany być musiał na sianie, w czterech kątach izby jadalnej stały cztery snopy jakiegoś niemłóconego zboża. Niecierpliwie czekano pierwszej gwiazdy; gdy ta zajaśniałą, zabierali się goście i dzieci, rodzice wychodzili z opłatkiem na talerzu, a każdy z obecnych, biorąc opłatek, obchodził wszystkich zebranych, nawet służących, i łamiąc go, powtarzał słowa: bodajbyśmy na przyszły rok łamali go z sobą?.
Oczywiście nie w całej Polsce wyglądał tak obiad wigilijny jak jest opisane powyżej. Kucja czyli kutia, potrawa z kaszy pszennej lub jęczmiennej z makiem i miodem, jest tradycyjnym daniem świątecznym na Litwie i Rusi. Zwyczajowe potrawy wigilijne w Koronie były różne lecz posiadały wspólny mianownik składający się z ryb, które były w wymyślny sposób przyrządzane, w zamożnych domach podawano aż dwanaście dań rybnych.
Kolacja wigilijna miała charakter tradycyjnej i rodzinnej uroczystości, zachowano tutaj cały szereg odwiecznych zwyczajów, które nasuwały się na dawne święto pogańskie.
Na wigilijny stół kładło się siano lub słomę, po czym przykrywano stół obrusem i zastawiano go potrawami.
Po kątach izby stawiano snopy żytnie i rozściełano słomę po podłodze, zwyczaj ten wywodził się od pogańskiego dawnego święta agrarnego, które miało na celu zapewnić dobre i urodzajne plony.
W dniu tym pamiętano o nieobecnych, wspominano ich oraz zostawiano wolne siedzenia przy stole, podobnie jak i dla zmarłych. Wigilijna wieczerza miała za zadanie złączyć wszystkich razem, pozostawiano jedzenie na stole przez całą noc dla duchów zmarłych lub wynoszono je przed dom ? było to zapożyczenie z dawnego pogańskiego obchodu ku pamięci zmarłych.
Zawsze w tym dniu pamiętano o zwierzętach, zanoszono pozostałości z wigilii bydłu i koniom, ziarno rozsypane na stole rzucano kurom, alby lepiej się niosły a krowom podawano pokuszony opłatek.
Po wsiach chodziły tak zwane gwiazdory przebrani za dostojnych starców, z długimi brodami i gwiazdami na czołach, w rękach trzymali rózgi.
Jeden z aktorów miał przypominać garbatego dziada, twarz jego kryła maska z brzozowej kory a całe ciało kożuch wywinięty sierścią do góry, jego twarz naśladowała młodą kobietę, pozostali naśladowali zwierzęta takie jak kozę, niedźwiedzia, konia i żurawia. Całemu orszakowi złożonemu z dziada prowadzącego kozę towarzyszył grajek. Zatrzymywali się przed każdą chatą i prosili aby pozwolono im wejść, po otrzymaniu pozwolenia wchodzili i odprawiali obrzęd, podczas którego postukiwano kijem, obchodzono kozę na około i tańczono: ?Wstań, kózko, rozruszaj się, panu gospodarzowi pokłoń się do nóżek: aby dał pan gospodarz wielki bochen chleba, a gospodyni ? kawałek słoninki, aby nasza kózka zdrowa wstała?.
W dzień wigilii rozsyłano dary, nazywano to kolędą. Niemcewicz pisał przed 1770 r. ?Mamy tyle czeladzi, każdy chce kolędy, Trzeba wszystkim coś wetknąć, taki zwyczaj wszędy, Rok też na to czekali, raz w gody ta łaska?.
W niektórych okolicach odbywały się w tym czasie tak zwane kradzieże na szczęście, zapewniało to szczęście osobie, która sobie coś przywłaszczyła z cudzego dobytku na przykład sąsiada oczywiście, któremu się lepiej powodziło.

Gwiazda betlejemska była promieniście i jasno świecącym obiektem, który obserwowano na niebie i który miał wskazywać drogę astrologom pochodzącym ze wschodu, zwani są oni w tradycji chrześcijańskiej mianem Trzech Mędrców. Jednak Pismo Święte nie podaje ilu ich było, natomiast ich liczba jest wynikiem tradycyjnego przekonania, że każdy z nich przyniósł jeden dar. Mogła to być kometa Halleya, która była widoczna w 12 roku p.n.e., lub inna kometa, znana z opisów chińskich uczonych, która pojawiła się w 5 roku p.n.e. i była widoczna na nieboskłonie aż 70 dni. Niestety również i ta teoria pozostawia wiele niejasności.

Opłatek wigilijny jest wyłącznie polskim zwyczajem, który symbolizuje pojednanie i przebaczenie.
Tradycja łamaniem się opłatkiem wywodzi się z pierwszych wieków chrześcijaństwa, i nie miał on początków nic wspólnego z Bożym Narodzeniem. Był on symbolem duchowej komunii członków danej wspólnoty.
Na Śląsku znany jest tak zwany radośnik, jest to opłatek posmarowany miodem i podawany dzieciom.

Wigilijna choinka nie była znana we wcześniejszych wiekach dopiero na początku dziewiętnastego wieku zaczął się u nas szerzyć zwyczaj strojenia choinki, i to jedynie w środowiskach mieszczańskich niemieckiego pochodzenia dopiero później zagościła w polskich domach.
Choinka wigilijna w prostej linii wywodzi się z Babilonii, gdzie Drogę Mleczną nazywano Drzewem Świata. Tradycyjne dwanaście świeczek na choince, to pogańskie symbole Dwunastu Gwiazdozbiorów, leżących w ekliptyce, zwanych Zodiakiem albo Pasem Zwierzyńcowym, w które słońce ?wstępuje” co miesiąc i w nich ?mieszka”. Strojenie drzewka , było zwyczajem ludów germańskich, przy czym w niektórych krajach, na przykład w Anglii zamiast choinki zawieszano pod sufitem pęk jemioły. Choinka jest symbolicznym ?drzewem życia”, przetrwania okresu panowania zimy i złych mocy, nadzieją na wiosenne odrodzenie. W tradycji chrześcijańskiej, stała się ona symbolem drzewa wiadomości złego i dobrego. Oplatające ją papierowe łańcuchy symbolizują ?węża kusiciela”, a zawieszone jabłka, są odpowiednikami rajskich, którym wąż ? według biblii ? kusił Ewę. Natomiast umieszczana na szczycie choinki gwiazda, jest symbolem Gwiazdy Betlejemskiej.

Niewątpliwie Święta Bożego Narodzenia niosą ze sobą dobrą nowinę, bo właśnie w tym czasie możemy na chwilę odetchnąć od codzienności, nie rzadko w naszym zabieganym i zapracowanym życiu zapominamy o najdroższych nam osobach. Jest to czas który daje nam sposobność do zamyślenia się nad samym sobą, do podsumowania dotychczasowego bytu, odwiedzin bliskich i tych dalszych, do okazywania ciepła, które gdzieś tam w pośpiechu ochłodło, do bardziej przychylnego spojrzenia na niezbyt lubianego człowieka. Bo w tym magicznym okresie roku, jakoś tak serca mięknął i wszystko wokoło wydaje się być dobre i radosne, trochę budzą się w nas dziecięce instynkty.
Może jest to łudzące ale na pewno nie jest nieszczere.

Przypisy:

Kazimierz Moszczyński Kultura Ludowa Słowian Tom I i II. Warszawa: Książka i Wiedza 1967
Jan Stanisław Bystroń Dzieje obyczajów w dawnej Polsce Tom II. Państwowy Instytut Wydawniczy 1976

Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w powyższym tekście , w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody autora jest zabronione.

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks