***
Wyszłam do supermarketu
aby dokonać zakupu
zbawczego dla kąpieli duszy
chciałam tylko ramiona
czuć na stratowanym stolarzu
pragnęłam odczuć kojący
dotyk dwojga ust
towar okazałą się być felerny

Weszłam jak ranka każdego
do łazienki
przelotem tam tylko
zabawiałam
oddając ostatki krwi
przyplątało się stwierdzenie
obojętne że brzydki charakter pisma posiadam
na działce wydzierżawionej
przez dziada omyłki

Rzędami alfabetyczny
los książek ustawiony
tkwią sobie tak
bezczynnie lat
zbyt ciężkich

Niedawna przyszłość stałą się
gorzką namiętnością
teraźniejszości
stanęłam obrzęk niechcianych
dzieci stwórcy obalił się o słup
przeżyć karalnych
gilotyna postanowiła się
ukryć za potomkiem szczęścia
obrzydliwe uczucie skutku
końcowego otarło cielsko
o czyste łono

Już dłoni dotknąć
jedwabiem nie zdołam
już płaczu ocierać nie będzie
gołębica
córka ulgi

Bóg miał zaparzyć kawę i ocucić
nierealność do biegu
po komórkach zwiadowczych ukojeń

Ta kobieta spodziewa się dziecka
a ja mówię śmiertelny błąd
owoc nie warty poświeceń
jednostka bez tętna

Wirus pozostał zimowym popołudniem za oknem
a tutaj kolejna samotna
wiosna kpi sobie z obłąkania
marzycielskiego ogółu.

***

Połykam szpilkę

wielkości walca.

Ósma rano przebudzony oddech

kontaktuje potajemne szepty

czarnych korytarzy,

Dziesiąta

rozczarowanie dniem

świecących lampek głupoty

wielkich sierot.

I tak kolebie się ślepiec

trwania koniecznego bytu.

Szklanka mleka obieca zaspokojenie kaca

powstałego przez politykę ludzi

z koryt żrących padlinę.

Stary bucik,

porywam go i czczę

chociaż smurd wydobywa się z

wnętrza jego nie do przeżycia.

Hej dziwko wykorzystana

nie bierz do ust tej

przedziurawionej prezerwatywy,

przyjemności w monotonii

korzyści nie odczujesz

nawet w skutku zdrętwiałym.

Łyk wódki otrzeźwił

pijaną otchłań pośrodku

ogromnego zamachu.

Nie chodzi tutaj o prestiż

życia a o dobrobyt odczucia ulicznych artystów.

Powstało arcydzieło nie do odtworzenie ze słów robactwa

i co z tego!

Nikt z ochłapów resztek

owrzodzonych się nie nastawił na tę prawidłową falę.

Pośród całego tego brudu

kominów i racji niekoniecznie słusznych

Ty nawet słuchawki do dłonie z wysiłkiem nie przywiodłeś,

nawet nie przypomniałeś

automatycznej sekretarce o istnieniu swoim.

Godzina dwudziesta któraś porządek brył

szpiczastych przykolebał się do wsparcia

ruiny zszarzałej pokory,

pora już odłączyć fakty wieczorne i

włożyć baterie do rekonstrukcji z kartonu.

Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w powyższym tekście , w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody autora jest zabronione.

Lubisz ten wpis? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks